Polecamy na Śląsku

Samorządy umrą za 4 lata. Zygmunt Frankiewicz, senator, przewodniczący ZMP ostrzega

Author profile image 2023-01-24, Autor: Tomasz Raudner

Jeśli nie zmieni się polityka państwa, za cztery lata samorządy staną się iluzją – powiedział Zygmunt Frankiewicz, senator, przewodniczący ZMP na śniadaniu biznesowym Regionalnej Izby Przemysłowo-Handlowej w Gliwicach. Były wieloletni prezydent Gliwic przedstawił kondycję finansową samorządów. Dane aż biją po oczach.

Reklama

Miliardy dla samorządów, czyli rządowa żonglerka statystyką

Obóz rządzący nieraz publicznie krytycznie odnosił się do głosów samorządów o obcinaniu funduszy pokazując, że jest odwrotnie. Że transfery do miast czy powiatów są duże jak nigdy. Mówiono o tym np. w końcówce grudnia roku 2021, kiedy dodatkowo przekazano 9 mld zł, czy pod koniec 2022, kiedy do samorządów skierowano jeszcze 13,7 mld zł. Zygmunt Frankiewicz wyjaśnił, gdzie tkwił haczyk w mówieniu o dobrej kondycji finansowej samorządów. Otóż miasta i gminy dostając te miliardy w okolicy Sylwestra musiały je wykazać jako wolne środki, bo nie miały kiedy ich wydać. Na papierze wyglądało więc, że są w świetnej kondycji, skoro mają tyle gotówki w kasie na koniec roku.

- Tymczasem w ustawie z sierpnia – września 2022 roku wprowadzającej te pieniądze jest zapis, że są to środki, które zostałyby wypłacone w roku 2023 jako ustawowa subwencja rozwojowa. Więc to był tylko transfer przyspieszający wypłatę samorządom pieniędzy, które i tak im się należały. To nie były żadne dodatkowe środki dla samorządów. Rząd zdał sobie jednak sprawę, że ponieważ wiele samorządów na skutek Polskiego Ładu miałoby problemy z domknięciem roku 2022, zdecydował się przyspieszyć wypłatę owych 13,7 mld zł – mówił senator.

Zygmunt Frankiewicz: To demolka państwa

Kolejnym kwiatkiem okazuje się sama wysokość kwoty. Dlaczego było to 13,7 mld zł, a nie na przykład 20, lub 5 mld? Przewodniczący Związku Miast Polskich mówi, że kiedy rząd szacował ubytek pieniędzy z PIT w roku 2022 na skutek wprowadzenia Polskiego Ładu, to wyszła kwota 13 mld zł. Normalnie pieniądze te powinny był wypłacone gminom w roku 2023 jako rekompensata i sprawa byłaby załatwiona. Ale Frankiewicz mówi, że zamiast 13 mld rząd jednak wyliczył ubytek na 7,8 mld zł.

- Skąd to się wzięło, nikt nie potrafi powiedzieć. Jeżeli wcześniej mówiono, że to będzie 13 mld zł, a inflacja była wyższa, niż się spodziewano, a wzrost płac był szybszy, to powinno być więcej pieniędzy z PIT w budżecie państwa, a nie mniej. Podobno jest mniej, więc stąd pojawiła się kwota 7,8 mld. Ale łaskawy rząd dołożył 5,9 mld zł i dlatego wzięło się 13,7 mld zł. Tę kwotę rozdzielono do wypłaty na dwie części. Pierwszą, wynoszącą właśnie 7,8 mld, rozdzielono wg ubytku. Wyszło po 205 zł na mieszkańca. Ale drugą część podzielono wg specyficznego klucza. Mianowicie żadna gmina nie mogła dostać mniej, niż 2,888 mln zł. I co się okazało. Jest sporo gmin mających po 1,5 tys., 2 – 3 tys. mieszkańców. Zatem gmina z 2 tys. mieszkańców powinna dostać 410 tys. zł (2000 x 205). Tymczasem wg przyjętej zasady, dostanie 2,888 mln zł. Gmin, które dostały tak hojne wyrównanie było ponad 2150 – mówi senator.

Ustalony przez rząd dolny próg 2,888 mln zł sprawił, że owe 5,9 mld zł zgarnęły tylko gminy wiejskie. Na pieniądze nie załapało się żadne miasto!

Skutki tych decyzji rządu miasta odczują w 2023 roku. I to boleśnie. Dlaczego? Pamiętajmy, że mówimy o pieniądzach, które normalnie miałyby trafić do gmin teraz. Były wypłacane od października 2022, by zasypać ubiegłoroczną dziurę w finansach gmin. W wielu przypadkach te pieniądze zostały już wydane.

- Tymczasem w roku 2023 mamy większą dziurę budżetową, wyższą inflację, a dochody zostały obniżone o owe 13,7 mld zł, które już wypłacono. Dziura do kwadratu w miastach. Na wsiach słyszy się, że nigdy nie miały takich pieniędzy jak teraz. Tymczasem szefowie miast otwarcie przyznają, że pieniędzy wystarczy im do września, października. Pytam poważnego urzędnika rządowego, jak to sobie wyobrażają. Powiedział, że najwyżej powtórzy się rolowanie, czyli przekaże pieniądze z roku 2024. To nie jest odpowiedzialne rządzenie państwem. To jest tworzenie fikcji. Ale na to pozwolono.

Kiedyś nie można było uchwalić budżetu, w którym wydatki bieżące nie zostały pokryte bieżącymi dochodami. Dziś samorządy nie wiedząc, czy będą mieć pieniądze, muszą planować wydatki. To dzieje się w sytuacji, kiedy dochody państwa są nadmiarowe. Wpływy z PIT mają być wyższe o ponad 24 proc., niż w poprzednim roku. Pieniądze płyną więc do budżetu państwa, ale nie wypływają do samorządów, bo zmieniony został system. Być może będą znów wypłacone. Tylko jak można coś planować nie mając pieniędzy w budżecie gminy? Tak wygląda demolka państwa – kwituje senator.

Oceń publikację: + 1 + 5 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Czy czujesz się szczęśliwy mieszkając w woj. śląskim?






Oddanych głosów: 588

Prezentacje firm