Polecamy na Śląsku

Od nieudanej wizyty u fryzjera po miliardowy biznes

2019-05-01, Autor: Tomasz Raudner

Wydawać by się mogło, że takie historie nie zdarzają się w świecie biznesu. A jednak. Nieudana wizyta w salonie fryzjerskim stała się inspiracją do stworzenia biznesu wartego miliardy złotych.

Autorami owego efektownego przedsięwzięcia są Sebastian MaśkaPaweł Kantyka, założyciele i właściciele firmy Versum z Bielska-Białej.

Reklama

Inspiracją okazała się nieudana wizyta u fryzjera, małżonki Sebastiana Maśki. - Jeszcze na studiach Marysia udała się do fryzjera w wyznaczonym terminie. Na miejscu dowiedziała się, że dwie panie zostały umówione na tę samą godzinę. Ponieważ druga z pań była starsza, to ona została potraktowana priorytetowo, a Marysia wróciła z kwitkiem do domu – mówi Sebastian Maśka, prezes Versum. I dodaje: - Nie mieściło mi się w głowie, jak taka podstawowa sprawa, jak kalendarz do umawiania wizyt w salonie fryzjerskim może być tak zawodna. Wydawało mi się, że powinno to być jakoś lepiej rozwiązane.

Sprawdził, w jaki sposób salony fryzjerskie prowadziły kalendarz wizyt. Okazało się, że królował zeszyt i długopis. Niektóre firmy posługiwały się komputerem, jednak oprogramowanie nie oferowało wielu opcji.

- Rozmawiałem z kolegą, obecnie wspólnikiem, Pawłem Kantyką, czy jesteśmy w stanie zrobić to lepiej. Zastanawialiśmy się, co możemy zaoferować, ile na to potrzebujemy środków i po analizie stwierdziliśmy, że spróbujemy – wspomina.

Motywem przewodnim było stworzenie programu, który w łatwy sposób umożliwiałby prowadzenie kalendarza wizyt, automatycznie wysyłałby powiadomienia na telefon o zbliżających się terminach, także by tworzyła się baza klientów, łącznie z datami odwiedzin, wykonanymi usługami. - Chcieliśmy umożliwić salonom taką funkcjonalność, że w momencie, kiedy klient powiedziałby „To, co ostatnio”, można było błyskawicznie sprawdzić jaka to była usługa. Taki mieliśmy cel. Tego typu program rozwiązałby problem, jaki dotknął moją żonę – opowiada współwłaściciel Versum.

Do wymienionych funkcji autorzy dodali jeszcze możliwość umawiania wizyt online, wychodząc z założenia, że sporą część klienteli stanowią osoby młode, obyte z nowymi technologiami.

- Z takim produktem, o którym sądziliśmy, że jest fajny, poszliśmy do klientów. Okazało się jednak, że system rezerwacji online w ogóle nie spodobał się salonom. Właściciele firm mieli obawy, nie byli przekonani do tego rozwiązania. Ale kalendarz, baza, powiadomienia SMS na tyle się spodobały, że to się stało głównym centrum naszego biznesu – mówi Sebastian Maśka.

Z czasem pierwotną formę oprogramowania zweryfikował rynek. Dziś jest to system do kompleksowego zarządzania biznesem branży beauty - salonami fryzjerskimi, kosmetycznymi, SPA. Do pierwszych funkcjonalności doszło zaawansowane filtrowanie klientów, zarządzanie magazynem, automatyczny marketing, czyli komunikacja z klientem, zachęcanie do powrotu, itd. - Właściwie menadżer korzystający z naszego oprogramowania może wyrzucić papier i ołówki ze swojego salonu – mówi prezes firmy.

Rozwiązanie chwyciło. System autorstwa Versum stał się najpopularniejszym tego typu narzędziem w Polsce i podbija świat. Bielska spółka sprzedaje swoje produkty do 56 krajów świata. Na liście są m.in. Wielka Brytania, USA, Kanada, Irlandia, Niemcy, Hiszpania, Holandia, Meksyk, Australia, RPA, Norwegia, Argentyna, Szwajcaria, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Singapur. Przy czym zarządza całością ze swojej siedziby w Bielsku-Białej. - Działamy zdalnie. Wszystko robimy online – mówi prezes firmy.

To pokłosie doświadczeń z początków firmy w 2011 roku i lokalizacji stolicy Podbeskidzia na mapie Polski. - Lokalizacja Bielska to jego błogosławieństwo i przekleństwo zarazem. Kiedy miałem spotkania z pierwszymi klientami w Warszawie czy w innym mieście, wsiadałem o 4 rano do pociągu, odbywałem 5, 6 spotkań i wieczorem wracałem do Bielska. Dzień przerwy i znów w trasę. W ten sposób pozyskałem pierwszą grupę klientów. Ale podczas wyjazdów często dochodziło do sytuacji, że ktoś zrezygnował lub zapomniał o spotkaniu. Bywało, że z sześciu umówionych spotkań wypadały trzy, cztery, co było męczące i frustrujące – wspomina początki Sebastian Maśka.

Po pozyskaniu pierwszych 150 klientów doszedł do wniosku, że kolejnych spróbuje zdobyć zdalnie. - Zaczęliśmy umawiać spotkania, ale już online. W ten sposób zamiast 5-6 prezentacji wyjazdowych mogłem ich zrobić 8-10 zostając w Bielsku, a jednocześnie, jeśli któraś się nie odbywała, mogłem się skupić na innej pracy – opowiada.

Przejście na system online miało jeszcze jedną zaletę. Pozwalało filtrować potencjalnych klientów. - Jeśli ktoś nie był w stanie odbyć z nami prezentacji w sieci, to dawało nam sygnał, że ktoś taki nawet ze względów technologicznych nie będzie chętny do zakupu naszego narzędzia. Jeśli ktoś nie używa smartfona, nie skorzysta z naszego systemu. Ten filtr spowodował również, że pozyskaliśmy, jako klientów, najbardziej zaawansowane salony - tłumaczy.

Przyjęty model sprzedażowy firma realizuje z powodzeniem z kontrahentami z całego świata. Poza różnicami czasowymi i językowymi, pozyskiwanie klientów i prezentacje wyglądają tak samo. Bo i potrzeby salonów są zbieżne. Choć poszczególne kraje, czy też rejony świata mają nieco odmienną specyfikę. Na przykład klient w polskim salonie zwykle umawia się na jedną usługę, a w Indiach na pięć, sześć. Właściciele salonów w RPA skupiają się na tym, żeby zawsze mieć kompletne wyposażenie i zapas potrzebnych produktów, z kolei w Australii starają się tak optymalizować czas pracy, aby maksymalnie się relaksować.

Firma cały czas rozwija swój produkt i czyni to własnymi siłami. Nie korzysta z outsourcingu. 130-osobowy zespół zapewnia też pomoc techniczną dostosowaną godzinowo do stref czasowych. A jest co monitorować. Z systemu korzysta ponad 37 tys. specjalistów. W bazie jest ponad 12 mln klientów. Miesięczna liczba rezerwacji sięga 2,7 mln. W serwisie Moment.pl, który działa jako marketplace dla branży hair & beauty znajduje się ponad 31 tys. wizytówek firm, które chcą w ten sposób reklamować swój salon w sieci i docierać do klientów.

Versum od zawsze było rentowne, rozwijając sieć klientów i produkt przez lata bez wsparcia inwestorskiego. W tym czasie firma osiągnęła wynik, który zainteresował inwestorów powiązanych z funduszem TCV, który wcześniej wsparł marki takie jak Spotify, Airbnb, Legal Zoom, and Zillow. Najbardziej dynamiczny wzrost Versum odnotowuje od 2017 roku. Globalnie, z wyłączeniem Polski, liczba klientów rośnie miesięcznie o 22 proc. Prognozowana roczna wartość rezerwacji w 2019 r. wynosi 6 mld zł.

Oceń publikację: + 1 + 5 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~Beata_ 2019-05-02 15:30:24

    Ludzie jednak potrafią wpaść na fajne pomysły i mieć z tego pieniądze ! Super nich interes się rozwija - powodzenia

    1 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.