Wiadomości

PGG: strajk wisi na włosku. Obecność ministra nie pomogła w rozmowach o podwyżkach

2019-09-10, Autor: Tomasz Raudner

Kolejna runda negocjacji płacowych w Polskiej Grupie Górniczej nie przyniosła rozstrzygnięć. W poniedziałkowym spotkaniu w siedzibie spółki uczestniczył wiceminister energii Adam Gawęda.

10 września liderzy central związkowych z PGG zdecydują o dalszych działaniach.

Reklama

Zarząd PGG prosi o czas

Podczas rozmów, które odbyły się 9 września zarząd PGG poprosił związkowców o czas na analizę, czy firmę stać na spełnienie postulatów strony społecznej.

- Po analizie będziemy wiedzieli, co PGG może zaproponować – wyjaśnił wiceminister energii Adam Gawęda.

- Wydaje się, że najbliższe dwa-trzy tygodnie to jest ten czas, który jest potrzebny zarządowi, by bardziej precyzyjnie mówić o zakończeniu tego roku

– ocenił Gawęda, zapowiadając dalszą dyskusję ze związkowcami w sprawach płacowych.

Związkowcy myślą, czy dać czas

- Pracodawca stwierdził, że na przeprowadzenie szczegółowych wyliczeń potrzebuje ok 2,5 tygodnia. Zarząd i pan minister Gawęda zaproponowali, żeby następne rozmowy płacowe odbyły się w ostatnim tygodniu września. We wtorek 10 września razem z przedstawicielami innych związków zawodowych zdecydujemy, czy przychylić się do tej propozycji, czy rozpocząć procedurę sporu zbiorowego

– powiedział Bogusław Hutek, przewodniczący górniczej Solidarności i szef związku w PGG. - Nie ma sygnałów, żeby przedstawili jakiekolwiek propozycje, czy to nie jest tylko po to, żeby kupić sobie czas na jakieś analizy – dodał.

Spór zbiorowy to pierwszy krok w sytuacji konfliktowej z pracodawcą. Związkowcy ogłaszając spór mogą w wystąpieniu uprzedzić, że w razie nieuwzględnienia wysuniętych żądań zostanie ogłoszony strajk. Dzień zapowiedzianego strajku nie może przypadać przed upływem 14 dni od dnia zgłoszenia sporu.

O podwyżkach później

O podwyżkach na przyszły rok związkowcy gotowi są rozmawiać później, po ocenie wyników PGG w trzech kwartałach br. Związki chciałyby, aby w przyszłym roku wynagrodzenia górników z PGG wzrosły o 12 proc.

1 sierpnia związki zawodowe działające w Polskiej Grupie Górniczej skierowały do zarządu spółki cztery postulaty dotyczące kształtowania się płac w firmie w IV kwartale tego roku i w roku 2020. Domagają się podwyżek płac od 2020 roku o 12 proc., przedłużenia zapisów porozumienia z kwietnia 2018 roku w sprawie dopłat do dniówek w wysokości od 18 do 32 złotych, włączenia tego tzw. dodatku gwarantowanego z ubiegłorocznego porozumienia do sumy, na podstawie której naliczane będą nagroda barbórkowa i czternastka oraz wypłacenia pracownikom PGG rekompensaty za listopad i grudzień 2019 roku.

Gawęda: powiązać wynagrodzenia z tym, na co stać PGG

29 sierpnia w siedzibie PGG w Katowicach odbyła się pierwsza runda rozmów płacowych pomiędzy zarządem i stroną społeczną. Jednak rozmowy nie przyniosły zbliżenia stanowisk. Związkowcy zaapelowali do ministra energii o włączenie się do rozmów płacowych. W rezultacie na drugie spotkanie przybył wiceminister energii odpowiedzialny za węgiel Adam Gawęda. Po rozmowach stwierdził.

- Musimy powiązać wynagrodzenia i premie z tym, na co stać Polską Grupę Górniczą

– powiedział wiceminister energii Adam Gawęda. Zaznaczył, że „w tym roku PGG wypłaci 171 mln zł ponad umowę” (dodatkowe środki w stosunku do wcześniejszego porozumienia płacowego z 2018 r. – PAP), z czego ponad 70 mln zł już zostało wypłacone w postaci jednorazowej premii.

- Przed Polską Grupą Górniczą dzisiaj rysuje się bardzo dobry i perspektywiczny horyzont, ale on wymaga dużych nakładów, dużej mobilizacji – i dzisiaj też to zostało zakomunikowane stronie społecznej

– dodał Gawęda.

PGG: inwestycje warte 3 mld

- Polska Grupa Górnicza realizuje bardzo odpowiedzialny plan inwestycyjny na wielomiliardową, sięgająca prawie 3 mld zł, skalę – to m.in. udostępnienie nowych pól wydobywczych, przygotowanie nowych wysokowydajnych ścian oraz większe nakłady na nowoczesny, zapewniający bezawaryjną pracę, sprzęt. W tej chwili trwa analiza – i strony zasobowej złóż, i kwestii realizowanych inwestycji, jak również planu techniczno-ekonomicznego do końca roku, jaki on będzie po stronie produkcyjnej i po stronie sprzedażowej. W związku tym na dzisiaj (…) zarząd nie jest jeszcze w stanie precyzyjnie określić, jak zakończy się ten rok – tłumaczył Gawęda odnosząc się do postulatów płacowych związkowców.

Premie do wyrównania

Pytany o możliwość spełnienia postulatu dotyczącego wyrównania premii za listopad i grudzień tego roku, Gawęda ocenił, że „to też jest element, który musi być poddany analizie, tak żeby nie doprowadzić do pewnej nierówności; żeby nie podnieść (premii – PAP) tylko jednej grupie zawodowej, rekompensując jakieś składniki listopada i grudnia”. Wiceminister zapowiedział dalszą dyskusję także w tej sprawie.

171 milionów to nie realizacja postulatów

Odnosząc się do wypowiedzi wiceministra Gawędy, szef górniczej Solidarności ocenił, że wypłacane w tym roku „ponad umowę” 171 mln zł nie oznaczają realizacji związkowych postulatów. Jak tłumaczył, ponad 70 mln zł z tej kwoty to wypłacona na początku sierpnia jednorazowa premia, a pozostała część, to środki należne górnikom – jak mówił – za jeden kwartał ubiegłego roku, co wynika z faktu, że ubiegłoroczne porozumienie płacowe podpisano dopiero w kwietniu 2018, już po pierwszym kwartale. Przedstawiciele PGG nie komentowali w poniedziałek kwoty 171 mln zł, o której mówił wiceminister.

Postulaty kosztują 600 mln

W ub. tygodniu prezes PGG Tomasz Rogala szacował łączny koszt związkowych postulatów płacowych – dotyczących tego i przyszłego roku – na ponad 600 mln zł. Jak mówił w poniedziałek szef związku Sierpień 80 w PGG Przemysław Skupin, wydatkowanie takiej kwoty oznaczałoby ok. 800 zł netto w przeliczeniu na jednego górnika. Według związkowców, cytowanych przez PAP nie jest to wygórowane żądanie.

Połowa górników zarabia mniej, niż obiecuje Kaczyński

Szef górniczej „S” Bogusław Hutek przytoczył sobotnie deklaracje prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, dotyczące podwyższenia płacy minimalnej z obecnych 2250 zł do 3 tys. zł pod koniec 2020 r., a następnie do 4 tys. zł pod koniec 2023 r.

- Tyle to połowa górników w PGG nie zarobi, nie licząc "barbórki" i "czternastki", bo to są nagrody

– skomentował związkowiec, podkreślając, że wynagrodzenia w PGG są obecnie najniższe w górnictwie, a kopalnie przestały być atrakcyjnym pracodawcą.

Czy PGG wypracuje zysk w 2019?

Zatrudniająca ok. 42 tys. osób PGG to największy krajowy producent węgla kamiennego. Ubiegłoroczny zysk spółki wyniósł 493 mln zł; zysk prognozowany jest również w tym roku. Według Hutka, może to być 800 mln zł. W ub. tygodniu prezes spółki zaprzeczył, by tegoroczny zysk mógł sięgnąć takiej kwoty.

Poprzednie porozumienie płacowe w PGG, dotyczące lat 2018-2019, podpisano 23 kwietnia ub. roku. Ustalono wówczas, że w 2018 r. Grupa przeznacza na podwyżki wynagrodzeń 280 mln zł, a w 2019 r. ich koszt przekroczy 300 mln zł, co oznaczało ponad 7-procentowy wzrost płac. Pierwotnie związkowcy domagali się 10-procentowych podwyżek, co oznaczałoby roczny koszt powyżej 400 mln zł. W zeszłorocznym porozumieniu ustalono też zasady wypłaty tzw. 14. pensji, uzależniając część tego świadczenia od stopnia wykonywania planów wydobywczych przez kopalnie.

 AKTUALIZACJA - Związki zawodowe dają zarządowi PGG dwa tygodnie

Związki zawodowe przystały na propozycję wiceministra Gawędy i zarządu spółki PGG o dwa tygodnie do namysłu. Decyzją związków kolejna tura negocjacji płacowych odbędzie sie 23 września.

– Podczas rozmów 9 września zarząd poprosił o 2,5 tygodnia czasu na przeprowadzenie kolejnych analiz i wyliczeń związanych z naszymi postulatami płacowymi. W ten sposób może to trwać miesiącami, dlatego dziś na spotkaniu liderów central związkowych podjęliśmy decyzję, że dajemy zarządowi maksymalnie jeszcze tylko dwa tygodnie. Oczekujemy, że najpóźniej 23 września zapadną pierwsze konkretne ustalenia, inaczej rozpoczynamy spór zbiorowy

– powiedział Bogusław Hutek, szef górniczej Solidarności.

11 września masówki

Jednocześnie liderzy central związkowych podjęli decyzję, że 11 września w kopalniach PGG odbędą się masówki, podczas których reprezentanci związków zawodowych przedstawią załodze przebieg dotychczasowych rozmów i plan kolejnych działań.

Czy górnikom należą się podwyżki?




Oddanych głosów: 2303

Oceń publikację: + 1 + 20 - 1 - 2

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (4):
  • ~bizneswomen 2019-09-10 12:16:35

    Po zmianach zapowiadanych przez prezesa okaże się, że górnik za swoją pracę będzie zarabiać tyle samo co sprzątaczka.. ale ludzie i tak pójdą zagłosować na PiS. Bo przecież najważniejsze, że portfel im zgrubnie, nie ważne jakim kosztem.

    12 8
  • ~adrianek 2019-09-10 15:56:58

    Ja myślę, że górnicy są mądrzejsi od związkowców, wiedzą, że nie można zarzynać gałęzi, na której siedzą

    12 4
  • ~sympatyk 2019-09-10 18:32:14

    Na marginesie negocjacji płacowych PGG
    Polska importuje węgiel z Mozambiku. Opłaty frachtowe to kilka dolarów za tonę, opłaca się.
    Według danych GUS w ciągu ostatnich trzech lat spada wydobycie węgla kamiennego.
    W 2016 roku wynosiło ono 70,8 mln ton, a
    w 2018 roku 63,7 mln ton.
    Znacząco wzrósł jednak import tego surowca. Trzy lata temu sprowadzono 8,3 mln ton węgla, a w 2018 roku aż 19,7 mln ton.
    Węgiel sprowadzaliśmy w zeszłym roku głównie z Rosji (13,5 mln ton),
    Stanów Zjednoczonych (1,53 mln ton),
    Australii (1,47 mln ton),
    Kolumbii (1,46 mln ton),
    Mozambiku (0,55 mln ton),
    Kazachstanu (0,50 mln ton) i
    Czech (0,36),
    na pozostałe państwa przypadło ok. 0,3 mln ton.
    Rosną koszty wydobycia. Nasze kopalnie, które pracują na coraz większych głębokościach, są bardzo kosztowne. Koszt wydobycia węgla jest bardzo wysoki, bo nakłady, które trzeba ponieść, aby dostać się tak głęboko pod ziemię, są coraz większe.
    Kopalnie, które są za granicą, mogą być w polskiej sytuacji konkurencyjne. Na przykład w Australii działają kopalnie odkrywkowe, a wtedy znajdujący się w nich węgiel wydobywa się dużo taniej i szybciej. Paradoksalnie opłaca się wówczas sprowadzić go nawet z drugiego końca świata. Opłaty frachtowe nawet z takich odległości to kilka dolarów za tonę, opłaca się, nie podnosi to kosztu, a jest konkurencyjne wobec węgla wydobywanego metodą głębinową gdzieś w Europie. Nasze wydobycie spada. W tym roku będzie jeszcze mniejsze, ale za nim wcale nie idzie mniejsze zużycie. Tak wysoki import to bardzo zły sygnał.
    W tej sytuacji ratunkiem dla Polski jest TRAMCFORMACJA ENERGETYKI. Koniecznie musimy zmienić miks energetyczny. Musimy zmniejszyć zużycie węgla w energetyce. Musimy przebudować cały system, czyli inwestować w inne źródła energii: albo odnawialne, albo w energię nuklearną. Powinny zapadać jakieś decyzje, a my cały czas NIE MAMY STRATEGICZNEGO DOKUMENTU pt. POLITYKA ENERGETYCZNA PAŃSTWA 2040, który by nam to dawał.
    Węgla w Polsce jeszcze nie brakuje. Na zwałach polskich kopalń leży dzisiaj prawie 4.5 mln ton niesprzedanego węgla. To nie jest tak, że importem tylko zasypujemy dziurę w zapotrzebowaniu. To świadczy o tym, że część przedsiębiorców woli importować paliwo, bo uważa, że POLSKA CENA JEST NIEKONKURENCYJNA.

    7 5
  • ~prezes 2019-09-11 11:11:32

    Tam, gdzie są zyski, tam można gadać o rozsądnych podwyżkach, czy premiach. Wazne, żeby firma patrzyła do przodu i miała bufor finansowy na wypadek dekoniunktury na węgiel. Bo kiedy nie będzie sprzedaży, albo węgiel mocno stanieje, to nawey na wypłaty nie będzie pieniędzy. I co wtedy powiedzą związkowcy górnikom?

    9 3

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Przedsiębiorco, na kogo zagłosujesz?









Oddanych głosów: 296