Wiadomości

Czy IKEA w Katowicach traci klientów przez spór o LGBT?

2019-07-03, Autor: Tomasz Raudner

Zwolnienie pracownika przez koncern IKEA, ponieważ nie chciał zgodzić się na promowanie wartości LBGT odbiło się głośnym echem w Polsce. Interwencję zapowiedziały minister sprawiedliwości czy rzecznik praw obywatelskich. Nie da się ukryć, że to poważny kryzys wizerunkowy szwedzkiej firmy, w której tysiące Polaków uwielbiają robić zakupy. Czy po tym, jak Tomasz K., pracownik sklepu deklarujący się jako katolik sprzeciwił się popieraniu ideologii LGBT, bo powołując się na Pismo Święte stwierdził, że to popieranie dewiacji, Polacy odwrócą się od Ikei?

Byliśmy ciekawi, czy w związku z kryzysem wizerunkowym IKEA Katowice odnotowuje spadek liczby klientów.

Reklama

Sieć nie odpowiedziała na to pytanie. Marta Marczewska z Biura prasowego IKEA Retail w Polsce napisała nam, że "w związku z prowadzonymi postępowaniami prawnymi na ten moment nie będziemy komentować niniejszej sprawy. IKEA w pełni współpracuje ze wszystkimi organami bezpośrednio lub za pośrednictwem Kancelarii Baran Książek Bigaj, która w naszym imieniu będzie składać wszelkie wyjaśnienia.

- Obecnie jako Pracodawca skupiamy się głównie na tym, aby zminimalizować negatywny wpływ całej sytuacji na naszych pracowników – odparła Marta Marczewska z Biura prasowego IKEA Retail w Polsce.

Przedstawmy pokrótce historię sporu. Tomasz K., pracował od kilku lat w Ikei jako sprzedawca mebli kuchennych. W maju przeczytał na wewnętrznej stronie internetowej sieci artykuł zamieszczony przez Ikeę z okazji Międzynarodowego Dnia Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii.

Wpis zatytułowany „Włączenie LGBT+ jest obowiązkiem każdego z nas” przekazywał wartości wyznawane w koncernie na temat tolerancji wobec środowisk LGBT. Według Tomasza K. tytuł zmuszał do pewnych zachowań, które stały w sprzeczności z jego katolickim światopoglądem.

Dał temu wyraz zamieszczając pod artykułem komentarz, który z kolei oburzył mocodawców. Napisał „Podstawowe wartości, które są wspólne” „Akceptacja i promowanie homoseksualizmu i innych dewiacji to sianie zgorszenia. Pismo Święte mówi: 'Biada temu, przez którego przychodzą zgorszenia, lepiej by mu było uwiązać kamień młyński u szyi i pogrążyć go w głębokościach morskich'. A także: 'Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, a ich krew spadnie na nich””.

Tomasz K. wezwany na dywanik

Szefowie wezwali Tomasza K. na rozmowę i poprosili o usunięcie wpisu, a kiedy odmówił, po kilku dniach dostał wypowiedzenie za „naruszenie wewnętrznych regulaminów firmy” oraz „naruszenie zasad współżycia społecznego”. W uzasadnieniu czytamy „W ocenie Pracodawcy umieszczony przez Pana komentarz oraz Pana nastawienie i postawa naruszają zasady współżycia społecznego oraz stanowią przejaw braku szacunku oraz poszanowania odmienności osób o innej orientacji seksualnej”.

W kraju zawrzało

Minister sprawiedliwości zapowiedział interwencję. „Z oburzeniem przyjąłem informację o działaniach sieci IKEA. Zwolnienie pracownika w związku z wyrażoną przez niego opinią dotyczącą akcji propagującej ideologię LGBT jest w mojej ocenie dyskryminacją i łamie wolność sumienia oraz wyznania" - napisał dr Marcin Romanowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości.

- Firma, która zajmuje się meblowaniem mieszkań i domów Polaków, nie może przemeblowywać naszego systemu wartości i wyrzucać pracownika za to, że cytuje Biblię. Dlatego prokurator generalny Zbigniew Ziobro polecił prokuraturze wszcząć postępowanie sprawdzające w związku z naruszeniem artykułu 119 Kk - dodał Jan Kanthak, rzecznik prasowy ministra sprawiedliwości.

Pozew przeciwko Ikei

Tomasz K. chce przywrócenia do pracy. Zwrócił się do Instytutu Ordo Iuris o pomoc. Do sądu w Krakowie wpłynął już pozew przeciwko firmie, złożony przez instytut. Sprawą zajął się też Rzecznik Praw Obywatelskich.

Pikanterii sprawie dodał fakt, że osobą odpowiedzialną za rozwiązanie kryzysu w Ikei była Katarzyna Broniarek, dyr. ds. Komunikacji korporacyjnej IKEA Retail, a prywatnie aktywistka walcząca o prawa LGBT. Pojawiły się komentarze, że tacy jak dyrektor powinni być inni pracownicy Ikei.

Ale pojawił się też bardziej wyważony głos. Prof. UW, dr hab. Dariusz Tworzydło z Uniwersytetu Warszawskiego komentując sprawę w portalu wirtualnemedia.pl zwrócił uwagę, że to był poważny wizerunkowy błąd ze strony Ikei, polegający na włączeniu w proces komunikowania kryzysu związanego z LGBT osoby, która jednocześnie jest z nim powiązana. - To spowodowało, że traci ona wiarygodność jako nadawca, nawet jeśli komunikuje w imieniu Ikei. Internauci zaczęli łączyć fakt jej zaangażowania w walkę o prawa LGBT z kwestią komunikowania obowiązku „Włączenia LGBT+” w sieci Ikea, co jeszcze bardziej utrudniło proces reagowania w kryzysie.

IKEA się broni

IKEA próbuje łagodzić napięcie. Wydała oświadczenie, w którym wyjaśnia, że wielu pracowników było poruszonych wpisem z cytatami z Biblii. „Jak zawsze w takich przypadkach, pierwszym krokiem była rozmowa indywidualna z pracownikiem stanowiąca próbę wyjaśnienia zaistniałej sytuacji. Podstawą naszej kultury korporacyjnej jest wolność poglądów, tolerancja i szacunek dla każdego pracownika. Nasza polityka w zakresie praw człowieka i równości, wspierana przez nasz kodeks postępowania, dotyczy w szczególności braku tolerancji dla dyskryminacji i zachowania wykluczającego. Szanujemy ludzi ze wszystkich środowisk religijnych i cenimy fakt, że jesteśmy różni. Nie oznacza to jednak, że popieramy zachowania wykluczające w imię jakiegokolwiek innego poglądu.

IKEA to firma otwarta światopoglądowo. Wśród nas są osoby różnych wierzeń, w tym wielu katolików. Szanujemy siebie wzajemnie, swoje poglądy i religie. Każdy ma prawo być sobą, czuć się bezpiecznie i być traktowany na równych prawach, z szacunkiem, jak każdy inny pracownik. W naszym miejscu pracy nie ma jednak miejsca na naruszanie godności innych pracowników, krzywdzenia osób ze względu na ich cechy osobiste, poglądy czy religie.

Otwartość na inne poglądy nie może stać się przyzwoleniem na słowną agresję wobec innych, wyrażoną w mediach elektronicznych, a także w bezpośrednich rozmowach z innymi pracownikami.

Sprzeciwiamy się i reagujemy, gdy istnieje ryzyko naruszenia dóbr lub godności osobistej każdego pracownika. W naszej ocenie tak było w tym przypadku, dlatego podjęliśmy decyzję o rozwiązaniu umowy z pracownikiem. Podkreślam, nie poglądy stanowiły problem, ale sposób wyrażania swoich opinii, który wyklucza inne osoby. Podobne działania podjęlibyśmy w przypadku naruszenia godności każdej innej grupy (np. katolików).

Zwolniony pracownik zabiera głos

Głos postanowił też zabrać zwolniony Tomasz K., który dziś wydał oświadczenie: W związku z pojawiającymi się w niektórych mediach nieprawdziwymi informacjami, że we wpisach na forum pracowniczym IKEA rzekomo nawoływałem do przemocy wobec osób o skłonnościach homoseksualnych, pragnę złożyć oświadczenie stanowczo i jednoznacznie korygujące te twierdzenia.

Nie mam wątpliwości, że każdemu człowiekowi należy się szacunek i ochrona godności. Tym bardziej karygodne wydaje mi się wykorzystywanie haseł o godności człowieka w celu poniżania mojej osoby poprzez przypisywanie mi działań, których nie podejmowałem i intencji, których nigdy nie miałem.

Mój wpis był reakcją na indoktrynację, której jako pracownik byłem od lat poddawany w miejscu pracy. Narzucany pracownikom IKEA stosunek do postulatów ruchu LGBT radykalnie różni się od nauczania Kościoła katolickiego wypływającego z Pisma Świętego. Jako katolik nie mogę uczestniczyć w propagowaniu ideologii sprzecznej z moją wiarą ani akceptować sytuacji, w której pracodawca zmusza mnie do zmiany mojego światopoglądu.

Zawierając z IKEA umowę o pracę, zobowiązałem się do jak najlepszego wykonywania moich obowiązków pracowniczych jako sprzedawcy mebli kuchennych. Z umowy jednak w żaden sposób nie wynikało, że wśród moich obowiązków, jako pracownika sklepu IKEA, ma leżeć reprezentowanie ideologii jej właściciela.

Niestety, z przykrością zauważyłem, że IKEA oraz część dziennikarzy wbrew faktom przedstawiają mnie jako osobę nawołującą do przemocy i nienawiści wobec innych pracowników. Posunięto się wręcz do tez tak absurdalnych jak przypisywanie mi chęci fizycznej agresji wobec osób o skłonnościach homoseksualnych.

Jest to oczywista nieprawda, która godzi w moje dobre imię. Szanuję każdego człowieka niezależnie od koloru skóry, narodowości, wyznania czy jego sfery prywatnej (np. seksualnej). W swojej codziennej pracy absolutnie nigdy nie przejawiałem braku szacunku wobec koleżanek i kolegów, którzy nie podzielali ważnych dla mnie wartości oraz prowadzili styl życia niezgodny z zasadami klasycznej etyki i nauczania katolickiego.

Jednak jako pracownik również mam takie samo prawo do szacunku dla moich przekonań i wiary. Mam prawo wskazywać na te fragmenty Pisma Świętego, świętej księgi chrześcijan i żydów, które zawierają ocenę aktów homoseksualnych jako głęboko nieuporządkowanych. Żądanie cenzurowania Biblii, by przystawała do ideologicznej wizji właściciela sieci IKEA, jest równie absurdalne co zarzuty nawoływania do agresji wobec homoseksualistów.

Nie trzeba być teologiem ani filozofem, by zdawać sobie sprawę, że Pisma Świętego nie czyta się w sposób dosłowny, a jego tekst jest pełen alegorii i hiperbol. W przeciwnym razie musielibyśmy uznać, że np. słowa Chrystusa zawarte w Ewangelii św. Mateusza: <<jeśli więc prawe twoje oko jest ci powodem do grzechu, wyłup je i odrzuć od siebie (…). I jeśli prawa twoja ręka jest ci powodem do grzechu, odetnij ją i odrzuć od siebie>>, stanowią nawoływanie do samookaleczania. Taka interpretacja jest wprost absurdalna dla kogokolwiek mającego elementarną orientację w europejskiej kulturze, dlatego sądzę, że została użyta specjalnie dla zdyskredytowania mojej osoby.

Dlatego wzywam mojego byłego pracodawcę, firmę IKEA oraz media powielające nieprawdziwe informacje do zaprzestania naruszenia moich dóbr osobistych i kreowania fałszywego wizerunku mojej osoby. W innym przypadku będę zmuszony wystąpić na drogę sądową w celu obrony moich dóbr osobistych. Tomasz”

Do sprawy będziemy wracać.

A Wy jaki macie pogląd na sprawę? Słusznie Tomasz K. został zwolniony? No i czy spór o wartości i światopogląd będzie miał wpływ na to, czy dalej będziecie robić zakupy w Ikei?

Oceń publikację: + 1 + 15 - 1 - 2

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (2):
  • ~lokalny 2019-07-03 14:31:11

    Na pewno nie powinni zwalniać gościa tak wprost. Może trzeba było z nim najpierw spokojnie porozmawiać, próbować rozwiązać sytuację kryzysową wewnątrz? Skoro walczą o tolerancję, powinni być tym bardziej tolerancyjni i otwarci na dialog. Tym bardziej, że to podobno ich długoletni pracownik.

    13 0
  • ~szpryca 2019-07-03 22:25:38

    Mam wrażenie że tolerancyjność LGBT działa w jedną stronę - oczekują jej od wszystkich w stosunku do siebie. Jak ktoś ich krytykuje wyzwany jest od homofobów i katoli. Dziś doszliśmy do tak kretyńskich czasów że katolik w katolickim kraju obrywa za cytowanie bibli

    24 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.