Kariera

Szykowaliśmy się od lipca - wywiad ze współwłaścicielką klubu nocnego, który otwiera się w piątek w Rybniku

2021-01-22, Autor: Tomasz Raudner

W piątek 22 stycznia o godz. 21.00 wznowi działalność klub muzyczny Face 2 Face. Właściciele zapewniają, że działają zgodnie z prawem, choć – wg rządu – kluby nocne i dyskoteki nie mogą być otwarte. Przedsiębiorcy z Rybnika znaleźli jednak sposób na obostrzenia – zapraszają na spotkanie sympatyków tworzącej się partii przedsiębiorców. Wstęp jest dla wszystkich chętnych od 18. roku życia, po uiszczeniu opłaty i podpisaniu dwóch deklaracji: że nie jest się chorym na COVID-19 oraz, że bierze się udział w spotkaniu sympatyków partii. Prowadzących klub wspiera Strajk Przedsiębiorców.

Reklama

O otwieraniu klubu rozmawiamy ze współwłaścicielką Face 2 Face Sandrą Konieczny.

Tomasz Raudner, ŚląskiBiznes.pl: Czy to, że pobyt w klubie przedstawiacie państwo jako spotkanie dotyczące założenia partii jest waszym pomysłem? A może to była sugestia prawnika?

Sandra Konieczny, Face 2 Face: Otwarcie jest podpięte pod Strajk Przedsiębiorców. Jest taka partia i pod nią się podpinamy. Odezwaliśmy się do nich, oni wyrazili chęć pomocy i dlatego otwarcie będzie właśnie w takiej formie.

Jak pani myśli, z jakim zainteresowaniem spotka się wasze otwarcie?

Z ogromnym. Naprawdę, od piątku, kiedy dodaliśmy na FB wydarzenie, określając dokładną datę, jestem non stop na telefonie. Jak nie dzwoni ktoś z prasy, to dzwonią klienci. Dodatkowo, codziennie mam ze 150 wiadomości na messendżerze naszego klubu z pytaniami klientów, więc zainteresowanie jest ogromne.

Klienci mają obawy, jak to będzie wyglądać?

To znaczy większość osób ma już dość wszystkiego. Wiedzą, jak to będzie wyglądać, ponieważ w wydarzeniu to dokładnie opisaliśmy, dodatkowo zrobiliśmy live dla klientów, żeby odpowiedzieć na pytania. Ludzie już się raczej nie boją. Są pojedyncze osoby, które pytają, czy nie dostaną mandatu.

Ale państwo jakoś uspokajacie, że nie ma się czego obawiać, tak?

Tak, jeśli będą się dostosowywać do wszystkich naszych zaleceń, to wszystko będzie zgodne i będą u nas bezpieczni.

Spodziewacie się odwiedzin pań z sanepidu czy policji?

Oczywiście. Nikt się co prawda nie zapowiadał, aczkolwiek w kontakcie z policją jesteśmy. Tak jak podkreślamy, jesteśmy klubem, który jest otwarty w nocy, więc kontakt z policją mamy stety – niestety cały czas. Zawsze coś się wydarzy, ktoś coś zgubi, ale z policją mamy bardzo dobry kontakt, więc naprawdę nie mamy na co narzekać. Nasza rybnicka policja, zwłaszcza ta nocna, jest naprawdę w porządku do nas. I myślę, że oni tak samo sądzą o nas. Byli już u nas zapytać, jak to będzie wyglądać, bo dostali donosy. Także jesteśmy po pierwszych konsultacjach z nimi. Myślę, że oni też mają już wszystkiego dosyć. Wiadomo, że też mają mega ciężką pracę, bo wszystko tak naprawdę spada na ich barki, a – nie ukrywajmy – wszystkie te rozporządzenia są nielegalne, a oni mają wymagać czegoś, co jest nielegalne.

Policjanci są trochę w sytuacji adwokata diabła. Są służbą, więc co mają zrobić, prawda?

Dokładnie, to jest ich praca, muszą ją wykonywać, aczkolwiek jedna rzecz, to jest to, co oni prywatnie myślą o tym wszystkim, a zupełnie inną sprawą są rozkazy, którym muszą się podporządkowywać.

Zostawmy policję. Proszę powiedzieć, od kiedy myśleliście, żeby się otworzyć?

Kiedy było pierwsze zamknięcie w marcu, które trwało do lipca, to nikt z nas się nie burzył, bo tak naprawdę nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać, nie wiedzieliśmy, z czym mamy do czynienia i w ogóle jak wygląda ten wirus. Wtedy oczywiście nie chcieliśmy się otwierać. Później, jak w lipcu wszystko się otworzyło poza nami, bo ktoś jakby zapomniał o naszej branży, to okazało się, że otworzyliśmy się na trzy tygodnie na patencie wesel. Organizację wesel puścili, a o nas zapomnieli. I w momencie, jak zaczęło wszystko ruszać, jak ludzie mogli być w centrach handlowych, czy w innych miejscach, to zaczęliśmy się denerować, dlaczego my nie możemy nawet pubu otworzyć na określoną liczbę osób.

No tak.

Więc wtedy zaczęliśmy czytać wiele przepisów, zaczęliśmy wszystko sprawdzać i ogarniać, bo nie dość, że nie dostaliśmy żadnej pomocy, to jeszcze tak jakby ktoś o nas zapomniał. Więc tak naprawdę w okolicach lipca i sierpnia zaczęliśmy się przygotowywać do otwarcia.

Co pani powie, szykowaliście się od lipca?

Tak, głównie czekaliśmy na jakiś wyrok. Wiedzieliśmy, że pozwy są w sądach. Wreszcie zapadł wyrok w Opolu, który wyjaśnił nam wszystko. Pod ten wyrok się podpinamy, a dziś jest już 21 takich wyroków mówiących, że wprowadzenie takich rozporządzeń bez stanu wyjątkowego jest niezgodne z prawem. Dodatkowo jest jeszcze wyrok sądu w Sopocie dotyczącego tylko naszej branży. Chodziło o klub, który był czynny przez cały czas pandemii i ten wyrok też jest korzystny dla klubu. To już w ogóle jest dla nas coś super. My jednak jesteśmy klubem, a nie restauracją i ktoś mógłby powiedzieć, że to jednak jest coś innego.

To nie jest tak, że my się buntujemy i chcemy się awanturować. My chcieliśmy załatwić wszystko na spokojnie, wytłumaczyć, dlaczego się otworzyliśmy.

To nie jest tak, że my nie wierzymy w wirusa, że mówimy, że go nie ma. Oczywiście, że jest. Ale wydaje nam się, że w takiej sytuacji musimy się przyzwyczaić do tego i żyć z tym wirusem. Bo niestety, jeśli praktycznie wszystko jest puszczone, to my też chcemy w końcu zacząć działać.

I zarabiać.

Dokładnie. Bardziej odrabiać.

Duże straty ponieśli państwo?

Kosztów miesięcznych mamy około 30 tysięcy, a lokal był zamknięty 10 miesięcy, więc można to przeliczyć, ile pieniędzy straciliśmy.

A państwo ubiegali się w ogóle o jakąś tarczę?

Dostaliśmy jednorazowy przelew w wysokości 2080 zł postojowego z ZUS i to jest wszystko, co dostaliśmy od państwa.

Faktycznie, kolosalna kwota.

Powiem panu, że jak nas straszą, że będziemy musieli to zwracać, to ja naprawdę mogę im ten przelew zrobić nawet dzisiaj. Sam pan rozumie, że taka kwota to jest kpina. Tak, jakby ludzie w ogóle nie zdawali sobie sprawy, jakie są koszty ponoszone przez klub, kiedy jest zamknięty, czyli wynajem, koncesje, opłaty muzyczne.

Rozumiem, że jest szansa trochę się odrobić, bo jest karnawał, prawda?

Miejmy nadzieję, na to liczymy.

Tak naprawdę to, że jesteście pierwszym i chyba jedynym klubem, dyskoteką w woj. śląskim, który ogłosił otwarcie, to też na tym zyskujecie mając kolosalną reklamę.

Z jednej strony tak, ale nasz klub w styczniu, lutym i marcu działał dobrze, mieliśmy tyle osób, że już o 23.00 nie wpuszczaliśmy, bo klub był pełny. Także tak naprawdę taka reklama nie była nam potrzebna. Oczywiście, fajnie jest, że przyjadą ludzie z różnych miast, ale woleliśmy uniknąć tych 10 miesięcy przestoju i normalnie sobie funkcjonować.

Czy popierasz przedsiębiorców wznawiających działalność mimo obostrzeń?






Oddanych głosów: 7912

Oceń publikację: + 1 + 4 - 1 - 3

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Jaką ocenę szkolną wystawicie ZUS, urzędom skarbowym czy sądom za pracę zdalną?







Oddanych głosów: 7