Kariera

Kolejny lockdown galerii to knockout dla wielu najemców – Anna Malcharek, Gemini Holding

2020-11-05, Autor: tora

Decyzja o lockdownie centrów handlowych jest przedwczesna i nieuzasadniona, takie głosy płyną dziś rynku z retail. O obecną sytuację pytamy Annę Malcharek, dyrektora zarządzającego w Gemini Holding, właściciela trzech centrów Gemini Park.

Reklama

Zgodnie z ostatnimi decyzjami rządu galerie handlowe zostaną praktycznie sparaliżowane. Czynne będą mogły być w nich tylko sklepy spożywcze, drogerie i apteki. Co to oznacza dla galerii handlowych, mówi w wywiadzie Anna Malcharek z Gemini Holding, który posiada dwie galerie w woj. śląskim - w Tychach i Bielsku-Białej.

Redakcja: Jak oceniacie państwo decyzję o wprowadzeniu lockdown'u w centrach handlowych?

Anna Malcharek: Zarówno dla wynajmujących, borykających się z konsekwencjami pierwszego lockdown’u, jak i dla wielu najemców, którzy próbują wychodzić z kryzysu, decyzja o ponownym lockdown'ie może być prawdziwym knockout'em.

To potężny cios w cały rynek centrów handlowych, który jest mocno nadwyrężony wiosennym lockdown'em i ostatnimi ograniczeniami. To radykalny i przedwczesny krok. Niestety tak znaczące ograniczenie zostaje dziś wprowadzone pomimo apeli o dialog i konsultacje, jakie płynęły ze strony ekonomistów i samej branży. Pominięto także najważniejszy aspekt, który podkreślaliśmy nieustannie w próbach komunikacji z rządem. Centra handlowe od wielu tygodni są doskonale przygotowane do bezpiecznej obsługi klientów.

Jakie mogą być skutki tej decyzji?

Katastrofalne. Przede wszystkim tytaniczna praca najemców i wynajmujących nad odbudowaniem obrotów i footfall'u, jaką włożono w ostatnich miesiącach, dziś idzie na marne. Jak pokazują dane PRCH, już wcześniejsze ograniczenia spowodowały w galeriach odpływ blisko 40 proc. klientów, lockdown przyniesie prawdziwe tąpnięcie. Oznacza to, że ze skutkami koronakryzysu będziemy musieli zmagać się długofalowo i to w wielu wymiarach.

Poważnie zagrożony jest rynek pracy, jaki tworzą centra handlowe, zwłaszcza w takich segmentach jak gastronomia, fitness czy rozrywka, ale także usług i mody. Zagrożone są także miejsca prace tworzone przez samych właścicieli galerii oraz miejsca pracy w firmach, z którymi centra handlowe współpracują. Jeśli ograniczenia będą się utrzymywać przez dłuższy czas, pracę mogą stracić tysiące ludzi, także na niewielkich, lokalnych rynkach pracy. Ten aspekt rządzący powinni też brać pod uwagę. Konieczne jest także szersze spojrzenie. Handel mocno dziś waży w PKB. Tak znaczące jego ograniczenie, zwłaszcza przed sezonem świątecznym, będzie miało ogromny wpływ na obecną sytuację gospodarczą, a w konsekwencji także na to, jak szybko wyjdziemy z kryzysu ekonomicznego. Konsumpcja potrzebuje dziś bodźców, nie hamulców. Straty spowodowane tą decyzją, są dziś trudne do oszacowania.

Na jakie argumenty branży rządzący pozostają głusi?

Przede wszystkim od tygodni staramy się pokazać, że galerie handlowe to miejsca bezpiecznie, doskonale przygotowane na II falę pandemii. Ich ekosystem, a także znaczna powierzchnia pozwala na wprowadzenie i egzekwowanie reżimu sanitarnego, tym bardziej, że mamy już normy prawne dotyczące m.in. noszenia maseczek.

Wiele galerii także zainwestowało w bezpieczeństwo, wykraczając daleko poza ramy reżimu, jaki ustanowiły władze. Galerie mają dziś nieograniczony dostęp do środków sanitarnych, a także dysponują zaawansowanymi technologiami, które liczą klientów w czasie rzeczywistym. To pozwala kontrolować, ile osób obecnie przebywa na terenie obiektu. Galerie prowadzą także rozbudowane kampanie edukujące klientów nt. nowych zasad.

Argumentem była także liczba klientów w galeriach? Obostrzenia z października spowodowały spadek footfall'u.

Owszem. Wskazywaliśmy, że wprowadzone na początku października nowe ograniczenia, w tym m.in. godziny dla seniorów czy limity w sklepach, przyczyniły się do zmniejszenia zarówno liczby klientów, jak i częstotliwości wizyt. Także ostatnie decyzje dotyczące zgromadzeń czy zakazu przebywania w galerii osób poniżej 16 r.ż. pogłębiły ten trend.

Dane PRCH pokazują, że footfall kształtuje się dziś na poziomie 60 proc. ubiegłorocznego. To pozwala nie tylko rozproszyć klientów w galerii, ale co najważniejsze, niezwykle skutecznie egzekwować zasadę DDM, a zwłaszcza dystans społeczny. To zapewnia bezpieczeństwo klientom, ale także pracownikom sklepów i obsłudze galerii.

Zmieniły się także zachowania konsumentów?

Tak, i to diametralnie. To kolejny argument.

Klienci odwiedzają dziś galerie, aby zaspokoić najważniejsze potrzeby zakupowe. Długi shopping, jaki znaliśmy, zastąpił fast shopping, czyli szybkie, zaplanowane zakupy, bardzo konkretnych rzeczy.

Jeśli już odwiedzamy galerie, zwykle z myślą o jednym lub kilku sklepach. W efekcie czas, jaki spędza klient w galerii spada znacząco.

Jak centra Gemini Park przygotowują się do lockdown'u

Trwają właśnie konsultacje z naszymi najemcami, ustalamy listę sklepów, które będą czynne. Oczywiście jak wszyscy czekamy także na treść rozporządzenia, które wiele wyjaśni i doprecyzuje, bo pytań i wątpliwości jest wiele.

Czy decyzja o tak naprawdę zamknięciu galerii była przedwczesna?

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Jak PiS rządzi woj. śląskim?






Oddanych głosów: 618