Powiesznie biurowe w ścisłym centrum Katowic! Łącznie blisko 6000 m2 Powiesznie biurowe w ścisłym centrum Katowic! Łącznie blisko 6000 m2 Powiesznie biurowe w ścisłym centrum Katowic! Łącznie blisko 6000 m2

Wiadomości

PiS oszukuje ludzi - wiceprezeska partii Wiosna o węglu, gazie i Śląsku

2019-02-16, Autor: Tomasz Raudner

PiS oszukuje ludzi mówiąc, że jest przyszłość dla węgla. PiS likwiduje kopalnie, ale robi to bez koordynacji z energetyką. Jeśli dostaniemy szansę, zaproponujemy przejście na gaz i OZE, na którym nikt nie straci - przekonuje Gabriela Morawska – Stanecka, wiceprezeska partii Wiosna, prawa ręka Roberta Biedronia na Śląsku.

Robert Biedroń zaszokował część opinii publicznej mówiąc, że do 2035 roku zamknie wszystkie kopalnie >>>czytaj więcej<<<.

Reklama

W środę podczas wizyty w Katowicach doprecyzował, że data jest płynna, może to być rok, dwa szybciej, lub później, w zależności od analiz. - Polska energetyka potrzebuje zaplanowanej zmiany: odejścia od węgla na rzecz bardziej ekologicznych i ekonomicznych źródeł energii. Jesteśmy pierwszą partią, która wyznacza w tym zakresie cel – powiedział lider partii Wiosna.

- Zamykanie polskich kopalń niczego nie zmniejszy w emisjach z energetyki, bo jest, jaka jest, czyli wybudowana została dla surowca, jakim jest węgiel. I będzie spalała węgiel z importu – skomentował Jerzy Markowski, były wiceminister gospodarki na antenie Radia Piekary.

Zatem, czy partia Wiosna przemyślała swój pomysł? Portal ŚląskiBiznes.pl rozmawiał na ten temat z Gabrielą Morawską – Stanecką, wiceprezeską Wiosny ds. prawno-legislacyjnych, prawniczką ze Śląska. Gabriela Morawska – Stanecka przyznaje, że problemy górnictwa zna od podszewki, bo sama pracowała przy kilku restrukturyzacjach branży w Polsce.

- Prezydent, rząd czy spółki węglowe oszukują społeczeństwo mówiąc, że istnieje przyszłość dla węgla. Oszukują przede wszystkim młodych ludzi, którzy mieliby teraz przyjść do górnictwa, ponieważ państwo nie jest w stanie zagwarantować im, że przez 30 lat do emerytury w tym górnictwie będą pracować – mówi prawniczka. Jej zdaniem oszustwo polega również na tym, że mówiąc o przyszłości węgla tak naprawdę kopalnie się likwiduje.

- Jak dziś likwiduje się kopalnie? Łączy się kopalnie, tworzy ruchy, a następnie likwiduje się ruch. Na przykład w Zabrzu połączono kopalnie Sośnica i Makoszowy, powstały Ruch Sośnica i Ruch Makoszowy, a następnie zlikwidowano Ruch Makoszowy. W grudniu 2016 roku w Bytomiu połączono kopalnie Bobrek-Centrum i Piekary w ramach Węglokosku i zlikwidowano Centrum przekazując do SRK. Z trzech kopalń Bielszowice, Pokój, Halemba zlikwidowano Pokój. Do SRK przekazano też kopalnie Mysłowice, Boże Dary, Wieczorek I, Wieczorek II. Minister Tchórzewski z jednej strony narzeka na samorządy, że blokują tworzenie nowych ruchów, a z drugiej wie doskonale, że PGG nie ma ani zdolności ekonomicznych, ani organizacyjnych, żeby tworzyć nowe poziomy i rejony eksploatacji – mówi Gabriela Morawska-Stanecka.

Wskazuje, że postulat Wiosny o likwidacji kopalń w ciągu najbliższych 15-16 lat nie jest niczym nowym, bo w Polsce i tak odchodzi się od węgla. Jeszcze w 1990 roku wydobywano w Polsce 151 mln ton węgla, a w 2018 – 60 mln ton. Jeszcze w 1999 roku w górnictwie pracowało 173 tys. osób, a w 2018 – 82 tys. - Problem w tym, że teraz w Polsce nie robi się tego w sposób zaplanowany. Cały czas odchodzenie od węgla nie jest skoordynowane z energetyką. Przychodzi nowy rząd i wymyśla restrukturyzację górnictwa – ja to znam od wewnątrz, ponieważ jako prawniczka pracowałam przy kilku restrukturyzacjach. Wyglądało to mniej więcej tak – był plan restrukturyzacji, zamawiało się badania, ekspertyzy, ustalało działania, a nie potrafiono tego komunikować społeczeństwu. Tu był największy problem. Jeśli nie potrafiono wytłumaczyć społeczeństwu sensu zmian, korzyści, opłacalności i nie starano się uspokoić obaw o miejsca pracy – to wszystko powodowało, że zaczynały się protesty. A górnicze związki zawodowe są bardzo silnym lobby – a jest ich w każdej kopalni po kilkanaście - również straszyły górników „stracicie pracę, pójdziecie na bruk”. W naszym przypadku tak nie będzie – mówi Gabriela Morawska-Stanecka.

Wspomina restrukturyzację z 2002 roku, za rządów SLD. - Plan był całkiem sensowny. Rentowne kopalnie miały zostać, nierentowne miały zostać zlikwidowane. Jak ogłoszono ten plan, to się oczywiście brać związkowa zebrała, pojechali na Plac Trzech Krzyży w Warszawie, powyrywali płyty z chodnika, obrzucili ministerstwo przemysłu – widziałam to na własne oczy - i plan się zmienił. Powstała Kompania Węglowa. Parę miesięcy pracowano nad jej utworzeniem. To była bardzo trudna umowa. Koncepcja pochodziła od prof. Sołtysińskiego. Polegała na tym, że KW przejmowała części spółek węglowych, ale odpowiadała tylko do wysokości przejmowanego majątku. Kompania przejęła majątek wart około 4,5 mld zł. Spółki – wydmuszki, które zostały już bez kopalń, były w procesie restrukturyzacji finansowej, miały porozumienia z ZUS, urzędami skarbowymi i musiały istnieć dalej do czasu całkowitej spłaty należności. Skarb Państwa brał pod uwagę, że spółki będą jeszcze działać kilka lat, spłacać zobowiązania, a Kompania będzie funkcjonować normalnie. Pierwszy rok był trudny, potem było łatwiej. I kiedy w 2005 roku Kompania stanęła na nogi, przyszedł pierwszy rząd PiS. I co zrobił? Zamiast dokończyć proces zamknięcia spółek-wydmuszek, postanowił przyłączyć je z długami do Kompanii Węglowej. Tym samym ten trudny proces z lat 2002 – 2003 została zniweczona. I tak wyglądała reforma górnictwa w Polsce – mówi ekspertka partii Biedronia.

Zauważa, że teraz to energetyka podtrzymuje górnictwo. - Zamiast myśleć innowacyjnie o czystych technologiach produkcji energii, o modernizacji istniejących bloków, energetyka finansuje górnictwo. Od maja 2016 r. do Polskiej Grupy Górniczej państwo „wpompowało” m.in. 3 mld zł zabranych branży energetycznej, a spółka i tak nie jest w stanie nawet wykonać rocznego planu wydobycia. - PiS mówi, że górnictwo ma się teraz dobrze, że od trzech lat nie ma protestów. Znów oszukuje się ludzi, bo co z tego, że górnictwo ma się lepiej, jak energetyka jest w opłakanym stanie – mówi prawniczka. Nie można również pomijać wysokich cen węgla energetycznego na rynkach światowych. Ale jeżeli jesteśmy importerami, koniunktura obraca się przeciwko nam – przecież w 2018 r. zaimportowaliśmy 18 mln ton węgla.

Partia Wiosna założyła odejście od węgla do roku 2035. - To jest nasz cel, dlatego, że dekarbonizacja jest nieunikniona, czy nam się to podoba, czy nie. Im później się za to zabierzemy, tym gorzej. Jeżeli będziemy ograniczać wydobycie, a nie zmniejszymy zapotrzebowania na niego w energetyce i gospodarstwach domowych, będzie oczywiście wzrastał nasz import, co słusznie zauważył Jerzy Markowski. Dlatego musimy zmniejszać zapotrzebowanie na węgiel poprzez zmianę polityki energetycznej – stopniowe ograniczanie ilości węgla w miksie energetycznym zarówno po stronie produkcji energii, jak i po stronie odbiorców indywidualnych. Oczywiście nasuwa się pytanie, czym go zastąpić. Pamiętajmy, że jesteśmy w miarę zdywersyfikowani, jeżeli chodzi o gaz. Zużywamy obecnie około 16 mld m sześc. gazu rocznie, z tego sami produkujemy 4,5 mld m sześc. 10 mld m sześc. importujemy z Rosji (w ramach kontraktu jamalskiego, przedłużonego do końca 2022 r.). Reszta gazu w postaci skroplonej dociera do nas przez Gazoport w Świnoujściu, a jeszcze w najbliższych latach zostanie oddana Baltic Pipe i tą drogą dostawy mogą wynieść 10 mld m sześc. rocznie. Czyli przekracza to nasze obecne zapotrzebowanie na gaz, który można wykorzystać w energetyce - tłumaczy.

Polskie spółki węglowe, ale również rząd czy instytuty badawcze pracują nad czystymi technologiami węglowymi. Więc pytanie, czy jest sens na siłę rezygnować z węgla, skoro mamy to paliwo? Nasza rozmówczyni zdaje sobie sprawę z czystych technologii węglowych, jednak uważa, że jest to dalej na etapie prac badawczych i obecnie w Polsce nie istnieje żadna instalacja na skalę przemysłową, która produkowałaby energię z węgla, wykorzystując czyste technologie. Poza tym w Polsce inwestowanie w nie jest nieperspektywiczne i ekonomicznie nieuzasadnione, ponieważ nie mamy węgla. Wracamy więc do punktu wyjścia.

>>>Prezydent Andrzej Duda na szczycie COP24: Polska ma zapasy węgla na 200 lat<<<

- Opowiadanie, że nasze złoża wystarczą na 100 czy 200 lat... Tak nie jest. Być może mamy takie złoża, ale ich eksploatacja jest nieopłacalna ekonomicznie oraz związana z zagrożeniami dla życia górników. I to Najwyższa Izba Kontroli mówi jasno, że węgla wystarczy na 15 lat. Zresztą można to sprawdzić w każdej kopalni, na przykład Kopalnia Piast ma złoża na 5-7 lat, a Ziemowit na 15.

Nasze kopalnie są głębokie, większość wydobycia jest z głębokości poniżej 1000 metrów. Dalsze pogłębianie rodzi zagrożenia związane z metanem, tąpaniami oraz wysoką temperaturą. Zmniejszenie tych zagrożeń jest niezwykle kosztochłonne i nigdy do końca nie uda się ich wyeliminować – tłumaczy Gabriela Morawska-Stanecka.

Zapewnia, że Wiosna nie chce rewolucji, tylko ewolucję. Taką, jaką od dziesięcioleci przechodzą Niemcy. - Dla każdej kopalni należy ułożyć indywidualny program, związany z wyeksploatowaniem dostępnych zasobów węgla oraz przejściami na emeryturę. Do 2035 roku większość obecnie pracujących górników osiągnie wiek emerytalny.

Nam chodzi o to, by młodych nie mamić perspektywami, aby nie rozpoczynali wiązania całej życiowej kariery zawodowej z pracą w górnictwie – mówi wiceprezeska Wiosny. To właśnie jest rola polityków – stworzenie bezpiecznych i dobrze płatnych miejsc pracy poza górnictwem dla tych młodych ludzi - mówi.

Zwraca uwagę, że odchodzenie od węgla ma również znaczenie zdrowotne. Spalanie węgla przez odbiorców indywidualnych jest jedną z głównych przyczyn smogu. - Dla mnie osobiście jest niezrozumiała wymiana „kopciuchów” na inne piece węglowe i dalsze uzależnianie się od węgla. To powoduje, że dla tych ludzi trzeba będzie dalej sprowadzać węgiel z Rosji, dlatego, że nasz węgiel nie do końca nadaje się do palenia w domowych piecach, poza tym tego węgla nie ma. W zeszłym roku importowaliśmy 18 mln ton węgla. Montaż pieców węglowych powoduje ciągłe zapotrzebowanie na węgiel – mówi. Jej zdaniem trzeba zaproponować mieszkańcom wsparcie finansowe, które zachęci ich do  inwestowania w odnawialne źródła energii: fotowoltaikę, pompy ciepła, solary, farmy wiatrowe, czyli energetykę rozproszoną. - Jeśli tego nie uczynimy, to ceny energii z węgla będą rokrocznie rosły i to pociągnie za sobą wzrost cen wszystkiego tak naprawdę, a dalej będziemy oddychali tym, czym oddychamy. Pamiętajmy, że co roku z powodu smogu umiera w Polsce 45 tysięcy ludzi - przypomina.

Liderka partii mówi, że są gminy na Śląsku, jak Wyry, które mocno promują OZE, jednak powinien to być efekt spójnej polityki państwa, a nie tylko działanie samorządu. Pojedynczemu właścicielowi domu inwestycja w pompę ciepła czy fotowoltaikę niekoniecznie będzie się opłacać, ale jeśli dostałby wsparcie od państwa, to już tak. - Zwłaszcza, że koszty utrzymania domów ogrzewanych przez pompę ciepła czy posiadającą instalację fotowoltaiczną są zdecydowanie niższe – mówi wiceprezeska.

Rozmówczyni ŚląskiegoBiznesu.pl podkreśla jeszcze społeczny wymiar dekarbonizacji. Jej zdaniem w Polsce wciąż pokutuje skojarzenie, że Ślązacy marzą o pracy pod ziemią. - Tymczasem węgiel w pewnym sensie jest przekleństwem Śląska. Ani nasi dziadowie nie marzyli o tym, żeby całe życie pracować pod ziemią, ani kobiety nie marzyły o tym, żeby wiecznie martwić się o mężów, którzy tam zjeżdżają. W ilu śląskich rodzinach brakło mężczyzny, ponieważ zginął na kopalni? Sama znam takie rodziny.

Ani projektanci miast takich jak Bytom nie marzyli o tym, że piękne kamienice będą dziś gruzami, że będą zapadliska, że Śląsk będzie się kojarzył z hałdami – zauważa prawniczka. Tłumaczy, że przecież na Śląsku jest świetnie rozwinięty przemysł samochodowy oraz wiele innych branż, więc nie będzie problemów z pracą dla młodych ludzi, którzy nie muszą dziś zaczynać pracy w górnictwie.

- Proszę też pamiętać o protestach mieszkańców. Szkody górnicze są nieodwracalne. Zapadliska, wybrzuszenia, pochylające się i pękające domy – to są wszystko zjawiska, o których ludzie posiadający domy w obszarze działalności kopalń wiedzą doskonale. Ludzie nie chcą tego więcej – mówi.

Wskazuje przykład Orzesza, gdzie mieszkańcy protestowali przeciwko planom spółki Silesia Coal planującej eksploatację złoża Żory – Suszec 1. Podobnie w Imielinie mieszkańcy sprzeciwiają się planom kopalni Piast – Ziemowit uruchomienia w 2026 roku wydobycia ze złoża Imielin Północ. - Tam są bardzo płytkie pokłady i wydobycie odbywałoby się metodą na zawał, co doprowadziłoby do ogromnych szkód górniczych. Domy mogą się obniżyć o kilka metrów, istnieje ryzyko uszkodzenia zbiorników wodnych. Pod zbiornikiem Dziećkowice, zaopatrującym część regionu w wodę znajduje się podziemne jezioro. Istnieje obawa, że wydobycie uszkodziłoby to jezioro, przez co nastąpiłby wypływ wody. Takich przykładów jest mnóstwo – kończy Gabriela Morawska-Stanecka.

Co sądzicie o poglądach wiceszefowej partii Wiosna?

Oceń publikację: + 1 + 100 - 1 - 17

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (3):
  • ~Krzysztof Markiewicz 2019-02-18 05:59:58

    Informacja dla pani ekspertki z Wiosny: istnieją nowoczesne i wydajne przydomowe piece V-tej generacji na pelet, a pelet to odpadki drzewne, a nie węgiel.
    Pellet jest drzewnym biopaliwem stałym przeznaczonym do spalania w nowoczesnych kotłach, kominkach oraz palnikach w celu wytworzenia energii cieplnej na potrzeby grzewcze (ogrzewanie domków jednorodzinnych, wspólnot mieszkaniowych, ośrodków hotelowowczasowych, ośrodków użyteczności publicznej, magazynów, hal przemysłowych, obiektów sakralnych, hal sportowych oraz innych obiektów, większych lub mniejszych, które potrzebują energii cieplnej). Pellet może być również spalany w kotłach olejowych (zastępując palnik olejowy palnikiem na Pellet).

    2 2
  • ~szpryca 2019-02-18 11:28:31

    Krzysztof Markiewicz, a jaka jest emisyjność spalania pelletu. Niższa, niż węgla?

    2 0
  • ~Piotr Wajner 2019-02-18 13:51:18

    witam panie krzysztofie a wie pan ze pellet jest mniej kaloryczny i idzie go wiecej na ogrzanie a pozatym jest drozszy od wegla a jest robiony z odpadow drewnianych o niewielkim nakladzie produkcyjnym a cena peletu wynosi od 900 zl do 1000 zl za tone wiec niewiem czy slabszych finansowo ludzi bedzie ich na niego stac

    3 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Alert SlaskiBiznes.pl

W Twojej okolicy powstaje nowa inwestycja? Twoja firma odniosła sukces którym warto się pochwalić? Wciel się w rolę reportera slaskibiznes.pl i napisz nam o tym!

Wyślij alert

Sonda

Socjal czy podatki? Co wybierasz?




Oddanych głosów: 60