Wiadomości

Rybnik. Ćpuny terroryzują przedsiębiorców w dzielnicy bloków. Wymuszają haracze

2021-11-13, Autor: Bartłomiej Furmanowicz

To już nie problem osiedla, a miasta. Narkomani terroryzują przedsiębiorców na osiedlu Dąbrówki w Rybniku. Problem dotyczy też pozostałych części dzielnicy Maroko-Nowiny. Są do tego stopnia bezczelni, że blokują wejścia do sklepów i żądają haraczy. Tak stało się w przypadku osiedlowej piekarni. Co na to policja?

Reklama

Nie ma pieniędzy, będzie „wjazd do sklepu”

Życie w dużym, miejskim osiedlu jak wszystko – ma swoje plusy i minusy. Nie każdy z mieszkańców może pochwalić się nieposzlakowaną opinią, ale z reguły przymyka się oko na ich zachowania. Gorzej, gdy kogoś obecność staje się na tyle uciążliwa, że rodzi się obawa o swoje bezpieczeństwo.

Taki problem mają mieszkańcy osiedla Dąbrówki, którym zaczyna doskwierać zachowanie narkomanów (ale i osób nadużywających alkoholu). Szczególnie ich aktywności doświadczył jeden z przedsiębiorców, który prowadzi na parterze bloku piekarnię.

To nie są osoby bezdomne. Jeden z mężczyzn mieszka nawet nad nami. I to właśnie on pod koniec października przekroczył granicę, stanął w drzwiach piekarni i nie chciał nikogo przepuścić. Wczesnym rankiem podszedł do dostawcy pieczywa. Kierowca czasem dawał mu kołaczyk lub bułkę. Ostatnio stwierdził jednak, że nie interesują go już nasze zwroty. On chce pieniędzy, a jak ich nie dostanie, to będzie „wjazd do sklepu” – słyszymy od właściciela piekarni „Zając”. Nie chce podawać swojego imienia i nazwiska.

Problem istnieje już od dłuższego czasu, ale do tej pory nie udało się go zażegnać.

Jak policja stwierdziła – to takie osiedlowe ćpuny. Nic nie mogą z nimi zrobić, bo jak kradną to po trochu, nie pod przestępstwo. Przymykają co prawda na 24 godziny, ale nie mają prawa zamykać ich na dłużej. Sytuacja więc się powtarza – słyszymy.

Musiał zamknąć sklep

Problemy z oprychami mają też inni przedsiębiorcy, ale i zwykli mieszkańcy osiedla.

Słyszałem, że w innych częściach dzielnicy jest podobnie, też dzieją się burdy. Na Chabrowej koleżanka żony, by wyjść z klatki schodowej musi rozmawiać przez telefon, by ktoś jej nie zaczepił. Nie raz chodzą do mięsnego, by coś sprzedać ukradzionego „na szybciora” z Biedronki. To jest problem większości przedsiębiorców, a my chcemy mieć tylko spokój – zaznacza nasz rozmówca.

On sam (oprócz zastawionych drzwi) spotkał się z jeszcze jedną, trudną sytuacją.

Musiałem zamknąć sklep na 5 dni, bo dziewczyny chciały mi się zwolnić. Właśnie z powodu tej grupy oprychów. Musiałem dać czas swoim pracownikom. Jedna złożyła wypowiedzenie. Nie chciała mieć problemów i stresów – słyszymy od właściciela piekarni.

Nikt nie chce problemów

Mieszkańcy osiedla Dąbrówki mają podobne zdanie jak nasz rozmówca. Wolą jednak nie podawać szczegółów ani swoich imion – obawiają się reakcji „bohaterów” artykułu.

Nikt z nas nie chciałby zobaczyć porysowanego samochodu albo dodatkowej agresji z ich strony. Ale to prawda, że nie dzieje się u nas dobrze. Tu awantura, tam szarpanina, czy wybite okno oraz kradzieże – słyszymy od jednej z mieszkanek osiedla.

Z rozmów wynika, że przede wszystkim na Dąbrówki musiałby powstać dobry monitoring. Z tym stwierdzeniem zgadza się właściciel piekarni.

To już nawet nie problem osiedla, a miasta. Nie chcę siać paniki, ale trzeba w końcu zrobić z tym porządek. Chcemy żyć w bezpiecznym miejscu – dodaje.

W przypadku mężczyzny, który zablokował wejście do piekarni będzie toczyło się postępowanie. Sprawa trafiła bowiem na policję.

Ten jeden pójdzie siedzieć, nie wiem, kiedy będzie rozprawa. On do mnie później dzwonił przeprosinami, ale mnie to nie satysfakcjonuje. On prosił, bym wycofał zeznania. A ja: daj se spokój, bo to nie te czasy, by się ludzie bali pracować. Może jak jednego przymkną, to się reszta obudzi?

- Nie boi się pan zemsty? – pytamy rozmówcy.

- Nie, potrafię walczyć – odparł.

Co na to policja?

Problem jest bardzo dobrze znany rybnickiej policji.

Dzielnicowym z tego rejonu są znane skargi mieszkańców na grupowanie się osób na klatkach schodowych, w rejonie bloków, którzy mają spożywać alkohol, zażywać substancje psychoaktywne – mówi asp. Bogusława Kobeszko, rzecznik KMP w Rybniku.

Odnosi się też do konkretnych zdarzeń i interwencji policji.

Z końcem października miała miejsce interwencja w Rybniku na ul. Dąbrówki 5A, gdzie według zgłoszenia grupa 5-7 osób dobijała się do drzwi sklepu z pieczywem. Sklep zamknięty, na miejscu pracownica bała się. Na miejscu patrol nie potwierdził zgłoszenia (nie zastał osób). Pracownicę poinformowano o toku postępowania. Następnie właściciel piekarni nawiązał kontakt z dzielnicowym odnośnie sytuacji - którego policjant poinformował o toku postępowania i złożenia zawiadomienia w tej sprawie. Policjanci prowadzą wzmożone kontrole w godzinach dostawy oraz otwarcia punktu – przytacza jedną z notatek służbowych.

Druga dotyczy ściągania haraczu, czyli sytuacji, o której mówił nam przedsiębiorca.

Jest to jedyna interwencja (w związku z zawiadomieniem) dotycząca „ściągania haraczy”. Właściciel piekarni wraz z pracownikiem stawili się następnego dnia w KMP Rybnik celem złożenia zawiadomienia. Przyjęto zawiadomienie dotyczące wymuszenia rozbójniczego. Sprawca został zatrzymany. Jest to jedyna interwencja (w związku z zawiadomieniem) dotycząca „ściągania haraczy”. Dzielnicowej z tego rejonu nie są znane inne tego typu zdarzenia. Dzielnicowy z ulicy Chabrowej również nie odnotował zgłoszeń w tej tematyce na osiedlu Chabrowa – dowiadujemy się.

Więcej na ten temat przeczytacie w Rybnik.com.pl.

Spotkaliście się z podobnymi sytuacjami wymuszania haraczy przez narkomanów?

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Czy Polski Ład doprowadzi do upadku rządu Mateusza Morawieckiego?



Oddanych głosów: 259