Wiadomości

Rybnik: gruzińska restauracja otwiera się w sobotę. Do akcji #otwieraMY dołączyło 20 tys. lokali w Polsce

2021-02-18, Autor: Bartłomiej Furmanowicz, tora

Restauracja Batumi w Rybniku od soboty będzie przyjmować gości stacjonarnie. - Nie mamy wyjścia, jesteśmy pod ścianą – mówią portalowi Rybnik.com.pl przedstawiciele lokalu serwującego gruzińskie dania. Według Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej na taki krok po 18 stycznia zdecydowało się ponad 20 tys. placówek w Polsce.

Reklama

Gastronomia jest jedną z branż, w którą koronawirus uderzył najmocniej. Co najmniej co trzeci lokal może nie przetrwać kryzysu i na stałe zniknie z kulinarnej mapy Polski – wynika z analizy specjalistów firmy Dotykačka. W trudnej sytuacji są zwłaszcza małe, rodzinne przedsiębiorstwa, które zostały pozbawione środków do życia.

Jednym z przykładów jest restauracja Batumi w Rybniku.

- KOCHANI mamy ważny komunikat. Z wielką radością informujemy, że dnia 20.02 czyli najbliższa sobota, wracamy do pracy na pełnych obrotach. Nasza sala znów ugości miłośników Gruzińskiej kuchni. Wszystkich stęsknionych gości zapraszamy serdecznie na sale. Pamiętajcie o rezerwacjach – czytamy w poście na fanpage'u lokalu.

Restaurator w Rybniku: Stoimy pod ścianą

Aleksandra Zarzycka – manager restauracji i Oleg Sheremeta – pełnomocnik właściciela podkreślają, że stoją pod ścianą.

- Z pierwszej tarczy pieniędzy starczyło nam do grudnia, teraz już nic nie dostaliśmy od państwa. Musimy utrzymać pracowników, płacić za czynsz, opłacać składki ZUS, itp. Mamy dwa wyjścia – zamykały całkowicie albo otwieramy – wyjaśnia Aleksandra Zarzycka cytowana przez Rybnik.com.pl.

Restauracja jest przygotowana na wizytę policji i sanepidu. Ma wsparcie Polskiego Veta - „społeczności Polaków ceniących wolność prowadzenia działalności gospodarczej i sprzeciwiających się państwowemu bezprawiu”.

- Na pewno jakaś kontrola przyjdzie, ale zachowamy rygory sanitarne. Co drugi stolik będzie zajęty, ustawimy płyny do dezynfekcji rąk. Każdy stolik będzie czyszczony – zapowiada Oleg Sheremeta.

"Rząd jest niesprawiedliwy"

Pani Aleksandra zwraca uwagę na niesprawiedliwość, jakiej dopuszcza się rząd.

- W galeriach handlowych człowiek chodzi obok człowieka. Robiąc zakupy w sklepach ociera się o mnie co najmniej 10 osób i nie ma z tym problemu. Rząd traktuje branżę gastronomiczną jako wylęgarnię koronawirusa. Gdyby pozwolił znieść obostrzenia na kształt połowy 2020 roku, to już byłoby ok – dałoby się ratować branżę. Jesteśmy jednak w takiej sytuacji, że nie mamy wyjścia – podkreśla.

Z kolei pełnomocnik właściciela zauważa, że ludzie mają już dość obostrzeń.

- Każdy z nas adaptuje się do tego co jest. Wiadomo, wirus jest groźny, ale ci, którzy chcą czuć się bezpieczni, siedzą w domu – dodaje pan Oleg.

Pieniądze się skończyły, są długi

Restauracja zatrudnia trzy osoby. Z pierwszej tarczy dostała 72 tysiące złotych. Nasi rozmówcy przyznają, że te środki pozwoliły działać do czwartego kwartału 2020 roku.

- Trzeba było utrzymać firmę i pracowników. Mieliśmy też oszczędności. Byliśmy pewni, że obostrzenia potrwają dłużej. Jak zamknęli nas w październiku, urzędnicy zaczęli porównywać dochody restauracji w 2019 roku do 2020. Akurat w październiku i listopadzie przeprowadziliśmy inwestycję – wzięliśmy dość duży kredy, by przenieść lokal z Jastrzębia do Rybnika. Robiliśmy remont, działalność lokalu nie była zawieszona i właśnie przez to nie uzyskaliśmy dalszej pomocy – mówi nasz rozmówca.

Lokal zamknięty, pieniędzy zabrakło, a trzeba było płacić za działalność. Pojawiły się więc długi.

- Nie dostaliśmy zwolnienia z ZUS-u za październik i listopad. Z kolei za grudzień i styczeń otrzymaliśmy 5 tysięcy złotych, gdzie tylko za prąd musiałem płacić 4 tys. zł. Nie mówię już o czynszu, wypłatach i innych składach – mówi menadżerka.

#otwieraMY w Polsce - 20 tys. lokali

Rybnicka restauracja jest jedną z ponad 20 tysięcy, które zdecydowały się wznowić działalność stacjonarną mimo utrzymujących się obostrzeń. Tak wynika z szacunków Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej.

Sytuacja finansowa branży jest dramatyczna. Z analizy firmy Dotykačka, dostawcy systemu kasowego online, wynika, że w związku z lockdownem obroty w części lokali gastronomicznych spadły nawet o 90 proc. W efekcie co najmniej co trzecia firma może już się nie otworzyć. Podczas wiosennej, pierwszej fali pandemii największe spadki obrotów zanotowały puby (-44 proc. w marcu i -87 proc. w kwietniu) i bary (odpowiednio -44 i -79 proc.), kawiarnie i cukiernie (spadek o 22 i 59 proc.) oraz restauracje (-23 i -56 proc.). W przypadku klubów i dyskotek obroty spadły do zera. O ile letnie uwolnienie gospodarki przyniosło odbicie i nadzieje na powrót do normalności, o tyle ponowne zamknięcie w październiku i kolejne przedłużanie restrykcji dla części lokali oznacza wyrok śmierci, zwłaszcza dla mniejszych, rodzinnych przedsiębiorstw.

Z danych Krajowego Rejestru Długów Biura Informacji Gospodarczej wynika, że na koniec 2020 roku zadłużenie hoteli, restauracji i firm cateringowych wynosiło 280,8 mln zł. W czasie pandemii o 33 proc. Pogorszyła się przede wszystkim sytuacja jednoosobowych działalności gospodarczych i przedsiębiorstw z sektora HoReCa, które często już przed wybuchem pandemii miały problemy finansowe.

Wojciech Modest Amaro: pandemia zostawi za sobą wiele trupów

– Sytuacja wielu jest naprawdę dramatyczna – przyznaje jeden z najsłynniejszych restauratorów w Polsce Wojciech Modest Amaro. – Tu nie ma winnych czy niewinnych. Dlatego nie potrafię jednoznacznie ocenić tych, którzy zdecydowali się, mimo obostrzeń, otworzyć lokale.

– Będąc świadkami pandemii, musimy zrozumieć konieczność wprowadzenia pewnych restrykcji i ograniczeń, ale z drugiej strony jak to zderzyć z rodzinną małą firmą, która nie ma środków do życia? Nie ma tu wygranych i przegranych, winnych i niewinnych. To na pewno tragedia dla gastronomii i właściwe rozwiązanie tego będzie leżało tylko w naszych rękach – ocenia restaurator.

 – Pandemia zostawi za sobą bardzo wiele trupów. Tak jest nie tylko u nas. Wiem od przyjaciół z Berlina, że tam osiem na dziesięć restauracji prawdopodobnie będzie miało problemy z przetrwaniem, więc skala problemów jest gigantyczna, to samo jest we Francji i w Stanach Zjednoczonych, gdzie szefowie kuchni starali się o 120 mld dol. dotacji. To pokazuje skalę problemu – mówi agencji Newseria Biznes Wojciech Modest Amaro.

Według aktualnych obostrzeń gastronomia przynajmniej do końca lutego będzie działać tylko w opcji na wynos. Choć, jak wykazaliśmy we wczorajszej analizie, mogłaby działać stacjonarnie, gdyż wg wskaźnika zarażeń koronawirusem Polska znalazłaby się w żółtej strefie.

Czy popierasz przedsiębiorców wznawiających działalność mimo obostrzeń?






Oddanych głosów: 7912

Oceń publikację: + 1 + 5 - 1 - 1

Materiał oryginalny: https://www.rybnik.com.pl/wiadomosci,jestesmy-pod-sciana-restauracja-w-rybniku-zapowiada-otwarcie,wia5-3266-47572.html

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Jaką ocenę szkolną wystawicie ZUS, urzędom skarbowym czy sądom za pracę zdalną?







Oddanych głosów: 21