Wiadomości

Skażona chemikaliami gleba, zakopane śmieci - tak działa firma z Żor

2019-06-06, Autor: Wacław Wrana, tora

Antracen, chryzen, benzo(a)antracen, benzo(a)piren, benzo(b)fluoarant, etylobenzen, styren – to tylko niektóre związki chemiczne, których dopuszczalne normy są przekroczone w glebie na działce jednej z firm w Żorach. Na tej samej działce odkryto też zakopane śmieci.

Wyniki badań przeprowadzonych przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska ujawniła żorska Grupa Działamy.

Reklama

Przypomnjmy, chodzi o działkę w Żorach należącą do firmy ZO Eurobau, związanej z żorskim przedsiębiorcą Zdzisławem OW lutym ujawniono, że na działce składowanych jest 700 tys. litrów toksycznych substancji.

Z pisma podpisanego przez Andrzeja Holeckiego – zastępcy Śląskiego Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska wynika, że na działce przy Sosnowej występują przekroczenia dopuszczalnych norm 12 różnych związków chemicznych, m.in. antracenu, chryzenu, benzo(a)antracenu, benzo(a)pirenu, benzo(b)fluoarantu, etylobenzenu czy styrenu.

W związku ze skażeniem gleby, Inspektorat zwrócił się do prezydenta Żor o wydanie decyzji administracyjnej nakazującej właścicielowi działki rekultywację gleby. Wcześniej, firma ZO Eurobau została zobowiązana do usunięcia wspomnianych beczek z trującymi substancjami.

Usuwanie odpadów idzie topornie. 5 czerwca Urząd Miasta Żory poinformował o wywiezieniu 31 maja pierwszej partii toksycznych odpadów. Były to jednak zaledwie 4 tony z 500 jakie zalegają na działce przy Sosnowej.

Dariusz Kos z Grupy Działamy zwraca uwagę, że w świetle wyników badań gleby, rekultywacja gruntu jest równie ważna jak wywiezienie beczek z odpadami. - Skażenie gleby stanowi zagrożenie dla sąsiadów - mieszkańców Żor i Suszca. To zagrożenie dla ujęć wody pitnej - studni. W bezpośrednim sąsiedztwie są dwa stawy hodowlane, w których hoduje się ryby. Nie należy też czekać na wywiezienie odpadów, by rozpocząć rekultywację terenu. W kwestii rekultywacji terenu władze miasta i spółki milczą – zauważa Dariusz Kos.

Ostatnie dni przyniosły kolejne bulwersujące informacje dotyczące działalności Zdzisława O. oraz postępowania władz miasta wobec przedsiębiorcy. Okazało się, że na tej samej działce wciąż zalegają zakopane odpady, choć dawno nie powinno ich tam być.

Historia sięga maja 2015 roku, o czym donosił portal tuŻory.pl. Wówczas mieszkańcy dzielnicy Kleszczów alarmowali, że na działce należącej do żorskiego biznesmena – Zdzisława O., tirami są zwożone duże ilości odpadów komunalnych. Śmieci były zakopywane w głębokim dole. Wówczas sprawą zajęła się policja, prokuratura, Urząd Miasta Żory i Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska.

Jak poinformowała nas Agata Bucko-Serafin – Śląski Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska, pełnomocnik spółki ZO Eurobau początkowo zaprzeczał, że w ziemi są zakopane odpady. Przedstawiał dokumenty potwierdzające, że wszystkie śmieci z działki zostały wywiezione.

Urzędnicy tym tłumaczeniom nie dali wiary. 16 czerwca 2015 roku przedstawiciele WIOŚ pobrali próbki gruntu z trzech różnych miejsc. - Pod luźno usypaną wierzchnią warstwą ziemi o grubości od 0,3 do 0,5 m znajdowały się odpady w postaci przedmiotów o różnej wielkości: butelek po oleju silnikowym, butów, dużych elementów z tworzyw sztucznych, tekstyliów, worków foliowych, fragmentów tapicerki samochodowej itp. - relacjonuje Agata Bucko-Serafin.

Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska zobowiązał więc Prezydenta Miasta Żory do wszczęcia z urzędu postępowania administracyjnego, wymuszającego na spółce ZO Eurobau wywiezienie zakopanych odpadów.

Kilka tygodni temu, czyli po upływie 4 lat od tamtych zdarzeń, jeden z sąsiadów działki przy Sosnowej poinformował redakcję tuŻory.pl, że odpady wcale nie zostały wywiezione. Redakcja wysłała więc zapytanie do Urzędu Miasta Żory, czy urzędnicy dopilnowali, by śmieci zakopane na działce przy Sosnowej faktycznie zostały zutylizowane.

- Posiadacz odpadów, na którego nałożono obowiązek usunięcia odpadów, przedstawił dokument potwierdzający, że odpady zostały usunięte – odpowiedziała Anna Ujma, Główny Specjalista – Pełnomocnik Prezydenta ds. Promocji, Kultury i Sportu.

Ale czy urzędnicy zweryfikowali podczas wizji lokalnej w terenie, czy odpady zostały faktycznie wywiezione – dopytywaliśmy urząd miasta. - W toku prowadzonego postępowania pracownicy Urzędu Miasta przeprowadzili oględziny w terenie oraz badali wszystkie dokumenty w sprawie, co dało podstawy do uznania odpadów za usunięte – odpisał na nasze pytanie tym razem Adrian Lubszczyk - Kierownik Biura Promocji, Kultury i Sportu Urzędu Miasta Żory.

Wiele wskazuje jednak na to, że żorscy urzędnicy kłamią. Okazuje się bowiem, że w kwietniu br. do sprawy zakopanych odpadów postanowiła wrócić Prokuratura Okręgowa w Gliwicach. 8 kwietnia br. nakazała Prokuraturze Rejonowej w Żorach rewizję postępowania z 2015 roku.

W ubiegłym tygodniu (29 maja – 3 czerwca), na działce przy Sosnowej 23 zjawili się funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej Policji, którzy pod nadzorem prokuratora i z udziałem biegłego sprawdzili, czy pod ziemią nadal znajdują się śmieci.

- Potwierdzono, że na posesji były zakopane odpady, pobrano próbki do badań i ekspertyza biegłych pozwoli na ustalenie czy wykryte odpady mogą być lub są niebezpieczne dla zdrowia i życia mieszkańców. Dopiero po uzyskaniu opinii biegłego możliwe będzie podjęcie decyzji co do ewentualnego przedstawienia zarzutów osobom odpowiedzialnym za składowanie odpadów – poinformował redakcję tuŻory.pl prokurator Joanna Smorczewska – rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gliwicach.

Co sądzicie o sprawie? Czy waszym zdaniem urzędnicy z Żor robią wszystko, by ukrócić przestępczą działalność przedsiębiorcy?

Oceń publikację: + 1 + 7 - 1 - 3

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~lokalny 2019-06-06 14:14:51

    Jesteśmy niestety śmietniskiem Europy.

    1 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.