Wiadomości

Estoński CIT po polsku – hit czy kit? Czy nowy podatek będzie rewolucją, jak tego chce minister finansów?

2020-08-10, Autor: Tomasz Raudner

Do konsultacji trafiła polska wersja estońskiego CIT, zapowiadanego przez Ministerstwo Finansów jako rewolucja podatkowa. Tyle, że ekonomiści mają zgoła odmienne zdanie. Dla nich to raczej karykatura podatku.

Reklama

Na styczeń 2021 r. planowane jest wejście w życie nowelizacji ustawy o podatku dochodowym od osób prawnych, którą włącza do polskiego systemu podatkowego nowy, w założeniu proinwestycyjny system opodatkowania, zwany estońskim CIT.

Kościński - estoński CIT to rewolucja i rozwój

- System estoński jest rozwiązaniem stymulującym rozwój i innowacyjność, tak potrzebnym teraz w walce z kryzysem. Priorytetem rządu jest pomoc przedsiębiorcom, wsparcie ich w powrocie na ścieżkę wzrostu. Estoński CIT to też kolejne rozwiązanie, które przyczyni się do rozwoju innowacyjności polskiego biznesu. Zatrzymanie zysków w spółce to jeden ze sposobów na zwiększenie płynności finansowej firm i zabezpieczenie się ich przed kryzysami – podkreśla minister finansów Tadeusz Kościński.

Firmy nie zapłacą podatku od zysku

- Firmy które skorzystają z estońskiego CIT, nie będą płacić podatku w miesięcznych/kwartalnych zaliczkach ani dokonywać rocznych rozliczeń. Podatek zapłacą dopiero w momencie, gdy osiągnięty w firmie zysk wspólnicy zdecydują się przeznaczyć na własne, a nie biznesowe cele. Im dłużej środki pozostają w firmie zwiększając jej płynność, odporność na kryzys i zdolność inwestycyjną, tym wyższa korzyść podatkowa dla przedsiębiorstwa – wyjaśnia wiceminister Jan Sarnowski, odpowiedzialny za przygotowanie projektu.

Estoński CIT to:

  • brak podatku tak długo jak zysk pozostaje w firmie;

  • brak podatku, a co za tym idzie brak rachunkowości podatkowej, deklaracji i minimum obowiązków administracyjnych;

  • prostota - podatnik nie musi kalkulować co jest podatkowym kosztem uzyskania przychodu, obliczać odpisów amortyzacyjnych, stosować podatku minimalnego, czy poświęcać czasu i środków na optymalizacje podatkowe.

Dwie ścieżki Estońskiego CIT-u

Pierwsza to „pełny” model opodatkowania wyłącznie dystrybuowanych przez spółkę dochodów, tak jak w Estonii. Druga ścieżka to specjalny fundusz (rachunek) inwestycyjny. Podatnik będzie mógł zaliczać odpisy na taki rachunek inwestycyjny do kosztów uzyskania przychodów. W ten sposób osiągnie podobny cel ekonomiczny, ale przy zachowaniu klasycznych rozliczeń CIT.

Dla kogo estoński CIT?

Rozwiązanie skierowane jest do małych i średnich spółek kapitałowych (z ograniczoną odpowiedzialnością i akcyjnych). Podstawowe kryterium dotyczy przychodów spółki, które nie mogą przekraczać 50 mln zł. Jest to próg ustalony wysoko – niemal 97% wszystkich spółek kapitałowych w Polsce spełnia to kryterium.

Na zasadach estońskiego CIT rozliczać się będą mogły spółki, w których udziałowcami są wyłącznie osoby fizyczne. Biorąc pod uwagę to kryterium, z rozwiązania może skorzystać zdecydowana większość polskich podatników CIT (ok. 200 tys. firm), w których inwestor jest blisko spółki, a struktura firmy jest transparentna i prosta.

Szereg znanych na całym świecie marek, takich jak Nike, Puma czy dr. Oetker przechodziły drogę wzrostu, korzystając z bezpośredniego zaangażowania właścicieli. Taką drogą mogą przejść też polskie spółki, w których drzemie potencjał wzrostu.

Z rozwiązania będą mogły skorzystać spółki:

  • nie posiadające udziałów w innych podmiotach,

  • zatrudniające co najmniej 3 pracowników oprócz udziałowców,

  • których przychody pasywne nie przewyższają przychodów z działalności operacyjnej,

  • wykazujące nakłady inwestycyjne.

Wszystkie te kryteria muszą być spełnione jednocześnie.

Przez jaki okres można skorzystać z estońskiego CIT

Podatnik wybiera system estoński na okres 4 lat i może go przedłużyć na kolejne 4-letnie okresy. Przedłużenie jest możliwe, jeśli w ostatnim, czwartym roku korzystania z rozwiązania, przedsiębiorca wciąż spełnia kryteria. Przekroczenie przez przedsiębiorcę progu 50 mln zł w trakcie 4-letniego okresu nie wyklucza go z systemu estońskiego.

MF: estoński CIT to pewny zysk dla firm i gospodarki

- Polska gospodarka potrzebuje prywatnych inwestycji. Estoński CIT przyczyni się do wzrostu kapitałów własnych przedsiębiorstw, poprawy ich płynności, zdolności kredytowej i produktywności, a tym samym znacznie przyspieszy wzrost gospodarczy i zwiększy konkurencyjność całej gospodarki – podkreśla wiceminister Sarnowski.

MF wyjaśnia, że efekt ten jest szczególnie ważny w przypadku mniejszych przedsiębiorców, którzy zmagają się z trudnościami w  pozyskaniu finansowania na nowe przedsięwzięcia. Prowadzenie działalności w warunkach niewystarczających własnych środków obrotowych i wysokich kosztów kredytowania, stanowi jedną z barier rozwoju sektora MŚP.

Resort przytacza badania OECD, wg których co trzeciej firmie z tego sektora nie udaje się pozyskać potrzebnego jej kapitału. Przekłada się to na strukturę finansowania majątku trwałego w przedsiębiorstwach. W 2016 r. w grupie polskich małych i średnich firm aż 67% nakładów inwestycyjnych zostało sfinansowanych środkami własnymi. Brak możliwości korzystania ze środków obcych zamyka polskim MŚP ścieżkę do poprawy ich rentowności z wykorzystaniem efektu dźwigni finansowej.

Morze korzyści dla firm według MF

Ministerstwo Finansów roztacza wizje szerokich korzyści płynących z wprowadzenia estońskiego CIT-u. W przypadku skorzystania z estońskiego CIT-u firma będzie mogła zyskać szereg korzyści: większa odporność na dekoniunkturę, większe zdolności inwestycyjne, wzrost produktywności i innowacyjności, oszczędność czasu przy rozliczeniach podatkowych. Skorzystać ma też gospodarka w postaci większej odporności na kryzysy, likwidacji barier rozwojowych dla polskiego sektora MŚP, większej produktywności firm, a dzięki temu – wzrostowi ich konkurencyjności, wzrostowi liczby miejsc pracy, wzrostowi atrakcyjności inwestycyjnej Polski.

Dowodem, że tak się może stać są przytoczone gospodarcze skutki reformy CIT w Estonii. W Estonii stopa inwestycji podwoiła się w ciągu trzech lat (wzrost o 17,2 p.p). Wzrost inwestycji w tym kraju w ciągu trzech lat był o ok. 40 p.p. szybszy niż w państwach sąsiadujących. Przedsiębiorcy mieli o 2-3 p.p. wyższą płynność po reformie oraz 8 p.p. wyższy udział zysków reinwestowanych. Zadłużenie z tytułu pożyczek spadło o 17 p.p.

Zwiększone oszczędności pomogły w przetrwaniu kryzysu gospodarczego z 2008 r., co potwierdziło 99% estońskich przedsiębiorców. Reforma podatkowa doprowadziła do 9,1% wzrostu w bilansie obrotów kapitałowych, wzrostu konsumpcji o 1,4% i wzrostu PKB Estonii o 2,9%. Odejście od corocznego poboru podatku znacznie zmniejszyło opłacalność agresywnej optymalizacji podatkowej. Efektem reformy CIT było też znaczne ograniczenie ukrywania dochodów przez firmy,a w konsekwencji – zwiększenie szczelności systemu podatkowego.

Estoński tylko z nazwy

Resort finansów podkreśla, że są to propozycje, które mogą się zmienić w trakcie rozpoczeych konsultacji. Ekpnomiści i organizacje przedsiębiorców już dają znać, co o tym myślą.

"Warto zwrócić uwagę, iż zgodnie z przedstawionym projektem, w okresie stosowania tzw. estońskiego CIT podatnikowi nie przysługuje prawo do odliczeń od podstawy opodatkowania w zakresie darowizn, ulgi B+R, ulgi na złe długi i innych ulg odliczanych od podstawy opodatkowania. Zatem w momencie przejścia na zasady opodatkowania ryczałtem podatnik traci uprawnienie do rozliczenia lub kontynuowania wymienionych ulg (odliczeń i doliczeń dotyczących wydatków poniesionych przed momentem zmiany zasad opodatkowania na ryczałt)" czytamy w opinii Pracodawców RP.

"Przedstawione w opublikowanym materiale założenia w znaczący sposób ograniczą możliwość skorzystania z preferencyjnego sposobu opodatkowania. To powoduje, że projektowane przepisy z rozwiązaniami estońskimi mają w praktyce niewiele wspólnego. Kluczem do rozwoju przedsiębiorczości w Estonii była prostota i szeroki dostęp do preferencyjnego opodatkowania, co pozwoliło znacząco zwiększyć poziom inwestycji. Natomiast odnosząc się do założeń zaprezentowanych przez Ministerstwo Finansów trzeba zauważyć, że liczne warunki i ograniczenia spowodują, że niewiele firm skorzysta z wprowadzanego modelu opodatkowania dochodu. Niestety, im więcej wyłączeń znajdzie się w ostatecznym brzmieniu przepisów, tym mniejszy wpływ tego instrumentu na wzrost inwestycji. Do przejścia na nowy model opodatkowania zniechęcać może również pozbawienie możliwości skorzystania z dotychczasowych ulg, np. ulgi B+R. Należy mieć nadzieję, że w trakcie konsultacji społecznych projektu uda się przekonać resort finansów do poluzowania ograniczeń, aby w dobie kryzysu epidemiologicznego i gospodarczego dać firmom odpowiedni impuls do rozwoju i pozwolić im przetrwać nadchodzący, trudny dla gospodarki czas – uważają Pracodawcy RP.

W podobnym tonie wypowiada się Tomasz Pruszczyński, prezes fundacji Przedsiębiorczy Polacy:

- Według mnie nie powinno być tych obostrzeń, bo każde z nich zawęża krąg firm, które mogą na tym skorzystać i zwiększać swoje nakłady inwestycyjne. Poza tym im firma ma większe przychody i zysk, tym więcej może przeznaczyć środków na inwestycje, a przecież o to w tym wszystkim chodzi, prawda? - pyta retorycznie Pruszczyński.

Karykatura, nie rewolucja

Dla ekonomisty Sławomira Mentzena to, co proponuje Ministerstwo Finansów jest karykaturą, a nie estońskim CIT-em.

- Chwaliłem CIT estoński? Tak, ale w Estonii! W Polsce zamierzacie wprowadzić karykaturę podatku estońskiego. Skomplikowaną i zbiurokratyzowaną mutację tego dobrego podatku, którą krytykowałem w trakcie kampanii wyborczej. Potraficie zepsuć nawet tak proste i oczywiste rozwiązanie podatkowe – napisał ekonomista w mediach społecznościowych w poście odnoszącym się do tego, że miał chwalić osiągnięcia PiS w gospodarce.

Konkurujmy, nie kopiujmy

Z kolei Andrzej Sadowski, prezydent Centrum im. A. Smitha uważa, że Polska nie powinna kopiować rozwiązań z Estonii, bo to się u nas nie sprawdzi.

- Jeżeli mówi się, że będziemy mieć estoński CIT, to musimy pamiętać, że jest to element większej całości. Estoński przedsiębiorca w porównaniu do polskiego zużywa około 150 godzin rocznie na obsługę systemu podatkowego. Polski przedsiębiorca zużywa około 260 godzin, co daje wynik o 2 godziny tygodniowo gorszy, niż w Estonii. Jeżeli więc mówimy o jakimś elemencie konkurencji, to trzeba też pamiętać o innych aspektach systemu podatkowego w Polsce i w Estonii. Jeżeli polski rząd chce uzyskać przewagę konkurencyjną nad Estonią, to albo niech zminimalizuje stawkę CIT-u, albo niech konkuruje na rozwiązania.

Możemy konkurować z Estończykami na rozwiązania nie kopiując ich rozwiązania, bo przenosząc je do naszego - gorszego systemu nie uzyskamy efektu lepszej konkurencyjności. Zaproponujmy likwidację podatku CIT w Polsce, zwłaszcza, że przy podatku CIT, jak popatrzymy na największe korporacje międzynarodowe w Polsce, to przez lata nie zapłaciły ani złotówki CIT-u (mówimy tu o dużych sieciach handlowych, dla nich wprowadzenie estońskiego CIT-u nie ma najmniejszego znaczenia), a inne międzynarodowe koroporacje przy wielomiliardowych przychodach płacą CIT mniejszy, niż 1 proc. przychodów – mówi prezydent.

CIT jest podatkiem od zysku. A ponieważ zysk jest wg Sadowskiego kategorią księgowo – fikcyjną, powinien być zastąpiony podatkiem od przychodu.

Jak polska gospodarka radzi sobie z pandemią?






Oddanych głosów: 921

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Jak PiS rządzi woj. śląskim?






Oddanych głosów: 1072