Wiadomości

„Pelleciarze” na lodzie. Płacą za pellet krocie... jak go znajdą

2022-06-30, Autor: Bartłomiej Furmanowicz

To już wiecie – rząd ustalił tonę węgla na poziomie 996 złotych. Co jednak z tymi, którzy są lub chcą być "eko" i postawili na pellet? Ceny tego surowca poszybowały w górę o 100% i więcej. Mało tego, pelletu w sklepach po prostu nie ma. Ludzie muszą zapisywać się „do zeszytu”, bez wiedzy, kiedy konkretnie go otrzymają.

Reklama

Pelleciarze” nabici w butelkę

O tym już pisaliśmy niedawno, Sejm RP przyjął 23 czerwca ustawę chroniącą niektórych odbiorców przed wysokimi cenami węgla. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami, maksymalna cena za tonę węgla będzie wynosiła 996,60 zł.

To dobra wiadomość dla użytkowników kotłów węglowych, ale w żaden sposób nie zmienia sytuacji tych, którzy są lub próbują być „eko”. Właściciele kotłów na pellet pozostali na lodzie. To istotne, jeżeli weźmiemy pod uwagę tylko Rybnik. Nie wszędzie bowiem dociera gaz i ciepłociąg. W wielu budynkach nie ma sensu instalować pomp ciepła – ze względu na ich wiek lub brak termomodernizacji. Pellet pozostaje więc jedynym sensownym rozwiązaniem dla tych, którzy myślą o czystym powietrzu, a chcą się raz na zawsze pożegnać z węglem.

Tymczasem pelletu w sklepach nie ma, a jak jest to w żaden sposób jego ilość nie zapewni ciepła na cały sezon. Z redakcyjnego doświadczenia wiemy, że aby marzyć, chociaż o tonie tego surowca, trzeba zapisać się w kolejce „do sklepowego zeszytu”. Rzecz w tym, że tak naprawdę nie wiemy dokładnie, kiedy go dostaniemy. Możemy poczekać miesiąc, dwa, trzy, pół roku. Docierają też do nas informacje, że w tym czasie sklepy z pelletem podwyższają jego ceny za tonę – mimo zapewnienia o ustalonej kwocie przy zamówieniu.

Właśnie o cenach pelletu alarmują nasi Czytelnicy:

- Super, że węgiel będzie tańszy A co ku**a z pelletemZachęcacie nas do ekologii, po czym wbijacie nam gwóźdź w plecy. Tragedia, żenada, przeklęta Polska. Tylko u nas rządzący dbają tylko o swój dobytek,nie widzą ludzi, którym trzeba pomóc.

- A co z ceną pelletu? Także będzie ustalona?

- Jak usłyszałam cenę za tonę pelletu 2 tys., powiedział STOP i kupiłam własną maszynę do robienia pelletu. Dostęp do trocin mam i robię sama sobie opał na zimę.

Jak nie wschód, to zachód?

Jak to się stało, że za tonę pelletu kosztującą jeszcze do niedawna 1000 złotych, trzeba teraz płacić od 1800 do 2300 zł? Czy jest szansa na obniżki tego surowca? O to pytamy Piotra Holdenmajera, przedsiębiorcę i eksperta z Rybnika, który od lat „siedzi” w branży grzewczej.

Przez ostatnie 12,5 roku pellet podrożał o 200 złotych, czyli właściwie potaniał, biorąc pod uwagę inflację. Jednakże przez ostatnie pół roku, począwszy od działań na wschodzie, ten surowiec podrożał o 100 procent, albo i więcej – mówi na wstępie.

Piotr Holdenmajer wyjaśnia, że drastyczne podwyżki cen pelletu mają kilka źródeł. Pierwsza sprawa to oczywiście wojna w Ukrainie.

Do Polski przybywało bardzo dużo pelletu z Rosji, Ukrainy i Białorusi. Teraz ta droga transportu już nie istnieje. Druga rzecz – wzrost cen energii. Pellet wymaga wkładu energii. Trociny trzeba przecież wysuszyć i sprasować. Swoje „dorzucił” też Polski Ład i inflacja – wymienia nasz rozmówca.

Jest jednak pewne pocieszenie, jeżeli możemy posłużyć się tym słowem.

Rynek nie lubi próżni. Pellet można kupować w dobrych cenach w innych zakątkach świata. Spodziewam się, że maksymalnie do roku znajdą się firmy, które zaczyna importować pellet z np. Kanady. Cena powinna przestać rosnąć. Nie twierdzę, że spadnie do wartości sprzed 24 lutego, ale myślę, że zatrzyma się na poziomie 1500 – 2000 zł – zauważa Piotr Holdenmajer.

Nasz rozmówca zaznacza też, że ekogroszek podrożał o 200% (nie biorąc pod uwagę sklepu PGG), a gaz w budynkach jednorodzinnych – 100%.

Prąd jeszcze nie podrożał i zauważam szał na pompy ciepła, których notabene też nie ma. Szacuję jednak, że cena prądu za kilowatogodzinę zatrzyma się na poziomie 1,20 – 1,50 zł. Śmieje się przez łzy, że jak prąd podrożeje, to będzie jak było, tylko o 100 procent drożej – dodaje.

Rząd będzie interweniował?

Obecna sytuacja wygląda kuriozalnie. Rząd dopłaci do węgla, ale pelletu już nie. Ci, którzy właśnie teraz chcą wymienić kocioł na pelletowy, stoją w rozkroku. Nie wiedzą, czy czekać z montażem nowej instalacji (na którą starają się pozyskać dofinansowanie z „Czystego Powietrza”), skoro brakuje drogiego opału. Można się więc domyśleć, że pozostaną przy starym źródle ciepła, narażając się na kary podyktowane z uchwały antysmogowej.

Czy Ministerstwo Klimatu i Środowiska planuje zająć się w najbliższym czasie i tym tematem? Jeżeli tak, to czy przygotuje uchwałę dotyczącą dopłat do zakupu tony pelletu? Od tygodnia czekamy na odpowiedź z tego resortu.

Odpowiedź przekażemy tak szybko, jak to możliwe – tylko tyle się dowiedzieliśmy z ministerstwa.

Jakie są Wasze doświadczenia w zakupie pelletu? Ile płaciliście za tonę? Czy udało się Wam go dostać „od ręki”? Piszcie w komentarzach!

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Materiał oryginalny: https://www.rybnik.com.pl/wiadomosci,pelleciarze-na-lodzie-placa-za-pellet-krocie-jak-go-znajda,wia5-3266-52684.html

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Czy rząd powinien wprowadzić dopłaty do zakupu węgla?






Oddanych głosów: 527

Prezentacje firm