Wiadomości

Śląskie: mieszkańcy ruszyli po opał do lasów. Firmy wietrzą nowy biznes

Są leśnictwa, w których zainteresowanie mieszkańców samodzielnym pozyskaniem drewna opałowego wzrosło o 100 proc. - przekazuje Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Katowicach. I już pojawiają się oferty firm skupujących drewno, bo dla nich to perspektywa dobrego zysku.

Reklama

Województwo śląskie, podobnie jak inne rejony kraju notuje zwiększone zainteresowanie mieszkańców pozyskaniem z lasów drewna opałowego metodą samowyrobu. Czyli samodzielnym zebraniem i zabraniem gałęzi, resztek drewna pozostałych po wycince, za zgodą leśniczego i po wniesieniu opłaty.

Węgiel drogi? Do lasu po chrust marsz

To pokłosie słów wiceministra klimatu i środowiska Edwarda Siarki, który zasugerował, by w dobie wysokich cen energii i materiałów opałowych, Polacy szukali drewna w lesie. Polityk oznajmił, że Lasy Państwowe pozwoliły na sprzedaż drewna najniższej jakości na potrzeby społeczności lokalnych:

- Cały czas obowiązuje, za zgodą leśniczego, możliwość zbierania gałęzi na opał. W tym roku po rozpoczęciu wojny w Ukrainie i zawirowaniu na rynku energii wzrosły zapytania do nadleśnictw o wskazanie terenu i zgodę na pozyskiwanie drewna opałowego w lokalnych lasach. Priorytetowo należało zadbać, by pierwszeństwo samopozyskiwania drewna miały społeczności lokalne.

Śląskie: Wzrost zainteresowania opałem z lasu sięga 100 proc.

Kolejne wydarzenia potoczyły się już lawinowo. Słowa wiceministra krytykowali opozycyjni politycy, a media określiły pomysł mianem „Chrust plus”. Podziałały też na zwykłych Polaków, którzy „rzucili” się na gałęzie – do takiego stopnia, że w mediach ogólnopolskich możemy poczytać o kolejkach w nadleśnictwach. A jak wygląda sytuacja w woj. śląskim?

- Obserwujemy wzrost zainteresowania samowyrobem drewna opałowego. Są leśnictwa, w których wzrost wynosi 100 proc., w innych wzrost wynosi około 20 proc., ale są i miejsca, w których zwiększonego zainteresowania nie ma w ogóle - mówi Marek Mróz, rzecznik prasowy Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Katowicach.

Podaje, że kolejek nie ma, ale nie oznacza, że ich nie będzie, dlatego, że miejsc, na których można prowadzić samowyrób, jest ograniczona ilość.

- Nie będziemy prowadzić dodatkowych prac specjalnie pod samowyrób – dodaje rzecznik.

Firmy kupują każdą ilość drewna od mieszkańców

Warto w tym miejscu wyjaśnić, że drewno do samodzielnego zbioru jako opał to gałęzie pozostawione po wycince drzew, nienadające sę do sprzedaży do przemysłu drzewnego. Zatem słowa rzecznika o nie prowadzeniu dodatkowych prac należy rozumieć następująco: nadleśnictwa nie będą wycinać dodatkowo lasów, żeby uzyskać więcej odpadu drzewnego na opał.

Rzecznik RDLP dodaje też, że samowyrób nie jest dla Lasów Państwowych niczym nowym. Ten sposób pozyskiwania opału jest możliwy od lat. Teraz został rozdmuchany nieprzemyślaną do końca wypowiedzią wiceministra, którą odebrano jako przyzwolenie na wycinkę lasów na potrzeby zbierania drewna opałowego.

- To nie jest tak, że my coś ad hoc wymyśliliśmy. Słowa pana ministra i zarządzenie Dyrektora Generalnego Lasów Państwowych dotyczy tylko i wyłącznie uwrażliwienia leśników, by zwrócili uwagę i wspomagali społeczność lokalną – wyjaśnia Marek Mróz.

Dodaje, że pojawiły się już ogłoszenia firm chętnych do przyjęcia każdej ilości samowyrobionego drewna od takich osób. Nie ma się co dziwić. Metr sześcienny drewna z samowyrobu kosztuje 36,9 zł brutto. Gdyby firma bezpośrednio chciała kupić drewno od nadleśnictwa, musiałaby przystąpić do przetargu, lub wygrać aukcję. To i droższe i bardziej skomplikowane.

- Metoda samowyrobu dedykowana jest dla osób indywidualnych, które same pozbierają drewno, ułożą w stosy, wezwą leśniczego, żeby to przemierzył i wycenił – mówi rzecznik.

Samowyrób drewna - procedura

W jaki sposób można zerbać opał drzewny w lesie? Na pewno nie wolno tego robić bez pozwolenia, ponieważ grozi to grzywną do 500 zł nałożoną przez nadleśnictwo lub do 5000 zł wymierzoną przez sąd.

Aby Kowalski mógł zebrać drewno na opał, obowiązuje go procedura:

- Na początku musi się spotkać z leśniczym, który wskaże powierzchnię, na której można realizować samowyrób, przeprowadzi szkolenie BHP i wyda upoważnienie do samodzielnej pracy w lesie – mówi Paulina Sobczuk, rzecznik prasowa Nadleśnictwa Rybnik.

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 3

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Czy czujesz się szczęśliwy mieszkając w woj. śląskim?






Oddanych głosów: 580

Prezentacje firm