Wiadomości

Solidarność: elektryki to zabawka dla prestiżu

2021-09-10, Autor: tora

Dzisiaj jego głównym zadaniem jest zapewnienie posiadaczowi dobrego samopoczucia i prestiżu. Pozwala właścicielowi podbić swoje ego i widzieć samego siebie, jako osobę nowoczesną, świadomą ekologicznie, której leży na sercu los planety i polarnych misiów – śląsko-dąbrowska Solidarność dość jednoznacznie wypowiada się na temat aut elektrycznych. Tymczasem licznik elektromobilności w Polsce właśnie wskazał, że na koniec sierpnia liczba rejestracji elektrycznych samochodów osobowych oraz hybryd typu plug-in w Polsce wzrosła o 130 proc. r/r.

Reklama

Licznik elektromobilności: o 130 proc. więcej rejestracji elektryków w sierpniu 2021 r/r

Licznik elektromobilności udostępniony przez Polskie Stowarzyszenie Paliw Alternatywnych (PSPA) oraz Polski Związek Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM) wskazał na koniec sierpnia, że liczba rejestracji elektrycznych samochodów osobowych oraz hybryd typu plug-in w Polsce wzrosła o 130 proc. r/r.

W komunikacie PSPA i PZPM podały, że pod koniec sierpnia 2021 r. po polskich drogach jeździło 29 820 elektrycznych samochodów osobowych. Pojazdy w pełni elektryczne (BEV, ang. battery electric vehicles) odpowiadały za 48 proc. (14 256 szt.) tej części parku pojazdów, a pozostałą część (52 proc.) stanowiły hybrydy typu plug-in (PHEV, ang. plug-in hybrid electric vehicles) – 15 564 szt.

Jak podaje e-petrol.pl przybywa w Polsce również stacji ładowania. Pod koniec sierpnia w Polsce funkcjonowało 1 631 ogólnodostępnych stacji ładowania pojazdów elektrycznych (3 178 punktów).

Liczby pokazują jednoznacznie, że rośnie liczba aut elektrycznych w Polsce. Warto jednak zauważyć, że kupującymi są głównie klienci flotowi i sektor publiczny. Zainteresowanie autami elektrycznymi wśród przeciętnych Kowalskich jest znikome.

Badanie PSPA: ceny aut elektrycznych muszą spaść o 35 proc. żeby zainteresować Polaków

Jak wynika z badań PSPA, żeby kierowcy realnie brali pod uwagę taki zakup, ceny elektryków muszą spaść o co najmniej 35 proc.

- W najbliższym czasie nie należy stawiać na kupno samochodu elektrycznego z założeniem, że to się opłaca. Zakup hybrydy może być opłacalny w niektórych przypadkach, zakup elektryka - tylko w szczególnych. Jednak patrząc rynkowo, trzeba to dobrze policzyć i zasadniczo większości konsumentów nie będzie się to opłacać jeszcze przynajmniej przez 2-3 lata. Później, kiedy technologia pójdzie do przodu, a samochody stanieją, będzie można wrócić do tego pytania, ale dzisiaj, z matematycznego punktu widzenia, taki zakup się nie opłaca - mówił agencji Newseria Biznes Paweł Grabarczyk, dyrektor handlowy Eurotax/Autovista Polska.

Zielony minister Wielkiej Brytanii nie zamierza rezygnować z diesla

Według śląsko-dąbrowskiej Solidarności posiadanie auta elektrycznego nie ma większego sensu. W związkowym feleietonie przytaczają przykład Allegry Stratton, głównego doradcy premiera Borisa Johnsona ds. klimatu i współtwórczyni „zielonej” agendy Wielkiej Brytanii.

„Allegra Stratton przyznała, że jeździ dieslem i nie zamierza zamieniać go na auto napędzane silnikiem elektrycznym. Pani Stratton potwierdziła tym samym to, co każdy rozsądnie myślący człowiek wie doskonale: elektryczne auta na obecnym poziomie technologicznym nie nadają się do normalnego użytku, jeśli zamierza się nimi jeździć dalej niż do sklepu i z powrotem.”

Związkowcy z Solidarności twierdzą, że „pani Stratton i rzesze jej podobnych doskonale wiedzą, że elektryczne auta mogą dzisiaj pełnić funkcję co najwyżej drugiego auta w rodzinie i to bogatej rodzinie, bo cena e-zabawki wielkości fiata seicento to ok. 100 tys. zł.”

„Samochód napędzany silnikiem elektrycznym nie jest w stanie zapewnić nawet ułamka komfortu i funkcjonalności, jakie daje auto spalinowe. Dzisiaj jego głównym zadaniem jest zapewnienie posiadaczowi dobrego samopoczucia i prestiżu. Pozwala właścicielowi podbić swoje ego i widzieć samego siebie, jako osobę nowoczesną, świadomą ekologicznie, której leży na sercu los planety i polarnych misiów. A że obok elektrycznego malucha w garażu stoi wielgaśny SUV z trzylitrowym silnikiem diesla to już trudno. Czymś przecież jeździć trzeba.” czytamy.

Litr benzyny za 8 zł

Jak już pisaliśmy Komisja Europejska zamierza administracyjnie zakazać sprzedaży aut benzynowych czy diesli. Niewykluczone, że zanim do tego dojdzie, to samo paliwo zostanie obłożone takimi opłatami klimatycznymi, że wg Solidarności za litr benzyny zapłacimy 8 zł.

„Na koniec jeszcze słowo dopłatach do elektrycznych samochodów, bo są one kwintesencją prawdziwego celu całej europejskiej polityki klimatycznej. Średnia cena zakupu używanego samochodu w Polsce to obecnie 20 tys. zł. Z kolei średni wiek auta jeżdżącego po polskich drogach to według różnych danych od 15 do ponad 20 lat. Innymi słowy przeciętny Kowalski jeździ nastoletnim gruzem przywiezionym na lawecie z Zachodu. Kowalskiego nie będzie stać na zakup elektrycznego auta nawet, jeśli bardzo by tego chciał i dostałby rządową dopłatę. Kowalski dołoży się za to w podatkach do dopłaty, z której skorzystają najbogatsi. Sam zaś przesiądzie się na autobus, bo na benzynę po 8 zł za litr również nie będzie mógł sobie pozwolić. I do tego właśnie sprowadza się cała polityka klimatyczna UE, czy chodzi o motoryzację, czy o funkcjonujące wyłącznie dzięki dotacjom odnawialne źródła energii, czy o zabijanie podatkami i opłatami źródeł energii tanich i bezpiecznych, takich jak węgiel. To wszystko jest jednym wielkim transferem pieniędzy od biednych do bogatych. Jeśli ktoś twierdzi inaczej, jest zwyczajnym hipokrytą, jak pani Stratton.” uważa śląsko-dąbrowska Solidarność.

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Blokada miliardów z UE. Kto ma rację?



Oddanych głosów: 213

Prezentacje firm