Kariera

Czy anglicyzmy wnoszą coś do biznesu?

2020-01-05, Autor: Krzysztof Wodecki

Miesiąc temu w ŚląskiBiznes.pl pojawił się tekst dotyczący tzw. korpomowy, która charakteryzuje się przede wszystkim używaniem dużej ilości anglicyzmów. W tym miejscu warto jednak zadać sobie podstawowe pytanie: czy anglicyzmy wnoszą coś do biznesu?

Reklama

We wspomnianym artykule zostało wymienionych dokładnie siedemnaście anglicyzmów, które są używane w biznesie. Muszę przyznać, że wraz z poznawaniem kolejnych konstrukcji jestem coraz bardziej zaskoczony, bo w tym względzie pewnie jeszcze niejedno mnie zaskoczy.

Sam ze wspomnianej w artykule listy nie używam żadnego słowa czy zwrotu. Jedyne dwa słowa pochodzące z języka angielskiego, których używam regularnie to: mail i event, dlatego, że szczególnie to pierwsze weszło bardzo mocno do języka polskiego. Gdy powiem komuś: „Wyślę Ci wiadomość” może być problem ze zrozumieniem o co mi chodzi. Używam też czasami zwrotów takich jak content marketing czy customer experience, dlatego, że ich polskie odpowiedniki są jeszcze mało znane.

Przyznam jednak, że z biegiem czasu chciałbym używać tylko polskich odpowiedników tych nielicznych przypadków o których wspomniałem. Dlaczego? Dla mnie używanie anglicyzmów nie wnosi żadnej wartości do języka. Wręcz przeciwnie. Mam tutaj jednoznaczne zdanie, tzn. jeżeli tak bardzo potrzebujemy używać anglicyzmów, bo język polski jest na tyle ubogi, że mamy problemy aby się w nim wyrażać, to według mnie, najlepszym rozwiązaniem byłoby całkowicie przejść na język angielski.

Pojawiająca się coraz większa liczba anglicyzmów, nie tylko w sferze biznesu, doprowadza do dziwnych sytuacji z którymi miałem okazję się zetknąć. Oprócz tego, że zajmuje się marketingiem, uczę także języka angielskiego i czeskiego. Podczas zajęć języka angielskiego z dwoma różnymi osobami (w jednym przypadku było to dziecko, w drugim przypadku była to dorosła osoba) pojawiło się słowo „hate”. Gdy zapytałem co znaczy to słowo otrzymałem dokładnie tą samą odpowiedź: „hate to hate” a właściwie mógłbym napisać „hejt to hejt”. Myślę, że jest więcej osób, które nie wiedzą co to znaczy ani po angielsku ani w spolszczonej wersji.

Coraz więcej anglicyzmów pojawia się też w innych językach w tym oczywiście także w języku biznesowym. Obserwuje to m.in. w języku czeskim. Niezależnie od mojej oceny tego zjawiska jest to trend, który z pewnością będzie się rozwijał. Czasami słyszę, że powinienem się temu poddać albo że gdybym pracował w miejscu gdzie używa się takich zwrotów, to bym tym nasiąknął. Zupełnie się z tym nie zgadzam, bo jeżeli ktoś nie chce czegoś robić, to tego nie robi i presja otoczenia nie ma tutaj znaczenia. Przez dziewięć miesięcy miałem okazję pracować w miejscu gdzie regularnie słyszałem przekleństwa. Nie wpłynęło to na mnie jednak w żadnym stopniu.

Po przeczytaniu tego, co napisałem, można domyślić się mojej odpowiedzi na pytanie: czy anglicyzmy wnoszą coś do biznesu? Chętnie jednak przeczytałbym argumenty osoby, która uważa, że jest to pozytywne zjawisko i co za tym idzie, coraz więcej słów pochodzących z języka angielskiego powinno zastępować polskie odpowiedniki.

Korpomowa. Jesteś pewien, że znasz ich znaczenie? Sprawdź swoją wiedzę

Korpomowa. Jesteś pewien, że znasz ich znaczenie? Sprawdź swoją wiedzę

Sprawdź czy dasz radę odgadnąć znaczenia słów używanych w świecie wielkich korporacji? 

Rozwiąż quiz

Oceń publikację: + 1 + 4 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~maxiik 2020-01-06 16:07:38

    Wpis został usunięty z powodu złamania regulaminu zamieszczania opinii.

    0 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Co zrobić z górnictwem energetycznym na Śląsku?





Oddanych głosów: 1183