Wiadomości

COP24 – sukces czy przegrana szansa

2018-12-17, Autor: tora

Przyjęciem dokumentu końcowego, tzw. Pakietu Katowickiego zakończył się w sobotę wieczorem szczyt klimatyczny COP24. Polscy negocjatorzy są zachwyceni, mówią o wielkim sukcesie. Greenpeace mówi o szczycie straconej szansy.

Pakiet Katowicki to „mapa drogowa” realizacji Porozumienia paryskiego z 2015 r., mającego na celu ograniczenie globalnego wzrostu temperatury.

Reklama

W głównym dokumencie szczytu strony przyjmują z zadowoleniem „ukończenie na czas” ostatniego raportu IPCC o globalnym ociepleniu. Raport stwierdza, że wysiłki w celu ograniczenia wzrostu średniej temperatury są obecnie niewystarczające, a dodatkowo należy dążyć do ograniczenia tego wzrostu o 1,5, a nie o 2 stopnie, jak zapisano w Porozumieniu paryskim. Kwestia, jak odnieść się do raportu w końcowym dokumencie, była przedmiotem kontrowersji i sporów na szczycie.

W pakiecie podkreśla się pilną potrzebę zwiększenia przez wszystkie jego strony ambicji w polityce klimatycznej, aby zapewnić najwyższy możliwy stopień adaptacji do zmian klimatu i ograniczenia ich skutków. Wskazuje się też na pilną konieczność zwiększenia finansowania, dostępu do technologii i wsparcia przez kraje rozwinięte, tak aby wzmocnić działania podejmowane przez kraje rozwijające się. Powtarza się również wezwanie do zwiększenia ambicji po 2020 r. i mobilizacji 100 mld dol. Rocznie.

Dokument zachęca też strony do przedstawiania od 2020 r. długoterminowych strategii ograniczenia emisji i z uznaniem przyjmuje strategie już przedstawione. Pojawia się też wezwanie tych stron, które przedstawiły już krajowe zobowiązania do roku 2025, aby do 2020 r. przedstawiły kolejne i robiły to dalej, co pięć lat.

W pakiecie odnotowuje się przyjęcie na COP24 Śląskiej Deklaracji o Solidarnej i Sprawiedliwej Transformacji, która podkreśla konieczność zadbania o tworzenie nowych, wysokiej jakości miejsc pracy.

Negocjatorzy ze 196 państw i Unii Europejskiej przez dwa tygodnie pracowali nad Katowickim pakietem klimatycznym, wdrażającym Porozumienie paryskie. - Pracowaliście nad tym pakietem przez trzy lata. Gdy mamy do czynienia ze stanowiskami blisko 200 stron, nie jest łatwo dojść do porozumienia w sprawie umowy tak wieloaspektowej i technicznej. W tych okolicznościach każdy krok naprzód był wielkim osiągnięciem. I za to wam dziękuję. Możemy być z siebie dumni – powiedział podczas sesji plenarnej podsumowującej szczyt Prezydent COP24 Michał Kurtyka. - Nasze wspólne wysiłki nie polegały jedynie na produkcji tekstów, czy bronieniu narodowych interesów. Kierowaliśmy się poczuciem odpowiedzialności za los ludzi i zaangażowaniem w losy Ziemi, która jest domem naszym i pokoleń, które przyjdą po nas – dodał.

- Dziś mogę głośno powiedzieć – w Pakiecie Katowickim w zrównoważony, uczciwy sposób uwzględnione zostały interesy wszystkich Stron – dodał Kurtyka.

- Trudno mówić o sukcesie, ale udało się uniknąć spektakularnej porażki – niestety, nie dzięki polskiej prezydencji. Delegacje wynegocjowały zasady realizacji porozumienia paryskiego (tzw. rulebook), lecz zrezygnowały ze znaczącego zwiększenia wysiłków w walce z kryzysem klimatycznym. Polscy politycy, jako gospodarze szczytu, nie zostaną zapamiętani za wizję, ani za silne przywództwo, lecz co najwyżej za serię wpadek – komentuje Greenpeace Polska.

Według ekologów uzgodnienie samej mapy drogowej to zbyt mało. Zabrakło przywództwa polskiej prezydencji. Greenpeace zwraca uwagę, że w ostatniej chwili sytuację uratował sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres, który pod koniec szczytu po raz trzeci pojawił się w Katowicach i nieoficjalnie przejął stery oraz inicjatywę w negocjacjach.

– Negocjacje klimatyczne posunęły się przez te dwa tygodnie w Katowicach do przodu, ale był to ruch ociężały, mało ambitny i na dodatek opóźniany przez polityków takich państw jak Polska. Trudno zrozumieć, jak można pozostać tak głuchym zarówno na głos nauki, jak i społeczeństwa. Podczas gdy młodzi ludzie strajkują w szkołach, coraz więcej obywateli i obywatelek wychodzi na ulice, a organizacje społeczne bezustannie przypominają o potrzebie odejścia od paliw kopalnych, nasi politycy siedzą w swoim grajdołku i uparcie trzymają się swoich archaicznych węglowych wizji, które dawno powinny zostać pogrzebane – powiedział Bohdan Pękacki, dyrektor Greenpeace Polska.

– Rządy zawiodły ludzi, którzy domagają się ambitnych działań na rzecz odchodzenia od spalania paliw kopalnych. Głosy tych, którzy już teraz cierpią z powodu skutków zmiany klimatu nie zostały wysłuchane. Samo przyznanie, że świat potrzebuje pilnych działań i przyjęcie zasad wdrażania porozumienia paryskiego nie jest wystarczające w obliczu zagrożenia jakim jest zmiana klimatu –powiedział Paweł Szypulski, koordynator działu Klimat i Energia w Greenpeace Polska.

– Coś ważnego się jednak wydarzyło, zarówno podczas COP24, jak i w poprzedzających go miesiącach. Zobaczyliśmy, że polski węglowy król jest nagi. I podobnie jak w baśni Andersena, to młodzi ludzie – w Katowicach i Gliwicach, w Warszawie i Żychlinie, w Pszczynie i Suchej Beskidzkiej, a także w wielu innych miejscach w całej Polsce – w czasie strajku szkolnego mieli odwagę powiedzieć to najgłośniej. Gra toczy się o ogromną stawkę, kryzys klimatyczny to najpoważniejsze zagrożenie przed jakim kiedykolwiek staliśmy. Ruch klimatyczny, którego Greenpeace jest częścią, urósł w Polsce w siłę i nie podda się, aż niezbędne zmiany w końcu nie nastąpią – dodał Bohdan Pękacki.

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.