Kariera

Gliwice: po fast foody Dmytra z Ukrainy ustawiają się kolejki (foto, wideo)

2022-04-15, Autor: Tomasz Raudner

Dmytro Lewczuk nie prowadził nigdy biznesu. Nie jest nawet kucharzem. A jednak biznes, który uruchomił tydzień temu w Gliwicach wydaje się strzałem w dziesiątkę. Kolejka po ukraińskie uliczne jedzenie się nie kończy.

Reklama

Dmytro Lewczuk przeprowadził się z rodziną z małego miasta pod Donieckiem do Gliwic pięć lat temu. To nauczyciel matematyki, fizyki i informatyki. Z gastronomią nie ma niczego wspólnego. Podobnie z biznesem. Kiedy jednak na Ukrainie zaczął się wojenny koszmar i tysiące jego rodaków zaczęło ściągać do Polski, w tym na Śląsk, postanowił otworzyć budkę z ukraińskimi ulicznymi przekąskami.

- Żeby Ukraińcy mogli zjeść coś swojego. Ale i Polakom bardzo smakuje – mówi z uśmiechem.

Dmytro serwuje piryżoki faszerowane kapustą, ziemniakami, lub wątróbką z ziemniakami. Są też okrągłe bilasze z wołowiną lub wieprzowiną oraz parówki w cieście. Przekąski są smażone w głębokim tłuszczu, przypominają w smaku węgierskie langosze.

- U nas są tak popularne, jak w Polsce zapiekanki czy kebaby – mówi Śląskiemu Biznesowi.

Dmytro Lewczuk przyznaje, że musiał trochę odczekać, zanim otworzył bistro. Same uruchomienie rachunku bankowego trwało 10 dni.

Ukrainiec kieruje biznesem z żoną. W wolnych chwilach pomagają starsza córka i syn, a także matka Dmytra i teściowa, które uciekły z Ukrainy przed wojną. Wszyscy mieszkają i pracują w Gliwicach.

Kiedy odwiedzamy budkę w czwartek po godz. 12.00, w kolejce stało kilka osób. Sami Polacy. Klienci, z którymi rozmawiamy, zwykle kupują po sztuce, dwie na spróbowanie.

- Ktoś coś powiedział, napisał, postanowiłam spróbować. Jadłam już piryżoki we Lwowie, więc jestem ciekawa, jak te smakują – mówi Magdalena Fiszer-Rębisz ze Starostwa Powiatowego w Gliwicach.

- Wezmę z każdego rodzaju po jednym. Rodzina zdecyduje, co komu smakuje – mówi gliwiczanin w średnim wieku. - Nie proszą się o pomoc, ale pracują - chwali zaradność ukraińskiej rodziny.

- Akurat w Gliwicach nie mieszkam, tylko pracuję, ale dotarła do mnie informacja i przyjechałem na zakupy. Wezmę po trochu z wszystkiego – mówi inny klient.

Dmytro Lewczuk cieszy się, że pomysł na biznes chwycił. Ale najbardziej ucieszy się, kiedy w ojczyźnie zapanuje pokój.

- Modlę się z rodziną codziennie, żeby wojna się skończyła – mówi.

Oceń publikację: + 1 + 91 - 1 - 15

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Blokada miliardów z UE. Kto ma rację?



Oddanych głosów: 228

Prezentacje firm