Kariera

To technologia, od której wybucha mózg - prezes Columbus Energy o przyszłości fotowoltaiki

2020-10-08, Autor: Tomasz Raudner

Myślimy kilka kroków do przodu. To są właśnie perowskity, gdzie za dwa, trzy lata nie będzie można konkurować z nami pod względem technologicznym, bo będzie to kompletnie inna, lepsza, nowocześniejsza technologia - mówi Dawid Zieliński, prezes zarządu Columbus Energy, firmy branży fotowoltaicznej, w rozmowie ze ŚląskimBiznesem.pl.

Reklama

Z Dawidem Zielińskim, prezesem firmy Columbus Energy, która dostarcza co szóstą instalację fotowoltaiczną do domów w Polsce mieliśmy okazję porozmawiać podczas konferencji Think Eco w Pszczynie. Rozmawialiśmy o rozwoju OZE, technologiach przyszłości, gigafabryce ogniw na Śląsku, czy też o możliwościach zatrudnienia górników z likwidowanych kopalń w firmach branży OZE.

Tomasz Raudner: Panie prezesie, podczas konferencji wspominał pan, że pochodzi z rodziny górniczej, więc rozumie, co to znaczy świadomość zamykania kopalń. Czy pana zdaniem jest szansa, że branża OZE „wchłonie” górników z przeznaczonych do likwidacji kopalń i zapewni im bezpieczną przyszłość?

Dawid Zieliński: Tak, tak się składa, że rzeczywiście mój świętej pamięci dziadek był górnikiem dołowym w kopalni Siersza, która została już jakiś czas temu zlikwidowana, więc znam to z autopsji. Wiem, jaka to kultura pracy, jak ciężkie jest bycie górnikiem. Dziś rzeczywiście branża OZE mocno się rozpędza, naturalnie transformuje i zastępuje energetykę węglową. Jeszcze dziś węgiel kamienny, brunatny stanowią fundament bezpieczeństwa energetycznego Polski, ale myślę, że zostało nam niewiele czasu, aby to zmienić.

Branża OZE, fotowoltaika, pompy ciepła, magazyny energii to jest branża bardziej dla dekarzy, energetyków, ale rzeczywiście jednym z elementów transformacji energetycznej jest termomodernizacja. Jest kilka milionów domów w Polsce, które trzeba ocieplić. Trzeba ocieplić fundamenty, ściany, dach, a to jest praca, na którą branża budowlana w ogóle nie jest przygotowana. A rzeczywiście górnicy, silni faceci, którzy są głodni nowej pracy, to może być bardzo ciekawy element układanki, szczególnie że mamy element zachęty, jakim jest „Czyste powietrze”, gdzie można uzyskać bardzo duże dofinansowanie do termomodernizacji. Mamy w Polsce dużo producentów materiałów budowlanych, systemów ociepleń, w tym dachów, fundamentów, więc uważam, że warto się zastanowić nad budową potencjału termomodernizacyjnego, bo mamy roboty na 20 lat, a górnicy, którzy są w sile wieku, którzy też na pewno dostaną jakieś odprawy, będą mieć czas, żeby się „przemodelować” w tym kierunku.

Bo wydaje się, że Polacy są na OZE gotowi. To zresztą widać po przyrostach montowanych rokrocznie instalacji, jesteśmy w ogóle w czołówce UE pod tym względem, prawda?

Tak, rzeczywiście Polacy wzięli sprawy w swoje ręce. Gospodarstwa domowe montują fotowoltaikę, pompy ciepła, zaczęły również montować magazyny energii. Sądzę, że nasza firma dostarcza już co szóstą, czy co ósmą instalację do domu, dziś to już jest prawie 3 tys. instalacji miesięcznie, więc pracy jest sporo. Natomiast

branża termomodernizacyjna dla domów dopiero będzie startować. I to jest może dobry moment, żeby połączyć górnictwo, wsparcie rządowe i pomyśleć o termomodernizacji, bo czuję, że to może być ten element, który w naturalny sposób wchłonie potencjał pracowniczy, jaki pozostanie po kopalniach, bo ten potencjał jest duży, a branża termomodernizacyjna go potrzebuje.

Mówi pan, że jesteście obecnie na pułapie 3 tys. instalacji miesięcznie. Czy już trzeba się zapisywać do kolejki na montaż?

Nasza organizacja bardzo mocno się skaluje i dzisiaj zapewniamy montaż instalacji w 10 dni od podpisania umowy i dowozimy w 99 proc. te terminy, więc u nas jest stabilnie, ale rzeczywiście w branży fotowoltaicznej w Polsce terminy są już miesięczne, czasem zapisy przyjmowane na kolejny rok. Trzeba liczyć się z tym, że fotowoltaika fotowoltaice nierówna i nad decyzją zakupową należy się dwa razy zastanowić.

Ale OZE to nie tylko fotowoltaika. Są pompy ciepła, wchodzą technologie ogrzewania elektrycznego z fotowoltaiką świetnie współpracujące. Wszędzie tam, gdzie nie ma gazu, trzeba będzie się zastanowić, jak zamienić kocioł na paliwo stałe na coś, co jest eleganckie, działające i odnawialne.

Czy pana zdaniem Polacy mają szansę dogonić w liczbie instalacji takich potentatów jak Niemcy, kraje skandynawskie czy z południa Europy, gdzie dni słonecznych jest więcej?

Generalnie jest tak, że jeżeli excel się zgadza i instalacja fotowoltaiczna zwraca się w 5 – 7 lat, w zależności od jej rodzaju, budynku i rachunków za prąd, to musimy sobie odpowiedzieć na pytanie: jeżeli mogę zainwestować pieniądze, które mogę wsadzić do banku na lokatę 0 procent, gdzie inwestycji pewnych nie ma za wiele, to inwestycja we własny dom, na pokolenia, jest najlepszą inwestycją.

Czy musimy ich doganiać? Myślę, że dziś każdy dom, który w Polsce się buduje, myśli od razu o fotowoltaice. Myślę, że każdy dom, który wymaga inwestycji termomodernizacji, automatycznie myśli o fotowoltaice. Zresztą jest to dodatkowo wspierane w programie Czyste Powietrze. I myślę, że dziś każdy, kto dostaje 300 – 500 zł rachunku za prąd, zamienia ten rachunek na kredyt bankowy 1 do 1 i po 7 latach ma temat zamknięty. Fotowoltaika przez 20 – 30 lat będzie mu gwarantować zerowe rachunki za prąd.

Mówił pan o zgadzającym się excelu, żeby się zgadzał. W Polsce jest sporo firm, które produkują panele, natomiast jesteśmy uzależnieni od dostaw ogniw. Monopolistą są Chiny. Problem unaocznił się podczas pandenii, kiedy został zerwany łańcuch dostaw. Pojawiła się inicjatywa polskich firm, żeby zbudować w Polsce, nawet na Śląsku, fabrykę tych ogniw. Jak się pan na to zapatruje? Widzi pan w tym sens?

My w Columbusie patrzymy trochę w innym kierunku. Jesteśmy firmą usługową, technologiczną. Budowa fabryki jest dla nas drugorzędnym tematem, dlatego, że pracujemy z najlepszymi producentami, rzeczywiście chińskimi, którzy dostarczają technologię co pół roku zmieniając jej jakość, co pół roku wchodząc na kolejny lewel.

My zainwestowaliśmy nie w fabrykę fotowoltaiki w kontekście ogniw krzemowych, tylko zainwestowaliśmy w firmę, która otwiera pierwszą w Polsce, zarazem pierwszą na świecie komercyjną fabrykę ogniw perowskitowych. To jest kompletnie odnawialna inicjatywa. To jest technologia, od której wybucha mózg, jak się nam nią zastanowi. Po pierwsze są to giętkie ogniwa. Można je przyklejać na folii, gdziekolwiek. Nie trzeba wydobywać niczego z ziemi, żeby je produkować, ponieważ drukuje się je z syntezy chemicznej na prostej drukarce atramentowej.

Oczywiście technologia jest bardziej skomplikowana, ale można sobie to wyobrazić w ten sposób: idziemy do Castoramy, kupujemy trochę chemii, wsadzamy do Termomiksa, mieszamy, wychodzi atrament, wsadzamy do drukarki atramentowej, drukujemy na czymkolwiek, przykładamy dwie elektrody i mamy prąd.

Myślę, że koszt za kilkanaście miesięcy będzie niższy per Wat niż fotowoltaika. Jest to tak naprawdę nadrukowane na folii, która jest o około 95 proc. lżejsza, niż klasyczne ogniwa, to będzie prawdziwy game changer na rynku.

Więc budowanie fabryki może jest to wyzwanie. Może pomóc skonsolidować polski rynek, może pomóc być producentom bardziej konkurencyjnymi. Może rzeczywiście ten element R&D, który będą mieć, też im pomoże, natomiast my myślimy kilka kroków do przodu. To są właśnie perowskity, gdzie za dwa, trzy lata nie będzie można konkurować z nami pod względem technologicznym, bo będzie to kompletnie inna, lepsza, nowocześniejsza technologia.

Nie zainwestowałbym dziś w produkcję telefonów na ścianę, podpiętych do kabla, natomiast w nowoczesne smartfony już tak. Myślę, że to porównanie obrazuje, w jakim tempie rozwija się technologia. I jeszcze jedna sprawa dotycząca fabryki – czy nakłady, które trzeba będzie zainwestować będą adekwatne w kontekście długoterminowym. Na pewno fabryka to piękna inicjatywa, ale jak wspomniałem wcześniej – pytanie, czy excel będzie się zgadzał długoterminowo.

Wobec tego proszę powiedzieć kilka słów o firmie, w którą zainwestowaliście, jakiej skali to inwestycja.

Do tej pory Saule Technologies wydała przez ostatnie 6 lat grubo ponad 100 mln zł na rozwój technologii wymyślonej przez Olgę Malinkiewicz. My dołączamy tak naprawdę na ostatniej prostej uruchomienia linii produkcyjnej, która już stoi we Wrocławiu. Moduły o wymiarach metr na metr zaczną się produkować od października. Już są klienci, którzy będą odbierać nie tylko moduły o takich wymiarach, ale również mniejsze, które będzie można stosować w małych urządzeniach IoT (internet rzeczy – red.), gdzie będziemy mogli to sprzedawać w solidnej cenie i budować przychody i zyski.

Pierwsza, pilotażowa linia, ma nam dać odpowiedź na to, czy technologia, która została wymyślona, na którą już dziś można dać 10 lat gwarancji, czy rzeczywiście przyjmie się na rynku i czy popyt, który szacujemy, rzeczywiście ujawni się w takiej ilości. Jeśli tak, to Columbus zacznie za chwilę sprzedawać tylko ogniwa perowskitowe, a każda inna technologia będzie już passe.

Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~Daniel Tarczyński 2020-10-14 09:39:42

    od węgla trzeba odejść, na rzecz odnawialnych źródeł energii, tez mam panele, Maxcom eco energy mi zainstalowali, uważam że to był krok w dobrą stronę.

    0 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Jak formę pracy wolisz bardziej?




Oddanych głosów: 312