Wiadomości

Przedsiębiorcy apelują do Europarlamentu o odrzucenie ACTA 2. Jak zagłosują śląscy deputowani?

2019-03-25, Autor: Tomasz Raudner

Jeśli wejdzie w życie, możemy zapomnieć o internecie, jaki znamy. W przyszłym tygodniu Parlament Europejski ma głosować nad Dyrektywą o prawie autorskim na Jednolitym Rynku Cyfrowym, popularnie zwaną ACTA 2.

Wyobrażacie sobie internet bez linków Google do newsów? Albo postów na Facebooku, przez które nie przejdziesz do interesujących Cię treści? Albo milionów filmików na YouTubie?

Reklama

Tak może się stać, jeśli wejdzie w życie Dyrektywa o prawie autorskim na Jednolitym Rynku Cyfrowym ochrzczona mianem ACTA 2.

Pamiętacie pierwsze ACTA? Było to porozumienie o walce z naruszeniami własności intelektualnej m.in. w internecie, które ostatecznie nie weszło w życie. Teraz, wraz z eksplozją popularności serwisów społecznościowych w odniesieniu do nich używa się określenia Web 2.0. Ponieważ są grupy interesu, którym to przeszkadza, pojawił się pomysł wprowadzenia ograniczeń, stąd ACTA 2.

Z analizy, którą znajdziemy na portalu Spider'sWeb wynika, że jest to tak naprawdę walka o wpływy i pieniądze między europejskimi, głównie niemieckimi koncernami medialnymi wspieranymi przez UE a światowymi gigantami jak wspomniane na wstępie marki. Konflikt pierwotnie wybuchł na linii niemieckie media – Google. Niemieccy wydawcy zarzucili Google, że tracą kokosy za sprawą usługi Google News, bo internauci zamiast wchodzić bezpośrednio na niemieckie serwisy czytają nagłówki na Google News. „Gigant technologiczny nie chciał jednak płacić im pieniędzy za korzystanie z tych nagłówków, ponieważ akurat na tej konkretnej usłudze Google (wyjątkowo) nie zarabia. Ona jest zrobiona dla naszej wygody.” czytamy w Spider'sWeb. Dzięki wyszukiwarce Google macie na przykład szanse trafić na artykuły w naszym portalu ŚląskiBiznes.pl, który jest częścią lokalnej grupy medialnej TuPolska ze Śląska, a nie serwisem światowego czy europejskiego molocha, który potrafi wydać miliony na promocję. Dzięki Google News mamy takie same szanse dotarcia do Was z treściami jak inni, o ile same treści są ciekawe.

Niemcy ostatecznie wygrały z amerykańskim koncernem, ale było to zwycięstwo pyrrusowe, ponieważ Google wyłączyły w tym kraju usługę Google News, przez co w niemieckich serwisach ruch pikował w dół. „Bardzo szybko niemieccy wydawcy, którzy doprowadzili do korzystnych dla nich zmian w prawie, zaczęli udzielać Google darmowych licencji na wykorzystanie treści. Okazało się bowiem, że nagle bez wsparcia Google News ludzie… przestali ich czytać. Google nie tylko nie dał pieniędzy, ale i zabrał wyświetlenia, czytelników, kliki” czytamy w Spider'sWeb.

Nie udało się wtedy, teraz próbuje się walczyć ze światowymi gigantami angażując całą UE, gdzie kartą przetargową ma być już półmiliardowa populacja unijnych krajów. We wrześniu 2018 roku rozegrał się pierwszy akt ACTA 2 – Parlament Europejski przyjął propozycję treści dyrektywy. Kluczowy z punktu widzenia opisanej powyżej sytuacji jest artykuł 11 zwany potocznie „podatkiem od linków”. Jak czytamy na stronie stopacta2.org doprowadzi on do powstania nowego prawa autorskiego na rynku prasowym. W oparciu o to prawo wymagane będzie posiadanie licencji od wydawcy treści, dla każdego, kto będzie chciał użyć nawet niewielkiego fragmentu publikacji lub artykułu. Odnosić się to będzie również do zajawek przy linkach (tzw. snippetów), które przedstawiają krótki fragment danego artykułu, jego tytuł oraz obrazek.

Artykułowi 11 towarzyszy drugi budzący kontrowersje artykuł 13 dotyczący filtrowania platform. W jego myśl dostawcy usług będą zobowiązani do współpracy z właścicielami praw autorskich w celu ochrony ich praw.

I tu nie ma kontrowersji, ponieważ nikt nie lubi kradzieży swojej własności, a tym w istocie jest rozpowszechnianie treści bez zgody autorów i bez wypłacania im należytych tantiem.

Problem polega na tym, że śledzeniem i blokadą naruszeń mają się zająć prowadzący strony internetowe, a nie właściciele praw. Jest to więc klasyczne przerzucenie odpowiedzialności. Dotąd jeśli np. wytwórnia filmowa zauważyła gdzieś piracki film, wzywała administratora strony do usunięcia. Teraz to same serwisy mają prewencyjnie filtrować treści. Faktycznie filtrowaniem treści mają się zająć automatyczne algorytmy, na podobnej zasadzie jak to działa w YouTube. Skanowane miałyby być wszystkie treści w Unii Europejskiej. Jeśli treści autorskie przedostałyby się jakimś trafem na stronę, np. w komentarzu czytelnika, wówczas prowadzący stronę zostanie pociągnięty do  odpowiedzialności. 

Artykuł 13 popierają gorąco polscy twórcy, a przynajmniej ich część. - Czujemy się fatalnie, twórcy, muzycy, pisarze i dziennikarze. Nasz głos jest niesłyszalny. Koncerny zarabiają setki milionów na naszej twórczości. Walczymy w obronie naszych praw. Mam nadzieję, że dyrektywa zmienia tą sytuację. Walczymy o to, co nam się należy - mówiła w czwartek piosenkarka Urszula Dudziak, po czym wraz z Markiem Kościkiewiczem (ex De Mono) i Janem Młotkowskim z ZAiKS złożyli do prezydenta RP pismo z prośbą o ochronę ich praw autorskich.

Zgoła inne stanowisko zajęła koalicja polskich przedsiębiorców, organizacji pozarządowych, środowisk startupowych, która w liście otwartym apeluje, aby dyrektywy w obecnym kształcie nie przyjmować, tylko spróbować wypracować kompromis uwzględniający interesy wszystkich zainteresowanych stron.

„Zarówno dla naszej Koalicji, jak również dla szerokiej rzeszy polskich obywateli oraz przedsiębiorców, przyszły kształt unijnego prawa regulującego kwestie prawno-autorskie będzie determinować dalszy rozwój rynku kreatywnego, nowoczesnych technologii, wielu naukowych przedsięwzięć czy możliwość powszechnego dostępu do kultury, informacji i edukacji. Od wielu miesięcy stoimy na stanowisku, że zatwierdzone przez eurodeputowanych podczas wrześniowego głosowania w Parlamencie Europejskim rozwiązania nie mają ekonomicznego i społecznego uzasadnienia – negatywnie odbiją się zarówno na prawach obywateli, jak i konkurencyjności europejskiej gospodarki. Forsowane są jednak nadal – m.in. przez Niemcy i Francję – wbrew eksperckim analizom i opiniom zdecydowanej większości interesariuszy w wyniku bezprecedensowych nacisków grupy wielkich koncernów medialnych. Całkowite ignorowanie w tym procesie opinii i interesów europejskich obywateli i przedsiębiorców musi budzić sprzeciw” czytamy we wspólnym stanowisku Koalicji czyli Federacji Konsumentów, Fundacji Centrum Cyfrowe, Fundacji Panoptykon, Krajowej Izby Gospodarczej, Parlamentu Studentów RP, Startupu Poland, Stowarzyszenia EBIB, Związku Cyfrowa Polska, ZPP i Związku Pracodawców Technologii Cyfrowych Lewiatan.

Pierwszy projekt dyrektywy został przyjęty we wrześniu przez PE. Potem nad dokumentem pracowała Komisja Europejska i Rada Unii Europejskiej czyli organ składający się z ministrów krajów członkowskich dobieranych w zależności od  tematyki. Ścierały się różne poglądy. Przeciwne ACTA 2 w proponowanym kształcie były m.in. Polska, Finlandia i Włochy. Polski rząd proponował np. wprowadzenie zapisu w art. 11, aby tzw. domniemanie nabycia praw autorskich leżało po stronie wydawców, co ułatwiłoby dochodzenie roszczeń przez wydawców, a jednocześnie pozwoliłoby uszanować zasady dozwolonego użytku domeny publicznej i uniknąć wprowadzenia monopolu na krótkie informacje prasowe, które nie są utworem. Podobnie zdaniem Koalicji rozsądnym rozwiązaniem wydawało się poparcie stanowiska przyjętego przez Komisję LIBE (dot. art. 13), które próbowało zachować równowagę pomiędzy interesami obywateli i przedsiębiorców, a branżą medialną w kwestii filtrowania treści w internecie.

Część kontrowersji udało się wyprostować. „... doceniamy pozytywne zmiany dokonane w trakcie prac legislacyjnych w odniesieniu do niektórych przepisów, w szczególności w sprawie wyjątku dotyczącego eksploracji danych (art. 3), który ułatwi badania i rozwój sztucznej inteligencji w Europie. Żałujemy, że podobnych kroków nie podjęto w celu wyeliminowania zastrzeżeń, które pojawiają się wobec art. 11 i art. 13. Niestety, lobbing największych koncernów medialnych okazał się na tyle duży, że doszło do przegłosowania przez PE najbardziej drakońskiej wersji projektu Dyrektywy, zamykając tym samym drogę do osiągnięcia sensownego kompromisu” czytamy w stanowisku przedsiębiorców.

Treść dyrektywy została uzgodniona przez PE, KE i Radę UE. Tajemnicą poliszynela jest fakt, że ton debacie nadały Niemcy i Francja. Dyrektywa ma zostać poddana pod ostateczne głosowanie w Parlamencie Europejskim w przyszłym tygodniu.

W związku z tym sygnatariusze Koalicji zwracają się do polskich deputowanych z prostym przekazem. „Zwracamy się z prośbą do polskich eurodeputowanych o to, aby stanęli w obronie wolności w internecie i równego dostępu do kultury i zagłosowali za odrzuceniem projektu Dyrektywy w proponowanym kształcie. Jednocześnie podkreślamy, że jesteśmy świadomi potrzeby uregulowania kwestii praw autorskich w cyfrowym świecie i popieramy działania podejmowane w tym zakresie. Jednak nie do zaakceptowania dla nas są proponowane w Dyrektywie zapisy, które stanowią zbyt duże ryzyko dla swobody wypowiedzi i rozwoju europejskiej gospodarki cyfrowej. Biorąc pod uwagę powyższe, uważamy, że prace powinny być kontynuowane przez Parlament i pozostałe instytucje UE w nowej kadencji. Powinno się to jednak odbywać z poszanowaniem stanowiska wszystkich zainteresowanych stron – tak, by bez zbędnego pośpiechu można było wypracować satysfakcjonujący wszystkich kompromis, zapewniający ochronę twórcom, bez jednoczesnego zniszczenia zasad, na których zbudowany jest inkluzywny i dynamiczny model internetu”.

Jak zachowają się eurodeputowani z woj. śląskiego? Jan Olbrycht, polityk Platformy Obywatelskiej powiedział nam, że na dziś Grupa EPL w Parlamencie Europejskim, w skład której wchodzi też PO jeszcze nie ma wypracowanego stanowiska. We wrześniu PO poparła ACTA 2. - Od tego czasu zostały wprowadzone zmiany w treści Dyrektywy, więc nie mamy jeszcze podjętej decyzji, jak będziemy głosować – mówi portalowi ŚląskiBiznes.pl Jan Olbrycht. Decyzja ma zapaść w poniedziałek, dzień przed głosowaniem.

Podobnie w poniedziałek stanowisko w sprawie głosowania mają zająć konserwatyści z AECR, do których należy PiS. Przy czym odróżnieniu od PO deputowani partii rządzącej byli we wrześniu przeciwni ACTA 2. - Stanowisko naszej grupy jest najważniejsze – mówi Bolesław Piecha, europoseł PiS z Rybnika. - Rozumiem niepokój twórców, ale czy uda się wypracować takie stanowisko, żeby nie ograniczać wolności w internecie – nie wiem. Sądzę, że decyzja zapadnie w poniedziałek po południu w Strasburgu – dodaje deputowany. Mamy też informację o stanowisku prof. Adama Gierka, eurodeputowanego lewicy. - Profesor podpisał wspólne poprawki z p. Geringer o wykreślenie z dyrektywy Art. 11 i 13 i tylko pod tym warunkiem zagłosuje za dyrektywą. W razie odrzucenia tych poprawek zagłosuje przeciw dyrektywie - mówi Maciej Gadaczek z biura poselskiego prof. Gierka.

 

Czy Waszym zdaniem ACTA 2 powinny być odrzucone?

Oceń publikację: + 1 + 6 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (4):
  • ~odrok 2019-03-22 16:18:05

    Panie Tomaszu (do autora), czy Dobromir Sośnierz, mieszkaniec Katowic, nie jest eurodeputowanym ze Śląska?

    3 0
  • ~Beata_ 2019-03-25 10:06:24

    Jak to wejdzie w życie to połowa firm straci klientów, obserwujących...najgorzej będą mieć szafiarki :P

    1 0
  • ~Rybniczanka 2019-03-25 10:14:20

    Mam nadzieję że to nie wejdzie w życie...

    0 0
  • ~juliusiekk 2019-03-25 10:15:14

    Oby nie weszło tak jak wcześniejszy pomysł na ACTA

    0 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Czy popierasz budowę elektrowni atomowej blisko Śląska?






Oddanych głosów: 10