Kariera

Kazimierz Karolczak, GZM: Naszym celem jest zatrzymać mieszkańców

2020-12-21, Autor: Redakcja

Każda wprowadzana przez nas zmiana, nawet najbardziej prozaiczna, ma na celu jedno – sprawić, by mieszkańcom Metropolii żyło się coraz wygodniej. Już sporo udało się zrobić. Teraz powoli wchodzimy w etap realizacji wielkich inwestycji, na które mieszkańcy czekali od ponad 20 lat – mówi Kazimierz Karolczak, przewodniczący zarządu GZM, który na czele Metropolii stoi dokładnie od trzech lat. Pytamy o to, co już udało się osiągnąć i jakie największe wyzwania stoją przed GZM.

Reklama

Redakcja: Jak dzisiaj mieszka się panu w Metropolii?

Kazimierz Karolczak: Coraz lepiej. Nie oznacza to, że wcześniej było źle, ale z pewnością pokonywanie administracyjnych barier było trudniejsze. Powstanie Metropolii dało nowy impuls i zacieśniło współpracę między miastami. To, jak mocno jesteśmy ze sobą związani, pokazała nam m.in. pandemia koronawirusa. Nie da się wyłączyć jednego miasta, żebyśmy wszyscy dookoła tego nie odczuli. Jesteśmy systemem naczyń połączonych, który, dzięki temu że działa razem, może wspólnie wypracować rozwiązania, ułatwiające życie mieszkańcom.

W jaki sposób?

Tworząc jednolitą i spójną ofertę, z której każdy będzie mógł swobodnie korzystać. Jednym z przykładów są wspólne bilety komunikacji miejskiej. Dzięki temu możemy podróżować autobusami, tramwajami i trolejbusami bez względu na to, czy wsiadamy do nich w Tychach, Katowicach czy Tarnowskich Górach. Drugim jest integracja wypożyczalni rowerów miejskich.

Wcześniej nie można było zwrócić jednośladu w dowolnej stacji, nawet jeśli była po drugiej stronie ulicy, ale formalnie na terenie innego miasta. Teraz to możliwe. To są często te drobne elementy, które mają wpływ na nasze ogólne poczucie, czy w danym miejscu żyje się wygodnie.

Szefem Metropolii jest pan od samego początku. Mijają dokładnie trzy lata. To już całkiem sporo czasu…

To prawda, jednak przy ilości i intensywności pracy, jaką w to wkładam wraz z zespołem ludzi tworzących urząd, te trzy lata minęły bardzo szybko. Ale cieszymy się bardzo, gdy dzieląc się naszym dotychczasowym doświadczeniem z przedstawicielami innych polskich aglomeracji, słyszymy słowa uznania, że udało się nam tyle zrobić w tak krótkim czasie.

W ciągu tych trzech lat udało się nam zrobić naprawdę dużo. Zmiany w transporcie publicznym, utworzenie grup zakupowych prądu i gazu, które przynoszą miastom realne oszczędności, uruchomienie funduszy wsparcia, które mają za zadanie wyrównywać szanse i niwelować różnice w rozwoju społeczno-gospodarczym gmin należących do GZM. Mógłbym jeszcze tak długo (uśmiech).

Kiedy na początku roku chcieliśmy krótko podsumować dwa lata naszej działalności, to wyszło nam… prawie 60 stron. Natomiast z drugiego punktu widzenia, trzy lata to zbyt krótko, aby rozliczać tak wielkie projekty. Konsekwentnie je realizujemy od chwili naszego powstania, jednak muszą być oceniane w znacznie dłuższej perspektywie.

Poza tym popatrzmy w stronę zaprzyjaźnionej z nami Metropolii Ruhry – istnieje dokładnie od 100 lat i nikt nie wieszczy jej końca. Po prostu wciąż jest wiele do zrobienia.

Z czego w takim razie GZM jest najbardziej zadowolona? Żeby łatwo nie było – poza transportem publicznym.

Nie pomijałbym transportu. Zdaję sobie sprawę, że na zmiany w nim patrzymy czasem, jak na coś oczywistego, bo powinien sprawnie działać od dawna. A jednak z różnych powodów tak się nie stało i to od ponad 20 lat. To pokazało, jak bardzo jest nam potrzebna Metropolia.

Dlaczego?

Naszym najważniejszym celem jest to, by ludzie chcieli żyć i mieszkać w Metropolii. Nie osiągniemy tego inaczej, jak poprzez tworzenie wygodnych i przyjaznych warunków. Pozwoli nam to zatrzymać naszych mieszkańców i przyciągnąć nowych. Transport publiczny jest dla nas priorytetem, bo dobre skomunikowanie jest jednym z ważniejszych czynników decydujących o tym, czy chcemy zamieszkać w tym, czy innym miejscu. Po prostu – chcemy żyć tam, gdzie wiemy, że będziemy mogli korzystać z szerokiej i różnorodnej oferty, ale nie stracimy połowy swojego życia w trasie albo stojąc w korku. Dlatego każda wprowadzana przez nas zmiana, nawet najmniejsza i może najbardziej prozaiczna, ma realnie wpływać na podnoszenie tego komfortu.

Pierwsze efekty można było odczuć już w pierwszych dniach naszego działania. Poza wspólnymi biletami, rozwinęliśmy tę ofertę o Metrobilet, który pozwala też korzystać z Kolei Śląskich oraz dofinansowujemy dodatkowe połączenia, by pociągi w GZM jeździły częściej. To są kolejne kroki, które zbliżają nas do stworzenia zrównoważonego systemu mobilności miejskiej, integrującej różne środki transportu – od rowerów, przez autobusy i pociągi, po inne formy podróżowania, jak np. wypożyczalnie samochodów.

Przed Metropolią szansa otrzymania ponad 1,5 mld zł dotacji na budowę torów i przystanków kolejowych w ramach programu „Kolej Plus”. Dlaczego to dla Metropolii ważne?

Powiem więcej – nie byłoby to możliwe, gdybyśmy nie opracowali wcześniej koncepcji Kolei Metropolitalnej. Dzięki niej mogliśmy szybko określić, co jest najważniejsze i co wpisuje się w kryteria tego programu. Nie działaliśmy na oślep, bo mamy jasno określony plan i cel. A docelowo będzie to sieć kolejowa o długości ok. 400 km, z ok. 130 nowymi przystankami na trasie.

Pociągi będą kursować w regularnych, maksymalnie kilkunastominutowych odstępach i gdy ktoś spóźni się na jeden, to – bez patrzenia w rozkład jazdy, będzie wiedział, że za chwilę przyjedzie następny.

Każdy kilometr torów, który teraz wybudujemy, przybliża nas do tego. Dzięki dotacji z „Kolei Plus” może zostać odbudowana linia kolejowa w Pyskowicach, utworzone nowe połączenie z Bytomia do Rudy Śląskiej czy dobudowany drugi tor na trasie z Katowic do Orzesza. To dla nas ogromna szansa.

Z czego jeszcze GZM jest zadowolona?

Z podjęcia prac nad budową instalacji termicznego przetwarzania odpadów i naszego wspierania innowacyjnych rozwiązań, czyli dronów oraz wodoru.

Pod pojęciem „gospodarka odpadami” kryje się budowa spalarni śmieci?

Świadomie nie mówię „spalarnia”, bo to sugeruje, że poza utylizacją, nie otrzymujemy nic w zamian.

Przy dzisiejszym rozwoju tych technologii, instalacje termicznego przekształcania odpadów są tak naprawdę elektrociepłowniami. Nie są zasilane ani węglem, ani gazem, ale właśnie odpadami komunalnymi, których i tak nie możemy poddać recyklingowi. Można je natomiast przetworzyć, a dzięki temu wyprodukować również prąd i ciepło.

Jej powstanie jest konieczne z jeszcze jednego, bardzo ważnego powodu. Pozwoli nam spowolnić wzrost cen za zagospodarowanie odpadów, a te są niestety odczuwalne w portfelu przez każdego z nas. Dzięki temu zahamujemy podwyżki za wywóz śmieci. Zyskamy też większą kontrolę nad systemem, bo śmieci, które w ogóle nie powinny trafić na wysypiska, a rocznie to ok. 400 tys. ton, zostaną przekazane do specjalistycznej instalacji i poddane obróbce. Pozwoli to też uchronić mieszkańców przed niebezpiecznymi pożarami nielegalnych składowisk, podczas których do atmosfery emitowane są niezwykle szkodliwe zanieczyszczenia.

Lecąc wyżej. Kiedyś będziemy latać dronami, a nasze samochody będziemy tankować wodorem?

Na pewno nie jest to już scenariusz filmu science fiction. Cały świat pracuje nad tymi rozwiązaniami, a dzięki nawiązanej przez nas współpracy – również my stajemy do tego wyścigu i mamy szansę stać się liderem w tych obszarach. A jak wiadomo – lider zyskuje najwięcej.

Jeszcze kilka lat temu mało kto myślał, że wodór może być alternatywą dla węgla. Teraz, gdy dążymy do neutralności klimatycznej i wcześniej czy później odejdziemy od paliw kopalnych, wodór może zapewnić nam bezpieczeństwo energetyczne.

Poza tym autobusy zasilane wodorem mają dużo większe zasięgi niż te na tradycyjne baterie. Nie potrzebują też tak rozbudowanej sieci ładowania, co jest dla nas szczególnie ważne, bo codziennie na nasze ulice wyjeżdża ponad 1500 pojazdów. Jeśli chodzi o drony, to Polska jest jednym z europejskich liderów rozwoju tej branży. Dzięki Centralnoeuropejskiemu Demonstratorowi Dronów, który tworzymy z najważniejszymi instytucjami lotniczymi w Polsce – Urzędem Lotnictwa Cywilnego i Polską Agencją Żeglugi Powietrznej, pod egidą Ministerstwa Infrastruktury – rozmawiamy z innymi europejskimi i światowymi metropoliami jak równy z równym, a nawet występujemy jako wzór do naśladowania. Choć dron kojarzy nam się głównie jako urządzenie do robienia zdjęć, to jego zastosowania są znacznie większe. Drony mogą świadczyć różne usługi w przestrzeni powietrznej nad miastami – od patrolowania autostrad po dostarczanie przesyłek kurierskich i lekarstw. Zadania te mogą wykonywać autonomicznie, czyli bez bezpośredniego udziału pilota. Wspieranie rozwoju dronów i technologii wodorowej jest dla naszego regionu ogromną szansą rozwojową. Ten potencjał już został w nas dostrzeżony. Dlatego nie bez przesady mówi się, że u nas, w niegdysiejszym zagłębiu węglowym, może powstać Śląska Dolina Dronowa.

O tym wszystkim przeczytamy na łamach tego magazynu?

Nie tylko. Chcemy opowiedzieć Państwu nie tylko o konkretnych projektach, ale pokazać też idee, które im przyświecają. Tak jak z transportem publicznym – wszystko to wpisuje się w szerszy kontekst. Powstanie Metropolii pozwoliło podnieść na wyższy poziom współpracę pomiędzy naszymi miastami i gminami. Cieszę się, że oddajemy w Państwa ręce to pierwsze wydanie, w którym m.in. chcemy opowiedzieć więcej o naszych pracach związanych z budową Kolei Metropolitalnej.

Wywiad pochodzi z Magazynu Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii "W Metropolii"

Oceń publikację: + 1 + 5 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Jaki wypoczynek podczas urlopu planujesz w roku 2021?







Oddanych głosów: 440