Kariera

Pieniądze? Liczy się miłość – Beata Drzazga, właścicielka największej firmy medycznej w Polsce - BetaMed SA

2019-06-16, Autor: Tomasz Raudner

Beata Drzazga pracowała w państwowej służbie zdrowia. Widząc jak funkcjonowała i jak mogłaby funkcjonować zostawiła państwową posadę i założyła własną firmę medyczną, która po latach stała się największą w swojej branży w Polsce. W rozmowie z portalem ŚląskiBiznes.pl mówi o recepcie na sukces, balansie między zarabianiem a spełnianiem potrzeb pacjentów, godzeniu obowiązków przedsiębiorcy i matki.

Dokonania Beaty Drzazgi budzą uznanie. Założony przez nią dwie dekady temu BetaMed z Chorzowa jest dziś największą firmą medyczną w Polsce. Właścicielka zdecydowała się rozwinąć markę otwierając filię w Las Vegas – BetaMed International.

Reklama

W Chorzowie nasza rozmówczyni uruchomiła też Drzazga Clinic – Klinikę Medycyny Estetycznej i Laseroterapii oferującą ekskluzywne zabiegi na twarz i ciało z wykorzystaniem najnowocześniejszych laserów. Beata Drzazga posiada także w Katowicach sklep Dono da Scheggia, ekskluzywny salon mody dla wymagających i podążających za trendami kobiet, w którym oferowane są najnowsze kolekcje ze światowych stolic mody m.in. Mediolanu, Londynu, Paryża czy Wiednia.

Przedsiębiorca jest zarazem ekspertem w dziedzinie zarządzania służbą zdrowia, prelegentem wielu polskich oraz międzynarodowych konferencji z zakresu medycyny, zarządzania i ekonomii. Laureatka ponad 120 prestiżowych nagród i wyróżnień przyznawanych w Polsce jak i na arenie międzynarodowej. Wyznaje zasadę „Sukcesem jest odnosić sukcesy, ale zawsze pozostawać sobą”.

Z Beatą Drzazgą spotkaliśmy się podczas 11. Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Była gościem projektu My Way. Inspiracje, którego celem było przedstawienie ludzi z pasją oraz ponadprzeciętną motywacją, którzy dzięki wytrwałości i konsekwencji wprowadzili w życie swoje niezwykłe i śmiałe koncepcje.

Tomasz Raudner, ŚląskiBiznes.pl: Kiedy pani poczuła sygnał, impuls do założenia firmy?
Beata Drzazga: Ze 20 lat temu, na pewno już wtedy. Wydaje mi się, że jak pracujemy i widzimy co można byłoby lepiej zrobić, to dostajemy takiego powera, że „wow, przecież ja na to mam pomysł, chęci i wielką pasję i energię, więc dlaczego by jej nie wykorzystać”.

I nie wiedziałam, że to aż do takich rozmiarów dojdzie. ale bardzo mi jest miło i chyba to jest najfajniejsze, żeby samemu zaskakiwać siebie.

A w jakim momencie życiowym była pani te 20 lat temu?
To było jak miałam 32 lata. Tak. A pracując już od dwudziestego któregoś roku życia w klinice czułam, że przecież to jeszcze lepiej mogłabym zrobić. Żeby nie było kolejek, żeby ludzie wchodzący na oddział nie byli tacy smutni. Zawsze mówiłam „Kuku, halo, proszę spojrzeć tutaj”, więc oni zaraz podnosili oczy i dla mnie to był taki sukces, że potrafiłam u tego pacjenta wywołać radość, że on czekał, kiedy ja mam dniówkę, nockę, że będzie na pewno fajnie, że oprócz zabiegów i chorób jakie ich tam spotykały, to w szpitalu mogą być aniołki. I to było piękne.

Działa pani w branży medycznej. Proszę powiedzieć, na co pani przede wszystkim zwraca uwagę?
Na empatię. Cudowni lekarze, pielęgniarki, rehabilitanci i wszyscy opiekunowie i nie wiem kogo bym jeszcze mogła wymienić, jak czują tę empatię to super i warto, żeby byli w tym zawodzie. Jeśli nie, to niech to poprawią. Jak się jest chorym, sama jestem przecież czasem chora i przeziębiona, czy ktoś inny z rodziny i to nie jest fajne, jeśli lekarz, pielęgniarka czy ktoś tam w pośpiechu, mów „proszę następny” i nawet nie widzi tego człowieka. Zawsze mnie to boli i zwracam bardzo na to uwagę. Jak widzę, że moi pracownicy naśladują mnie i przytulają pacjenta, to jestem z tego powodu bardzo szczęśliwa. No i przede wszystkim pacjenci, to jest coś pięknego, jak oni patrzą mi w oczka i mówią, że mnie kochają, że jestem ich aniołkiem. Ja im też mówię, że ich kocham, że dbam o nich. No to jest już spełnienie. To jest już na najwyższym poziomie spełnienie marzeń.

Jak pani znajduje balans pomiędzy zarządzaniem firmą, zarabianiem pieniędzy a właśnie tą empatią, tym byciem dobrym człowiekiem? Bo ktoś może powiedzieć, że to się wzajemnie wyklucza.
Absolutnie się nie wyklucza, bo nie można myśleć o zarabianiu pieniędzy. To jest okropne, nawet to słowo. Ma się mieć te pieniądze, ma się myśleć o tym, żeby firma była stabilna, żeby dbać o personel, ale tak naprawdę właśnie o tym się myśli, co się robi. To jest bardzo proste, jeżeli się ma miłość do drugiego człowieka i chce się to rozdawać. Naprawdę, czuję, że się rozdaje miłość do tej drugiej osoby. Zwłaszcza w momencie, kiedy jest chora, kiedy jest starsza. Kiedy może ktoś by nie chciał już rozmawiać nawet z taką osobą, to ja bardzo się temu przeciwstawiam i chcę pokazać, że my kochamy tych ludzi. To jest takie piękne, że to po prostu aż płynie z nas. Więc kompletnie nie myślę o zarabianiu pieniędzy. To jest ta odpowiedź. I wtedy to wychodzi.

Jest pani prezesem największej firmy branży medycznej w Polsce. Ilu ma pani pracowników, ilu pacjentom pomagacie?
Zatrudniam około 3 tysięcy ludzi. To są i lekarze i rehabilitanci, pielęgniarki. Przede wszystkim to są pielęgniarki w opiece długoterminowej, ale też pielęgniarki anestezjologiczne i lekarze różnych specjalności. Lekarze rodzinni, medycyny pracy i to wszystko tę liczbę robi. A około 280 osób to są osoby, które są w administracji, w płacach, w kadrach i są jak gdyby mózgiem zawiadowczym tych wszystkich ludzi, personelu. Obsługujemy około, to jest różnie, bo to się zmienia, dlatego mówię około 5000 pacjentów w 11 województwach.

Proszę mi powiedzieć jak pani godzi obowiązki businesswoman z obowiązkami domowymi, byciem mamą?
Zawsze powtarzam, że to jest organizacja, bo dzieci też pytają – mamo, skąd masz tyle energii? Jak to wszystko łączyć? Organizacja, organizacja, organizacja. Jak się to ma w sobie i jeszcze się wypracuje, to można. Podziwiam osoby młode, które mają dwadzieścia ileś lat, już działają i właśnie wtedy przypominam sobie siebie. To energia połączona z dobrym zorganizowaniem. Wstajesz rano i to samo ci wychodzi, bo wiesz jak to zorganizować. Nawet jak się uczyłam, to czasem na stronie liczyłam sobie, że aha, na tą stronę potrzebuję pół godziny, a tu tyle i nie ma się tyle stresu, bo wiesz, że zdążysz się nauczyć, zdążysz w tym dniu spotykać się z tymi ludźmi, z którymi trzeba. Oczywiście, czasu zawsze brakuje, bo jeszcze by się chciało nie wiem ile. Ale trzeba uważać, żeby nie doszło do pracoholizmu.

Ale radzę sobie z tym, z obowiązkami domowymi, dzieci są blisko. Zawsze powtarzam kobietom, że przecież ile razy wracały, czy wracają o 16.00 do domu z pracy na przykład, jeszcze robią zakupy, no to właściwie są z tymi dziećmi tak naprawdę do 19.00, 20.00, bo przecież jeszcze lekcje z nimi odrabiają. Tak samo ja. Przychodzę z pracy, też jestem z synem, odrabia lekcje, możemy gdzieś latać, jeździć i wtedy być częściej też ze sobą. Myślę, że wszystko odbywa się normalnie, tak jak w innych domach.

Oceń publikację: + 1 + 4 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.