Polecamy na Śląsku

Podróże z golfem, odc. 23 - słoweński, golfowy raj

2021-09-25, Autor: Tomasz Kieczka

Aktualny, powoli kończący się sezon obfitował w atrakcyjne podróże golfowe. Po słabym w tej materii sezonem ubiegłym udało mi się odwiedzić sporo ciekawym miejsc. Do tego stopnia, że mimo blisko 300 odwiedzonych pól golfowym, kilka razy w jednym tylko roku zadałem sobie pytanie: Czy aby nie jestem właśnie na najlepszym polu, jakie dotąd odwiedziłem? Kilka z nich opisałem już wcześniej (zapraszam do śledzenia moich felietonów). Na kilka innych przyjdzie jeszcze pora.

Reklama

Dziś opis miejsca, które kompletnie pasuje do mojego wyobrażenia kraju, w którym leży.

Słowenia, bo o tym kraju dziś słów kilka, w moim odczuciu jest chyba najatrakcyjniejszym miejscem dla mnie z wszystkich krajów Europy Centralnej i Wschodniej. Kraj, w którym w moim odczuciu jest wszystko. Fantastyczne góry z ośrodkami narciarskimi. Niewielkie, ale przepiękne wybrzeże. Świetne miejsca do wypoczynku i bardzo ciekawe miasta. Mały kraj, ale, bez przesady mogę powiedzieć, że spokojnie można spędzić tutaj dwutygodniowy urlop odwiedzając codziennie inne miejsce i bankowo nie będziemy się tutaj nudzić.

W tak pięknym kraju nie mogło zabraknąć atrakcyjnych pól golfowych. Nie jest ich przesadnie wiele, ale dodając je do naszej trasy po Słowenii spokojnie możemy na Słowenię wtedy poświęcić miesiąc. Byłem chyba na wszystkich, więc mogę o nich coś powiedzieć.

Jeszcze przed pandemią nawiązałem kontakt z polem Royal Bled. Resort został sponsorem naszego cyklu turniejów 4GOLFERS Cup.

Ja też zostałem zaproszony na odwiedzenie tego miejsca.

Już wjazd na pole robi niesamowite wrażenie. Mamy wrażenie, że wjeżdżamy do jakiejś zamkniętej enklawy. Domek klubowy to miejsce, którego nie powstydziłyby się najlepsze kluby brytyjskie i amerykańskie. Jakość i standard z najwyższej półki, jednocześnie zamknięty w bryle charakterystycznego alpejskiego budownictwa.

Już na recepcji podejmowani jesteśmy przez panów z obsługi, którzy opisują nie tylko pole, ale wszystkie golfowe miejsca w resorcie.

Rozgrzewkę możemy przeprowadzić na doskonałych terenach ćwiczebnych. Drving Range, na którym bez limitu możemy korzystać z piłek ustawiony jest tak, żeby mieć doskonały widok na panoramę Alp.

Przejdźmy jednak do pola. W swojej historii gry w golfa widziałem już wiele. Jednak po raz pierwszy widziałem tak przygotowane tee. Gdyby ktoś przyprowadził mnie na pierwsze tee z zamkniętymi oczami i kazał otworzyć je w tym miejscu, to byłbym przekonany, że jestem na greenie i zacząłbym szukać dziury, żeby zacząć puttować.

Tee w kształcie prostokąta, z równiutkimi bokami i kątami, od których spokojnie można by produkować ekierki. Tak samo zaczyna się wszystkie 18 dołków. Przy każdym tee nieograniczona ilość kołków do piłek, pichworków, do poprawiania wgnieceń od piłki na greenie. Żartowaliśmy z kolegą, z którym byłem, że marki na greenach na tym polu poprawiają bezwarunkowo również gracze z Korei, którzy słyną z tego (nie wszyscy, nie uogólniajmy), że raczej nie dbają szczególnie o jakość powierzchni zielonych na polu. Jakość utrzymania pola to jedno. Drugie to miejsce, w którym jest usytuowane. Wspomniałem o fantastycznych widokach na Alpy. Posuwając się do przodu po polu, wchodzimy na wzniesienie, gdzie widzimy fantastyczny przełom rzeki Savy, idziemy sosnowymi lasami, ale również mijamy ogromne pastwiska, pełne charakterystycznych dla alpejskiego krajobrazu wypasających się krów. Żaden, kompletnie, żaden dołek na polu nie jest nudny. Każdy ma inny charakter, a układy ich i atrakcyjność projektów sprawiają, że nie da się na Royal Bled nudzić. Farwaye wycięte w większości między drzewami sprawiają, że nie możemy pozwolić sobie na szaloną grę. Pole należy do trudnych, bo do tego nie mało na nim obiektów wodnych. Mimo że gra nam tam może nie wyjść, zapewniam, że nie da się na tym polu denerwować. Krajobrazy, precyzyjność wykonania oraz pielęgnacja pola sprawia, że człowiek cały czas powtarza sobie – jak tu jest ślicznie :). Pole nie należy do najtańszych. Za grę w weekend musimy zapłacić 150 euro, ale proszę mi wierzyć, po grze każdy powie, że warto było wydać tutaj każde zostawione w recepcji euro.

My zatrzymaliśmy się również w hotelu mieszczącym się w domku klubowym. Pokoje są wykonane w sposób perfekcyjny. W każdym detalu, z zachowaniem alpejskiego klimatu. Restauracja serwuje doskonałą kuchnię. Ogromny taras sprawiający wrażenie, że wchodzi bezpośrednio na połączone greeny 9 i 18. To doskonałe miejsce widokowe na pole i pobliskie góry, która sprawiają wrażenie, że zaczynają się zaraz za polem. Spędziliśmy wieczór na tymże tarasie, do późnych godzin nocnych delektując się pięknem pola i bliskością gór.

Podsumowując: pozostało mi do odwiedzenia wiele, wiele pól. Zejdę z tego świata nie odwiedzając nawet promila tego, co oferuje golfowy świat.

Jedno wiem na pewno. Do Royal Bled będę wracał nie raz. Bo to golfowy raj.

Royal Bled – podsumowanie

Jakość resortu: perfekt;
Atrakcje: wszystko, co na polu
Odległość od Cieszyna i Bohumina: 680 km.

Jeśli między felietonami będziecie mieli Państwo pytania szczegółowe, zapraszam do kontaktu mailowego info@4golfers.pl. Ja nazywam się Tomek Kieczka i mam nadzieję być dla Państwa przewodnikiem, drogowskazem do tej fantastycznej gry. Do poczytania!

Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Ile lat ma Twoje auto?






Oddanych głosów: 580