Wiadomości

Górnictwo odnotowało 2,3 mld straty netto mimo rekordowych cen węgla

Author profile image 2021-12-03, Autor: Tomasz Raudner

Spółki węglowe odnotowały około 2,3 mld zł strat w pierwszych trzech kwartałach 2021 roku – wynika z danych Ministerstwa Aktywów Państwowych, które publikuje Business Insider Polska. Do każdej tony wydobytego węgla spółki węglowe dopłacamy średnio 44,61 zł. Pewien wpływ na kondycję finansową branży wydobywczej mają rekordowy poziom cen węgla i popyt przewyższający podaż.

Reklama

Jak podaje BIP tegoroczne wyniki sektora węglowego są lepsze od osiągniętych w porównywalnym okresie zeszłego roku, kiedy średnia różnica między kosztem produkcji a ceną sprzedaży tony węgla była o 14,88 zł większa, a strata netto wyższa o 1,6 mld zł.

Sprzedaż węgla wzrosła o 15 proc.

Wówczas jednak gospodarkę zdominowała pandemia, która doprowadziła do zmniejszenia zapotrzebowania na energię elektryczną, a tym samym na węgiel. Rok 2021 przyniósł zasadniczą odmianę. Gospodarka światowa i polska ruszyła, więc i popyt na węgiel podskoczył.

„W ciągu trzech kwartałów br. kopalnie wydobyły ponad 40,8 mln ton węgla (wzrost rok do roku o 736,4 tys. ton, czyli 1,8 proc.), w tym niespełna 31,5 mln ton węgla energetycznego (wzrost o 1,7 proc.) oraz prawie 9,4 mln ton węgla koksowego (wzrost o 2,3 proc.). O niespełna 15 proc. (ponad 5,5 mln ton) wzrosła w ciągu dziewięciu miesięcy 2021 r. sprzedaż węgla, którego kopalnie dostarczyły na rynek przeszło 42,7 mln ton, w tym prawie 38,5 mln ton na rynek krajowy (wzrost o prawie 4,4 mln ton).” czytamy w Business Insiderze.

Wzrósł import i eksport węgla. Za granicę sprzedaliśmy 4,3 mln ton, czyli o 37 proc. więcej licząc rok do roku. Sprowadziliśmy natomiast 9,2 mln ton, raptem o 170 tys. ton więcej, niż rok temu, a to za sprawą wysokich cen surowca na świecie.

Dlaczego spółki dopłacają ponad 44 zł do tony węgla

Jak to możliwe, że wzrosło wydobycie, sprzedaż i eksport węgla, a mimo to spółki musiały dopłacać do każdej tony i notowały tak duże straty? Otóż spółki realizowały dostawy w ramach długoterminowych kontraktów, i pomimo górki cenowej na rynkach, były zobowiązane trzymać się ustalonych cen. Co więcej, spółki sprzedawały nawet węgiel taniej niż rok wcześniej - średnia cena zbytu ogółem wyniosła 319,37 zł za tonę i była o 0,6 proc. niższa w porównaniu do dziewięciu miesięcy 2020 r. Dlaczego? Tego ministerstwo nie wyjaśnia. Najprawdopodobniej to skutek renegocjacji umów z energetyką.

Średnia cena zbytu węgla energetycznego po trzech kwartałach 2021 r. ukształtowała się na poziomie 272,36zł za tonę (spadek rok do roku o 4 proc.), zaś średnia cena zbytu węgla koksowego wyniosła 479,04 zł za tonę (wzrost o 8,2 proc.).

Z kolei wydobycie tony węgla kosztowało 358,2 zł, więc mniej o 16,95 zł, niż rok temu. Różnica w cenie sprzedaży i produkcji wyniosła 44,61 zł i tyle na każdej tonie musiały spółki dopłacać.

Koszty sprzedaży wyniosły 15,5 mld zł, a przychody – 13,6 mld zł. Tym samym strata na podstawowej działalności osiągnęła poziom 1,9 mld zł. Ogółem zaś branża była na minusie po 9 miesiącach na poziomie 2,29 mld zł. To mniej, niż rok temu o 1,6 mld zł.

Jak podaje BIP, większość straty przypada na największego krajowego producenta węgla – Polską Grupę Górniczą, która oficjalnie nie ujawnia swoich wyników finansowych. Według raportów spółek notowanych na giełdzie, grupa Jastrzębskiej Spółki Węglowej miała po trzech kwartałach 62,7 mln zł straty netto, zaś kopalnia Bogdanka zanotowała w tym okresie 164,8 mln zł zysku.

Górnictwo ze stratą, ale prąd najtańszy w Europie

Można zadać w tym punkcie pytanie, czy umowy długoterminowe z ustalonymi cenami są fortunnym rozwiązaniem. Otóż trzeba na tę sytuację popatrzeć szerzej. Umowy długoterminowe zabezpieczają interesy dwóch stron, czyli górnictwa i energetyki. Kiedy rok temu gospodarka stanęła i spadło zapotrzebowanie na energię, górnictwo wręcz prosiło spółki energetyczne, żeby odbierały zakontraktowany węgiel. Odbiory i tak kulały, a zapasy na hałdach rosły do niebezpiecznych wręcz rozmiarów. Rosły obawy, że kopalnie staną, bo nie było gdzie składować wydobytego węgla. Państwo dokonywało interwencyjnych skupów surowca, związkowcy blokowali tory, by zablokować import węgla. Faktem jest, że umowy długoterminowe ratowały spółki węglowe. Dziś sytuacja się odmieniła. Dziś to górnictwo mogłoby zbijać kokosy sprzedając droższy węgiel korzystając z prosperity, ale nie może tego zrobić uwiązane właśnie umowami.

 

 

Jak widać więc sytuacja na rynku zmienia się jak w kalejdoskopie. I choć górnictwo teraz płacze, że nie może zarabiać, to korzystamy na tym szerzej jako kraj. Sprzedawany poniżej kosztów węgiel pozwala produkować energię taniej, niż w innych krajach. Kiedy ceny energii w Europie szaleją, Polska posiada obecnie najtańszy prąd.

Oczywiście, najtańszy w Europie nie oznacza, że tani. To taka dygresja. 

Oceń publikację: + 1 + 2 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~prezes 2021-12-03
    14:24:52

    1 0

    Węgiel musiałby chyba po 2000 za tonę być, żeby PGG wyszło na zero

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Czy Polski Ład doprowadzi do upadku rządu Mateusza Morawieckiego?



Oddanych głosów: 254