Wiadomości

Ruch Chorzów na dnie. Czy klub ogłosi upadłość?

2019-07-31, Autor: ap

Ruch Chorzów na skraju bankructwa. Klub potrzebuje na wczoraj (i to dosłownie) ok. 600 tys. zł! Na zaległe wypłaty  czekają pracownicy klubu. Kibice swoją złość kierują w stronę prezydenta Chorzowa.

Wielki klub z jeszcze większymi problemami

Na światło dzienne wyszła dramatyczna sytuacja klubu sportowego Ruch Chorzów.

- Po 99 latach, w przededniu 100 - lecia Klubu, Ruch Chorzów stoi na krawędzi i za chwilę może być za późno. Kolejne zarządy poprzez niegospodarne zarządzanie klubem, doprowadziły tę naszą „Legendę bez końca” na skraj przepaści. Sytuacja Niebieskich jest dramatyczna, a pikanterii dodaje fakt, że całoroczny budżet klubu na ten rok może wciąż być przyzwoity, ale właśnie teraz i przez najbliższy tydzień może dojść do upadku naszej Niebieskiej Legendy - informuje Marcin Waszczuk, wiceprezes Zarządu Ruchu Chorzów.

Reklama

Wiceprezes robi wszystko, aby do upadku klubu nie doszło, jednak potrzebna kwota jest zawrotna.

Klub do dalszego funkcjonowania musi pozyskać ok. 600 tys. zł (potrzebował więcej, ale udało się zorganizować ok. 250 tys. zł). I to na wczoraj, ponieważ właśnie minął termin, kiedy to pracownicy mieli otrzymać zaległe pensje. Chodzi o kilkadziesiąt osób (w tym także trenerów piłkarzy, pracowników administracji itd.) i kilka miesięcy zaległych wypłat.

- Serce już nie płacze… Ono krwawi… Niebieskie serca krwawią z żalu i bólu… - napisał zrozpaczony Marcin Waszczuk.

Dramatyczny apel pracowników Ruchu Chorzów

Pracownicy od ponad tygodnia nie pracują. Protestują, bo nie mają za co żyć.

- Po raz ostatni apelujemy do właścicieli o zaangażowanie w ratowanie Klubu. To Wasze działania doprowadziły do tej krytycznej – najgorszej w historii Ruchu – sytuacji. Panowie Bik, Kotala i Kurczyk, weźcie odpowiedzialność za swoje czyny! Tylko realny i natychmiastowy wkład finansowy może wyciągnąć nas znad przepaści. A jeśli macie zamiar wciąż twardo tkwić okopani na swoich pozycjach, przynajmniej wyślijcie jasny komunikat, okazując resztki uczciwości wobec zawodników, trenerów i pracowników. Albo ratujecie Klub, albo ogłoście upadłość – nie ma innego wyboru. A teraz właśnie nadszedł czas decyzji

- czytamy w apelu pracowników klubu sportowego.

Zatrudnieni w Ruchu Chorzów zapowiadają, że jeśli nie otrzymają pieniędzy, podejmą prawne kroki w postaci pozwu zbiorowego.

Ruch Chorzów odwołuje mecze

W obecnej sytuacji chorzowski klub nie jest w stanie przystąpić do rozgrywek, które rozpocząć mają się lada moment. Powodów jest wiele: zespół jest rozbity, nadal niezgłoszony do gry w Śląskim Związku Piłki Nożnej, zaburzony został cykl przygotowań, zawodnicy martwią się o swoją przyszłość, a ponadto jeszcze przed pierwszym meczem Ruch Chorzów stracić może połowę drużyny ze względu na zaległości w wynagrodzeniach piłkarzy.

- Klubu nie stać na zorganizowanie meczu z rezerwami Zagłębia Lubin. Nie mamy ochrony, zabezpieczenia medycznego, sprzedaż karnetów i biletów nie jest prowadzona, drużyna nie ma sprzętu do gry, badań lekarskich i wymaganych ubezpieczeń - informują pracownicy Ruchu.

Pod znakiem zapytania stoi także funkcjonowanie działającej w klubie akademii piłkarskiej.

Czy magistrat pomoże klubowi?

Przedstawiciele Ruchu zwrócili się do urzędu miasta o wsparcie. Magistrat tłumaczy jednak, że nie od razu może sięgnąć do kieszeni.

- Ruch Chorzów złożył w Urzędzie Miasta pismo o zmianę harmonogramu w ramach umowy na promocję przez sport. Spółka przedstawiła również sprawozdanie dotyczące wykonanych działań promocyjnych. W Urzędzie Miasta natychmiast rozpoczęła się procedura szacowania wartości wymienionych świadczeń, spółka została wezwana także do uzupełnienia dokumentacji.Przypominamy, że umowa na promocję przez sport została podpisana na początku lipca, a jej wartość to 4 miliony złotych - informuje chorzowski magistrat.

Kibice nie chcą „reanimacji trupa"

Kibice Ruchu Chorzów nie wierzą w dalsze funkcjonowanie klubu. Według nich klub potrzebuje o wiele większych sum. W ostatnim czasie wyrazili swoje niezadowolenie w „artystyczny" sposób. Celem ich ataków stali się prezydent Andrzej Kotala oraz akcjonariusze klubu.

Oceń publikację: + 1 + 2 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~lokalny 2019-08-01 13:08:07

    Nie rozumiem, dlaczego miasto czyli de facto my podatnicy dopłacamy do zawodowych klubów sportowych, zamiast do sportu amatorskiego ,który ma wpływ na rozwój nas i naszych dzieci?

    1 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.