Polecamy na Śląsku

Trzęsienie ziemi w Classen–Pol. Załoga bez premii, firma na minusie

2019-04-03, Autor: Tomasz Raudner

Trudne chwile przeżywa Classen-Pol ze Zwonowic (powiat rybnicki), druga co do wielkości w Polsce firma produkująca drzwi i podłogi. Pracownicy pierwszy raz od wielu lat nie dostali premii, firma przynosi straty, a właściciele z Niemiec i banki pytają – co dalej.

31 marca pracownicy zobaczyli na tablicy pismo podpisane przez prezesa zarządu Macieja Góreckiego, w którym informuje, że z powodu narastających strat, a nawet zagrożenia dalszego istnienia firmy od 1 marca do 30 czerwca zawiesza wypłacanie premii wszystkim pracownikom Classen-Pol. Jeśli zaś nie przyniesie to rezultatów, premia nie będzie wypłacana aż do poprawy wyników firmy.

Reklama

Szef zapewnił, że premie będą dalej wyliczane i zostaną wypłacone w przypadku ustabilizowania się rentowności firmy.

Dla pracowników to był szok, któremu dali upust na portalach pracowniczych. „Właśnie się dowiedzieliśmy wczoraj ,że zostaniemy pozbawieni Premi 25 % produkcyjnej (600zł),bo firma odnosi straty,że decyzje jakie on podjął nie były trafione, i musi ciąć koszty żeby nie robić zadłużenia, tylko dlaczego zawsze obrywają pracownicy ,którzy są bogu ducha winni , a ciekawe czy pan Prezes też sobie cięcia płacy zrobi.Wszyscy w firmie są wkurzeni bo to aż 600 zł , po tych cięciach płaca w Classen będzie wynosić 1600 -1800 netto ,to nie są pieniądze na dzisiejsze czasy jak ludzie maja za to żyć .Najlepsze jet to że o tej decyzji poinformowali nas w oświadczeniu przypiętnym na tablicy...” - to jedna z opinii (pisownia oryginalna).

Nastroje załogi doskonale rozumie prezes Maciej Górecki. - Pracownik pracuje na swoim stanowisku pracy, ma swoją premię akordową i nie interesuje go sytuacja firmy, tylko to, czy wykonał swoją robotę i czy będzie wypłata na czas. I nie zdarzyło się w całej historii firmy, żeby wypłata z premią nie była na czas – mówi Maciej Górecki.

Prezes podkreśla, że premie wypłacane były nawet wtedy, kiedy zakład przynosił straty, ponieważ taka była praktyka. Rok 2018 zakończył się na minusie, styczeń i luty to kolejne miesiące ze stratami, odpowiednio rzędu 100 i 750 tys. zł. Wszystko wskazuje na to, że marzec również nie zamknie się plusem. W styczniu i lutym firma dalej płaciła premie, tymczasem w marcu właściciele w Niemczech jak również banki zwróciły się z pytaniem, co dalej szefowie zakładu zamierzają robić. Dali do zrozumienia, że w obecnej sytuacji premiowane załogi nie ma uzasadnienia. - W umowach o pracę są zapisy, że premie są uznaniowe. To zarząd uznaje, czy premie wypłacać. Ale ludzie się przyzwyczaili, że premie są zawsze, bo od 30 lat tylko dwa razy się zdarzyło, że wstrzymaliśmy ich wypłatę. I to tylko w administracji – mówi prezes.

Wyjaśnia, że strata spowodowana jest m.in. półrocznym opóźnieniem w dostawie nowych maszyn, w które firma zainwestowała duże pieniądze, podobnie jak w nowe technologie do produkcji drzwi, ościeżnic. Ponadto maszyny nie sprawują się tak, jak powinno, przez co Classen-Pol nie wyklucza oddania sprawy do sądu. Opóźnienia zakłóciły ponadto ciąg technologiczny. Zmiana parku maszyn miała przebiec płynnie, tymczasem wymusiła zatrzymanie ciągu. To skutkowało opóźnieniami w dostawach towarów i karami. Perturbacje technologiczne zbiegły się z problemami kadrowymi. Około 30 pracowników odeszło do firmy produkującej okna, która otwarła w pobliżu fabrykę. - Była katastrofa na rynku pracy, musieliśmy zatrudnić Ukraińców, a nawet pracowników z Indii – mówi prezes.

Kumulacja problemów spowodowała, że już od września 2018 roku firma podejmuje działania naprawcze. Rozpoczęła się wewnętrzna restrukturyzacja. Firma przeprowadziła cięcia w administracji, przejęła ludzi pracujących na rzecz Classen-Pol, ale zatrudnionych w firmach zewnętrznych. - Ludzie chcieli być bardziej związani z nami, nie chcieli pracować w ajencjach – mówi Maciej Górecki zaznaczając, że to rozwiązanie w dalszej perspektywie ma przynieść oszczędności.

Pierwsze działania nie zatrzymały strat, dlatego prezes podjął drastyczną decyzję o zawieszeniu premii. - To było trzęsienie ziemi – przyznaje Maciej Górecki. Tłumaczy jednak, że było konieczne, aby ludzie uświadomili sobie, że powodzenie firmy zależy od każdego z nich. Dlatego potwierdza, że premie są zawieszone, a nie zlikwidowane. Aby jednak zostały przywrócone, cała załoga musi się wykazać. Do poprawy jest chociażby wydajność pracy. W Classen-Pol potencjał maszyn wykorzystany jest w 60 – 65 proc., a u konkurencji w 80 proc. To skutkuje tym, że konkurenci mając nawet 25 proc. mniej załogi osiągają 10-krotnie lepsze wyniki finansowe. Poprawić musi się też jakość pracy. - Jest system kontroli jakości, ale uważam, że nie jest on do końca szczelny. Nastąpiło pewne rozluźnienie. Na koniec miesiąca dostaję rozliczenie liczby bubli. Tych bubli jest stanowczo za dużo – wyjaśnia prezes.

Jakość pracy ma mieć wpływ na obliczanie premii. Obecny system zakłada wypłatę premii po wyprodukowaniu założonego pułapu elementów. Natomiast premie nie są uzależnione od jakości wytwarzanych jednostek. Jeżeli ktoś ma wytworzyć 150 sztuk produktu w systemie na akord, a w tej puli jest 20 sztuk wadliwych, nadających się do wyrzucenia, to i tak dostaje premię za 150.

Kolejnym środkiem naprawczym jest podniesienie cen o 5 proc. Przy obrotach sięgających 200 mln zł rocznie 5 proc. podwyżki da 10 mln zł dochodu. Część podwyżek z uwagi na zawarte umowy z odbiorcami zacznie obowiązywać od drugiego kwartału. - To powinno zapewnić zysk, ale stanie się tak, jeśli nie będzie kar, bubli, jeśli załoga stanie na wysokości zadania – dodaje prezes.

Na koniec powiew optymizmu. Aktualnie firma czeka na podliczenie pierwszego kwartału, gdyż to da bardziej miarodajną odpowiedź na pytanie o kondycję finansową i to, czy udaje się zbliżyć do progu rentowności. I jeśli tak się stanie, to załoga dostanie połowę premii za marzec.

Oceń publikację: + 1 + 5 - 1 - 25

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (2):
  • ~lokalny 2019-04-04 16:03:45

    Słabe tłumaczenie prezesa i przekładanie konsekwencji na pracowników. Nasuwają mi się dwa pytania:
    1. Czy zarząd też sobie obniżył proporcjonalnie wynagrodzenia?
    2. Czy jak firma będzie miała w przyszłości zyski, to też je uwzględni w premiach dla pracowników? Czy tylko taka "solidarność" występuje w czasach kryzysu?

    15 1
  • ~prezes 2019-04-04 17:47:40

    Prezes był widocznie w spowiedzi i powiedział to, co naprawdę myśli

    1 2

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.