Wiadomości

Nerwowo u związkowców PGG. Wzywają ministra energii o pomoc w walce o podwyżki

2019-08-30, Autor: Tomasz Raudner

Po fiasku pierwszej tury rozmów o podwyżkach w PGG związkowcy zwrócili się dziś do ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego o pilne spotkanie. Wyznaczyli nawet szefowi resortu termin na odpowiedź – do 4 września.

Związkowcy chcą, aby szef resortu energii objął nadzorem rozmowy płacowe toczące się w PGG.

Reklama

Związkom puszczają nerwy?

Muszą być bardzo poddenerwowani sytuacją, skoro zwracając się w piątek (30 sierpnia) o pilne spotkanie do ministra dają mu pięć dni (wliczając weekend) na określenie się.

– Kwestia wzrostu płac w spółce wymaga pilnego uregulowania. Bierność zarządu w tej sprawie działa na niekorzyść firmy, powodując rosnącą presję płacową wśród załóg kopalń spółki, odchodzenie fachowców do innych spółek węglowych

– czytamy w piśmie skierowanym do szefa resortu energii.

Minister jedynym ratunkiem?

W ocenie związkowców minister Tchórzewski powinien objąć nadzorem rozmowy dotyczące postulatów płacowych zgłoszonych przez stronę społeczną w PGG. – Liczymy na zrozumienie przez Pana Ministra powagi sytuacji, ponieważ atmosfera w Polskiej Grupie Górniczej S.A. staje się coraz bardziej napięta i może się wymknąć spod kontroli – napisali liderzy central związkowych.

O zamiarze zwrócenia się do ministra o pomoc w negocjacjach płacowych związkowcy przebłąkiwali od razu po tym, kiedy wyszli z niczym z rozmów z zarządem PGG. Artur Braszkiewicz, wiceprzewodniczący Solidarności w PGG mówi, że związkowcy oczekują pozytywnej odpowiedzi ze strony ministra Tchórzewskiego do środy 4 września.

– Jeśli takiej odpowiedzi nie będzie, w czwartek 5 września podczas spotkania central związkowych zdecydujemy co dalej

– powiedział Artur Braszkiewicz.

29 sierpnia w siedzibie PGG w Katowicach odbyła się pierwsza runda rozmów płacowych pomiędzy zarządem i stroną społeczną. Spotkanie nie przyniosło jednak rozstrzygnięć. Zarząd spółki nie skomentował toczących się rozmów. Tomasz Głogowski, rzecznik Polskiej Grupy Górniczej powiedział tylko, że spotkanie miało charakter wewnętrzny i jego przebiegu spółka nie komentuje.

Podwyżki zjedzą cały zysk PGG za 2018 r.

Nieoficjalnie udało nam się dowiedzieć, że spełnienie żądań płacowych związkowców kosztowałoby spółkę około 530 mln zł rocznie. To więcej, niż spółka zarobiła w całym roku 2018. Z sygnałów płynących ze spółki, ale też strony związkowej wynika, że bieżący rok może być gorszy. Zyski spadają, a na hałdach rosną zwały niesprzedanego węgla. Co gorsza cena wydobywanego surowca pnie się w górę. Już teraz tona rosyjskiego węgla jest o około 50 proc. niższa, niż polskiego. W dodatku surowiec z zagranicy jest lepszej jakości.

Czy Waszym zdaniem minister energii włączy się w rozmowy płacowe w PGG?

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 2

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~sympatyk 2019-08-30 18:12:12

    Nerwowo u związkowców PGG, bo:
    W górnictwie działają 143 związki zawodowe. Rocznie ich utrzymanie kosztuje aż 26 mln zł! Każdy z nich ma swoje własne władze, których nie można zwolnić. Wielu związkowych bonzów nie pracuje już w zawodzie – biorą pieniądze za samo związkowanie. Dla nich ZAMYKANIE KOPALŃ LUB ICH SPRZEDAŻ TO KONIEC SYNEKUR.
    Związki zawodowe są w Polsce potrzebne jak nigdy dotąd – bo w całym kraju tysiące pracowników jest wyzyskiwanych, ludzie dostają głodowe pensje i nie mają pewności zatrudnienia ani godnej emerytury. Są też potrzebne w górnictwie, właśnie po to, by węgiel był nadal wydobywany w polskich kopalniach, a nie sprowadzany z zagranicy.
    Na emeryturę mógłby już pójść choćby Bogusław Konieczny (56 l.), przewodniczący związku zawodowego Kadra w Kopalni Węgla Kamiennego „Marcel” w Radlinie. Ale jemu się to najwyraźniej nie opłaca. Mimo że uprawnienia emerytalne nabył w 2001 roku, dalej udziela się w związku. I ROCZNIE ZARABIA AŻ 186 tys. zł. A na tym nie koniec zysków.
    Bo brać związkowa – choć pod ziemię zjeżdża najczęściej tylko na jakieś wizytacje lub na protest – podobnie jak ciężko pracujący górnicy może liczyć na różnego rodzaju przywileje i dodatkowe uposażenia. Działaczom należą się: barbórka i czternastka (ekstrapensje wypłacane w grudniu i na początku roku), deputat węglowy (8 ton surowca lub 4,8 tys. zł ekwiwalentu) dopłaty do biletów, jedzenia i podręczników dla dzieci.
    Dominik Kolorz, który zasłynął tym, że rzucił do delegatów Ewy Kopacz (59 l.), że „górnicy dalej w ciula robić się nie dadzą”, jako prawdziwy górnik PRACOWAŁ LEDWIE PRZEZ 6 lat. Od ćwierć wieku jest już tylko związkowcem. A takich jak on jest cała armia. Aż 805 osób. I oni mają o co bić się z rządem. Nie chcą, by ich pozycja osłabła.
    Bo, jaka jest ŚREDNIA PENSJA LIDERA ZWIĄZKOWEGO? – 15,5 tys. zł.

    3 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Przedsiębiorco, na kogo zagłosujesz?









Oddanych głosów: 304