Polecamy na Śląsku

Podróże z golfem, odc. 25 - ostatni zajazd na Litwie

2021-10-09, Autor: Tomasz Kieczka

Golf to gra towarzyska. Gra ludzi otwartych. Granie 4-5 godzin w wąskim towarzystwie wyzwala budowanie relacji. Fajnie trafić na grupę osób, które mają na golfa taki sam pogląd. Jakiś czas temu autor tych słów trafił na fajną grupę golfowych turystów i kilka razy w roku z silną grupą lubelską „penetruje" nowe golfowe regiony. Nasze wyprawy mają zwykle jedną wspólną cechę. Jedziemy w nowe. Unikamy miejsc, które znamy. Tak wpadł nam do głowy kierunek litewski.

Reklama

Litwa to nie jest kraj specjalnie w temacie golfa różniący się od Polski. Nie jest to sport popularny, choć biorąc pod uwagę proporcje, te kilka pól, które mają, w kraju 13 razy mniejszym od nas, i tak stawiają ich przed Polską.

Nas przekonało do wyjazdu wiedza na temat uroków Litwy. Przyroda Litwy, o której nie trzeba przekonywać chyba nikogo sprawiła, że pod względem wizualnym nie mieliśmy wątpliwości. Słabo raczej być nie mogło. Zastanawiało nas przed wyjazdem, jaki będzie stan techniczny pól. Jedyne kilkuset golfistów w kraju raczej nie dawało prawa myśleć, że możemy spodziewać się fajerwerków.

Jak bardzo się myliliśmy.

Ponieważ w kilka dni na Litwie zobaczyliśmy wszystko, co w tym kraju golfowo najlepsze, jest materiał na kilka felietonów.

Dziś o polu Wolf, czyli Vilkes golfo klubas. Ku zaskoczeniu nazwa nie odnosi się do dziczy i głuszy leśnej rzekomego pola, choć spokojnie też mogłoby się tak nazywać. Vilkes, czyli wilk to nazwa strumienia, który wije się na terenie całego pola.

Już sam wjazd na pole drogą polną przypomina scenerię opisaną w nad Niemnem i opisywane Bohatyrowicze. Fantastyczna sceneria, połączenie otwartej przestrzeni pól, z dziczą pobliskich lasów. Tak wygląda generalnie pole.

Zaczyna się w lesie, by potem przechodzić przez ogromne połacie otwartych przestrzeni, by finalnie znowu kończyć golfową podróż w lesie. Pole bardzo zróżnicowane, trudne. Sporo przeszkód, sytuacji, w których nie wiemy gdzie gramy. Ze sporą liczbą głębokich bunkrów piaskowych w miejscach, których najmniej się spodziewamy. Byliśmy tam w środku tygodnia, gości na polu niewielu. Mimo to pole było w fantastycznej kondycji. Nienaganne farawaje, super przycięte greeny.

Nie jest to miejsce dla graczy, dla których najważniejsza jest otoczka, super domek klubowy i wykwintne jedzenie w restauracji. Za to dla ludzi, którzy lubią obcować z przyrodą, grę w otaczających przestrzeniach, ciszy, w pobliżu przyrody i krystalicznie czystych strumieni i oczek wodnych, to Vikes będzie miejsce idealnym. Pole leży w południowej Litwie, w regionie, gdzie mniejszość polska nadal jest nie mała, dlatego mieliśmy wrażenie, że jesteśmy u siebie. Nic dziwnego - od granicy to niespełna 50 km. Nadal mimo to Polacy często tam nie bywają.

Serdecznie polecam to pole. Spokojnie dwie rundy na nim nie będą czasem straconym. Dodatkowa atrakcja to pobliskie Druskienniki, czyli znane nawet w Polsce uzdrowisko. Kilkadziesiąt kilometrów od pola znajdziemy kilka innych fajnych pól, tak więc na pewno kilkudniowy wypad na golfową Litwę nie będzie czasem straconym. My te pola poznaliśmy, więc w nie jednym felietonie na golfową Litwę powrócę.

Vilkes golfo klubas – podsumowanie

Jakość resortu: dobra;
Odległość od granicy: 30 km

Jeśli między felietonami będziecie mieli Państwo pytania szczegółowe, zapraszam do kontaktu mailowego info@4golfers.pl. Ja nazywam się Tomek Kieczka i mam nadzieję być dla Państwa przewodnikiem, drogowskazem do tej fantastycznej gry. Do poczytania!

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Ile lat ma Twoje auto?






Oddanych głosów: 572