Inwestycje i nieruchomości

Ponad 1300 drzew do wycinki obok Parku Śląskiego. O co ten hałas?

2019-07-11, Autor: Tomasz Raudner

Deweloper dostał zgodę z miasta Chorzowa na wycinkę ponad 1300 drzew na swojej działce sąsiadującej z Parkiem Śląskim. Chce tam postawić osiedle. Przeciwko protestują społecznicy, a nawet zarząd województwa – właściciel Parku. Pytanie, czy protesty mają sens?

Zgoda władz Chorzowa dotycząca wycinki 1327 drzew rozpala w ostatnich dniach opinię publiczną na Górnym Śląsku. O pozwolenie ubiegała się spółka Green Park Silesia. Zamierza wyrównać teren pod osiedle, a jeśli nie będzie na to zgody władz miasta - budowę pawilonu handlowo-usługowego, bo na to zezwala plan zagospodarowania przestrzennego.

Reklama

Czy nasadzenia zrekompensują wycinkę?

Władze Chorzowa wydając zgodę na wycinkę zobowiązały inwestora do nasadzenia takiej samej ilości drzewek, by zrekompensować straty. Planom dewelopera sprzeciwia się Stowarzyszenie Nasz Park, które uważa budowę za bezsensowną i szkodliwą, a nasadzenia za niewystarczające. „Nie zrekompensują tego nawet nowe nasadzenia kilkuset sztuk żywotnika zachodniego o wysokości 80-100cm oraz 360 drzew różnego gatunku obwodzie minimalnym 6-13 cm mierzonym na wysokości 1 metra (jak stanowi decyzja) oraz inne pomysły typu trawa i ule na dachach bloków, ścianki z zielenią niską itp. Zanim te drzewa wyrosną i dadzą środowisku to, co w drzewach najlepszego minie co najmniej jedno pokolenie czyli 20-30 lat. A żyć trzeba tu i teraz.” pisze Stowarzyszenie na Facebooku.

Stowarzyszenie wskazuje, że działka o pow. 4,8 ha będąca w posiadaniu dewelopera w większości porośnięta jest drzewami posadzonymi w latach 50. i 60. przy okazji tworzenia Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku (obecnie zwanego Parkiem Śląskim). W zamian Chorzów zyskałby kolejną betonową przestrzeń.

Zarząd województwa i Park Śląski mówią "Stop"

Ostre oświadczenie wydał też zarząd województwa śląskiego. „Z zaniepokojeniem obserwujemy proces przejmowania pod szeroko rozumianą działalność komercyjną i deweloperską terenu w bezpośrednim sąsiedztwie Parku Śląskiego. Jego jaskrawym przykładem jest zezwolenie, jakie wydał Prezydent Miasta Chorzowa, na usunięcie 1327 sztuk drzew i 26 m kw. krzewów z terenów przy ulicy Targowej w Chorzowie.

Jako Zarząd Województwa Śląskiego wyrażamy swój stanowczy sprzeciw wobec takiego postępowania i wydawania decyzji administracyjnych, pozwalających na wycięcie bogatego i różnorodnego zasobu, jakim jest zalesiony teren przyległy do Parku Śląskiego. Takie działania stoją w sprzeczności z zasadą poszanowania dobra wspólnego, jakim bez wątpienia jest Park Śląski.”

Zarząd województwa wystosował apel do prezydenta Chorzowa, by powstrzymał wycinkę. Z podobnym apelem do prezydenta zwrócił się zarząd Parku Śląskiego. „Obszar, który ma zostać objęty wycinką, jest ważny dla wielu mieszkańców regionu, dla których Park Śląski wraz z otoczeniem to naturalny teren spędzania czasu w towarzystwie przyrody. W tym zakresie każdy jego fragment jest dla nas niezwykle cenny. […] w momencie powstania Park zajmował obszar ponad 600 ha i w odbiorze społecznym jego obszar nadal wykracza poza podziały administracyjne...”

Skarga do SKO

Władzom parku pozostaje apelować, bo nie są stroną w postępowaniu o wycinkę. Do postępowania zostało natomiast dopuszczone Stowarzyszenie Nasz Park, które wykorzystało ten fakt i zaskarżyło do Samorządowego Kolegium Odwoławczego decyzję prezydenta Chorzowa o wycince drzew. Nawet więc, gdyby deweloper – spółka Green Park Silesia – chciał wyciąć drzewa, nie może tego zrobić, ponieważ zaskarżona decyzja nie ma mocy wykonawczej.

Władze Chorzowa: Nie mieliśmy wyjścia wydając zgodę

Same władze Chorzowa bronią się, że nie miały wyjścia i musiały wydać zgodę. „Wydając decyzję na wycinkę urzędnicy muszą brać pod uwagę przede wszystkim zapisy Miejscowego Planu Zagodspodarowania Przestrzennego. Zgodnie z dokumentem od 2004 roku jest to teren pod usługi, handel i wystawiennictwo - plan od 15 lat zezwala więc na tego typu inwestycje. Kolejny krok to weryfikacja wniosku pod względem formalnym. Biorąc pod uwagę przepisy o prawie własności, urząd staje się de facto notariuszem w tego typu sprawie. Gdy dokumentacja jest kompletna i nie koliduje z MPZP jedyną możliwą decyzją jest wydanie pozwolenia na wycinkę.” czytamy w oświadczeniu.

To nie park tylko rudery i samosiejki

Wracamy w tym miejscu do pytania postawionego na wstępie, czy protesty mają sens. Myliłby się ktoś sądzący, że opisywana działka jest terenem leśnym. Drzewa rosną w części nieruchomości. Mniej więcej połowę terenu zajmują opustoszałe przed laty budynki, baraki byłego Ośrodka Postępu Technicznego, niszczejące z każdym dniem i towarzyszące im drogi dojazdowe, parkingi, chodniki a także fundamenty po wyburzonych budynkach serwerowni czy kotłowni. W części centralnej działki znajduje się dwupiętrowy budynek. Między zabudowaniami rośnie sporo samosiejek. Witać to wyraźnie na zdjęciach.

Deweloper wskazuje, że działka została wydzielona już w latach 60-tych i trwale ogrodzona płotem. Na granicy działki przy ul. Targowej kończy się strefa ochronna krajobrazu. Jest to wyraźnie zaznaczone na mapie Miejskiego Planu Zagospodarowania Przestrzennego.

- Od początku istnienia parku – na tej konkretnej działce – znajdowały się budynki dydaktyczne, biurowe i magazynowe. Lokalizacja była często mylona z terenami należącymi do MTK, dlatego jej odrębność została opisana i ujęta w mapach oraz dokumentach odnośnie planów wsparcia i zarządzania rozwojem Parku Śląskiego, opracowanych przez Województwo Śląskie i zaktualizowane w 2018 roku oraz na mapie sporządzona przez Radę ds. Różnorodności Parku Śląskiego. Opisywana działka przy Targowej, nie wchodzi w żadną ze stref ochronnych, bo nie może, będąc działką stricte usługową – wyjaśnia spółka.

Zakup za 7,5 mln za zgodą wojewody

Green Park Silesia tłumaczy, że działkę kupiła w 2017 roku bezpośrednio od Skarbu Państwa w drodze rokowań, by zrealizować inwestycję usługową zgodną z Miejscowym Planem Zagospodarowania Przestrzennego. Zgodę na sprzedaż wyraził Wojewoda Śląski. Transakcja opiewała na około 7,5 mln zł.

Spółka przypomina, że w roku 2018 Zarząd Województwa Śląskiego uchwałą przyjął „Plan wsparcia i zarządzania rozwojem Parku Śląskiego”, którego mapy wskazują, że działka przy ul. Targowej leży poza parkiem. Wbrew obiegowym opiniom teren ten nigdy nie był ogólnodostępną dla mieszkańców częścią parku, co pokazuje mapka.

Deweloper zgodnie z prawem mógł skupić się na inwestycji usługowo-biurowej, ale wykorzystując ustawę deweloperską, która weszła w życie 5 lipca 2018 roku postanowił zaproponować korzystniejsze ze swojego punktu widzenia rozwiązanie dla tej działki. Tym rozwiązaniem miało być osiedle mieszkaniowe.

Osiedle przy parku to normalna rzecz

Spółka udowadnia, że w okolicy nie brak inwestycji deweloperskich wkomponowanych w zieleń parkową czy leśną. Po drugiej stronie ulicy Targowej Murapol buduje Śląskie Ogrody, a Wawel Serwice, już właściwie na terenie Lasku Bytkowskiego - Bytkowska Park. Widać to na poniższym zdjęciu.

- Atal dysponuje nie tylko dwukrotnie większym niż Green Park Silesia terenem przy ul. Bytkowskiej. Budował osiedla w sąsiedztwie Katowickiego Parku Leśnego czy terenów leśnych na skraju Brynowa, Ligoty i Ochojca. Plany budowy nowego osiedla przy terenach leśnych Ligoty wzbudziły protesty części mieszkańców ale od razu otrzymały wyraźne wsparcie Urzędu Miasta - wyjaśnia spółka.

W inwestycji niczego złego nie widzi Marek Kopel, który przez 20 lat był prezydentem Chorzowa, a obecnie jest radnym wojewódzkim. Podczas niedawnego okrągłego stołu dla Parku Śląskiego zorganizowanego przez Jakuba Chełstowskiego, marszałka województwa powiedział, że park jest bezpieczny. – Obecny plan zagospodarowania przestrzennego obowiązujący od 30 lat, a także poprzedni ustala teren parku jako teren niepodzielny. Przez te wszystkie lata z przestrzeni parku nic nie uszczknięto. Park ma konkretnego właściciela, jest nim Samorząd Województwa Śląskiego. Parkowi o powierzchni ponad 530 hektarów nic nie grozi, a plan zagospodarowania przestrzennego cementuje jego funkcje. Właściciel wie czego chce nie trzeba więc bronić parku w jego granicach gdyż on jest bezpieczny.

Nie trzeba się ekscytować tym, co się poza parkiem dzieje i w te działania ingerować. Fakt, że deweloper zbuduję nowoczesne mieszkania, a ludzie będą w nich mieszkać jest normalny. Na obrzeżach parku się mieszka to jest najlepsza funkcja, najmniej problematyczna dla obszaru Parku, jaką można sobie wymyślić. Central Park w Nowym Jorku ma 350 hektarów i jest otoczony z każdej strony ścianą wieżowców i wszyscy traktują to jako normalne. Tak samo normalne jest to, że ktoś chce budować coś wokół naszego Parku.

Jego funkcje są genialnie zaprojektowane i nimi trzeba się zająć, zwłaszcza obiektami które straciły naturalne zalety. Trzeba szybko je odbudować – mówił Marek Kopel.

Pomysł osiedla spodobał się też Robertowi Koniecznemu, doskonałemu katowickiemu architektowi: - Jak usłyszałem, że w parku planuje się budowę, to pomyślałem, że to fatalny pomysł. Ale zgłębiłem się w temat i uznałem, że propozycja zabudowy mieszkaniowej, o której myśli spółka może być atrakcyjna dla tego miasta.

Z tego co wiem, właściciele terenu mają zgodę na budowę obiektów usługowych czyli np. marketów itd., co w tym miejscu byłoby katastrofą. Podoba mi się to, że są ambitni i nie dążą do łatwego zysku. Zamiast skorzystać z tego pozwolenia, próbują zrealizować coś ciekawego. Osiedle mieszkaniowe to pomysł, który może zamienić to niszczejące miejsce w naprawdę atrakcyjne. Trzeba wiedzieć, że to teren zdewastowany, zagrodzony z jakąś ruderą budynku – mówi Robert Konieczny.

Tyle, że aby budować osiedle zgodę na zmianie w planie zagospodarowania musiała wydać rada Miasta Chorzowa. 20 grudnia 2018 radni zdecydowaną większością głosów odrzucili propozycję spółki. Ta nie mogąc budować osiedla wróciła do koncepcji usługowo-biurowej. Pokłosiem jest wniosek do prezydenta Chorzowa o zgodę na wycinkę drzew.

Otwartą kwestią pozostają plany dewelopera. Wszystkie argumenty prawne i formalne leżą po jego stronie, a konkretnej alternatywy nie ma. Stowarzyszenie Nasz Park proponowało, aby działkę odkupiło miasto Chorzów. Jednak miasto nie jest zainteresowane, bo musiałoby wydać kilka milionów zł. Dziś słyszymy o propozycji, by działkę kupiła spółka Park Śląski lub samorzą województwa. Sama spółka milczy, choć próbuje się handlować jej własnością.

Sprawa będzie mieć ciąg dalszy.

A Wy jaki macie pomysł na teren przy Parku Śląskim? Podzielcie się w komentarzach

Oceń publikację: + 1 + 14 - 1 - 2

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (2):
  • ~lokalny 2019-07-12 11:59:05

    Błąd to był na początku, że miasto nie pozwoliło budować apartamentowca. Z kolejną biedronką czy Lidlem to będzie już słabe. Ale chyba mogą to zmienić?

    2 2
  • ~prezes 2019-07-12 13:54:16

    mogą to zmienić, wystarczy, że znowu będą głosować nad zmianami w planie zagospodarowania. Ale najważniejsze, żeby do ludzi dotarło, że to nie jest część parku i nigdy nie była

    2 2

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.