Wiadomości

Parkiem Śląskim przeszedł Marsz Milczenia w proteście przeciw deweloperowi

2019-07-15, Autor: tora

„Park dla ludzi, nie dla deweloperów”, „Ratujmy Park Śląski, nasz park”, „Rekreacja Tak, mieszkania nie”, „Park Śląski dobrem narodowym” - to niektóre hasła widniejące na transparentach niesionych przez mieszkańców uczestniczących w Marszu Milczenia, który w niedzielę przeszedł przez Park Śląski. Był to cichy protest przeciwko planom budowy osiedla deweloperskiego i związanej z tym wycinki drzew. Deweloper, spółka Green Park Silesia wydała oświadczenie, w którym wyraźnie zaznacza, że jej plany dotyczą działki poza granicami parku, a rozsiewane przez protestujących hasła to kłamstwa.

Ludzie milczeli, "przemawiały" transparenty

Marsz przeszedł w niedzielne popołudnie alejkami parkowymi sprzed stacji kolejki linowej przy Stadionie Śląskim do stacji tej kolejki przy Legendii. W przemarszu uczestniczyło kilkadziesiąt osób. Przebieg był spokojny, obyło się bez pikiet, o co apelowali sami organizator – Niezależny Chorzów. „Przemawiały” transparenty. Maszerujący protestowali przeciwko planowanej wycince 1327 drzew z terenu, który ich zdaniem jest historyczną częścią Parku Śląskiego. „Wyraźmy swój sprzeciw wobec dewastacji bezcennej zieleni, wzrostowi poziomu zanieczyszczenia i smogu, który truje każdego z nas” pisał organizator na Facebooku. Jego zdaniem „Pod topór pójdą wysokie, zdrowe drzewa, stanowiące dom dla żyjących w Parku Śląskim zwierząt i stanowiące z parkiem jeden ekosystem.”

Reklama

Green Park Silesia ripostuje: to kłamstwa!

W odpowiedzi Green Park Silesia wydał oświadczenie. „Każdy obywatel ma prawo wyrażać swoją opinię. Każdy ma też prawo milczeć. W dowolnej sprawie. Milczenie ma tę zaletę, że nie rozpowszechnia się kłamstw, a tych w ostatnich dniach padło tak wiele, że niezaangażowany w sprawę odbiorca może odnosić wrażenie, że Parkowi Śląskiemu zagraża jakieś niebezpieczeństwo ze strony deweloperów zamierzających uszczuplić jego obszar.

Otóż tak nie jest. Park ma swoje granice, park ma wyznaczoną strefę ochrony krajobrazu zapewniającą mu bezpieczeństwo i nikt nie może tych granic zmienić. Żadnego metra parku nie da się ani sprzedać, ani kupić.

Każdy obywatel powinien też jednak przestrzegać i szanować prawo, w tym prawo własności. Naszą działkę kupiliśmy w przetargu otwartym od Skarbu Państwa, jako działkę inwestycyjną i zamierzamy ją zabudować, na co pozwala nam istniejący od 15 lat plan zagospodarowania przestrzennego dopuszczający wybudowanie na niej obiektów o charakterze handlowym lub usługowym.

Nikt nie martwił się ruderami

Dzisiaj, w dwa lata od kupienia działki, chce się nam to uniemożliwić. Ekolodzy, a co gorsza także Marszałek Województwa i Prezydent Katowic próbują pozaprawnie wpływać na przebieg postępowania administracyjnego, chcą decydować o naszej działce. Przez lata leżała ona odłogiem i zarastała dziką, rachityczną roślinnością, przez lata stały tam rozpadające się budowle. Było dużo czasu by się nią zająć, nikt jednak nie miał takiej woli. Dziś nadal nikt – również organizatorzy protestu, czy przedstawiciele władzy – nie mają żadnego pomysłu i realnych planów na przyszłość tej nieruchomości, poza wzajemnym przerzucaniem się odpowiedzialnością, kto za tą przyszłość powinien wziąć odpowiedzialność i ponosić tego koszty.

To nie my określaliśmy granice parku, nie my kreśliliśmy mapy. Dzisiaj ekolodzy, którzy uczestniczyli w tych procesach, opiniowali granice parku i akceptowali ich aktualny przebieg chcą je przesuwać. Otóż nie. Po to, przy Waszym udziale, wyznaczono granice, by wszyscy je respektowali. Także Wy.

Polityka zakłóca biznes

Zamiast milczeć lub wiecować od miesięcy próbujemy rozmawiać z ekologami. Wraz z nimi chcemy nadać przyszłej inwestycji satysfakcjonujący wszystkich kształt. Spotykamy się z odmową, obstrukcją i próbami upolitycznienia normalnej biznesowej inwestycji. Widzimy pokusę znajdowania rozwiązań, które wbrew konstytucyjnemu prawu własności i obowiązującym przepisom mają załatwić sprawę.

Proponowaliśmy i proponujemy dialog w celu najlepszego zagospodarowania tej działki. Nie zgadzamy się jednak ze sformułowaniem, że zabudowa realizowana w sąsiedztwie Parku może w jakikolwiek sposób negatywnie wpływać na jego funkcjonowanie. Wystarczy popatrzeć na Central Park w Nowym Jorku, który otoczony wysoką zabudową, świetnie łączy funkcje parku miejskiego z ostoją przyrody, domem dla 300 gatunków ptaków. To jedno z najlepszych miejsc dla ornitologów w całych Stanach Zjednoczonych przewyższa ilością infrastruktury nasz mocno już zaniedbany Park Śląski.

Możemy budować sklepy, wolimy osiedle

Na naszej działce wolno nam budować obiekty handlowe i usługowe. Uważamy jednak, że nowoczesne, proekologiczne osiedle mieszkaniowe, o którego rozwiązaniach współdecydowaliby ekolodzy byłoby bardziej korzystne dla otoczenia i bardzo ważne dla wyludniającego się Chorzowa. Pozwalałoby także zwiększyć powierzchnię terenów zielonych ponad dwukrotnie, w stosunku do zabudowy handlowo-usługowej, co dało by szansę na pozostawienie dużej części istniejącego drzewostanu. Dziwi nas, że chorzowscy radni nie wspierają ewidentnego interesu miasta i upierają się przy przeznaczeniu tak unikatowego terenu na handel i usługi. Rozmawiajmy o rozwiązaniach, poszukujmy kompromisów. I przede wszystkim szanujmy prawo.”

Więcej o temacie przeczytacie w artykule >>>Ponad 1300 drzew do wycinki. O co ten hałas?<<<

Czy Waszym zdaniem protesty mają sens?

Oceń publikację: + 1 + 10 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.