Kariera

Ukraińcy uciekli przed wojną, ale nie do pracy – 1% z nich podjęło pracę w Polsce

2022-04-06, Autor: mz

W ciągu 40 dni wojny w Ukrainie do Polski przyjechało ponad 2,4 mln osób, część na Śląsk. Mimo planów ich szybkiej aktywizacji zawodowej, do tej pory pracę podjęło tylko ponad 1 proc. Ukraińców. Kolejni zrobią to wkrótce, jednak przełożeni gotowi na ich przyjęcie, muszą uzbroić się w cierpliwość, bo aktywizacja zawodowa chętnych do pracy Ukraińców w praktyce jest bardzo skomplikowana. Jak wygląda sytuacja w województwie śląskim? Specjalnie dla Śląskiego Biznesu szczegółowe dane wraz z komentarzem przedstawia Magda Dąbrowska, wiceprezes grupy Progres.

Reklama

Co setny obywatel Ukrainy – przekraczający granicę z Polską po 24 lutego br. – podjął pracę w naszym kraju, w sumie na etacie jest 30 tys. Ukraińców, którzy po wybuchu wojny przyjechali nad Wisłę.

Jeszcze przed wybuchem wojny wielu Ukraińców, przyjeżdżających do naszego kraju w celu zarobkowym, podejmowało pracę w ciągu kilku dni. Kandydatów i ich potencjał kadrowy poznawaliśmy zanim przekroczyli granicę z Polską, bo rozmowy z nimi prowadziliśmy już, gdy planowali przyjazd nad Wisłę – mówi Magda Dąbrowska, wiceprezes Grupy Progres.

Obecnie proces poznawania pracownika i jego rekrutacji odbywa się w całości w naszym kraju, a czas jego przeprowadzenia wydłużył się z kilku dni do kilku tygodni.

Nie trwał on tak długo, nawet gdy obowiązywały obostrzenia covidowe, a obcokrajowcy po przyjeździe do Polski i przed rozpoczęciem pracy, mieli obowiązek odbycia 10-dniowej kwarantanny. Wojna w Ukrainie jeszcze wyraźniej pokazała braki systemowe, które były widoczne już kilka lat temu. Sytuacji nie ułatwiają też obowiązujące przepisy dot. zatrudniania obcokrajowców, które ulegają zmianie i moim zdaniem w wielu kwestiach nadal trzeba je dopracować – zaznacza ekspertka.

Uchodźcy z Ukrainy na Śląsku. Najwięcej w Katowicach

W ciągu 40 dni od wybuchu wojny w Ukrainie do Polski przyjechało ponad 2,4 mln osób. Część z nich skierowała się na Śląsk. Na miejsce docelowego pobytu wybrała nie tylko stolicę województwa, ale też inne miejsca w regionie.

Według szacunkowych danych, które podaje Prezydent Katowic, do jego rodzimego miasta – od 24 lutego br. – przyjechało ok. 30 tysięcy Ukraińców, a prawie 6 tys. osób otrzymało numer PESEL. W Tychach, Siemianowicach Śląskich, Sosnowcu, Gliwicach czy Chorzowie, statystyki dot. szacunkowej liczby uchodźców z Ukrainy są niższe – średnio od kilkuset do kilku tys. osób. Jednak praktycznie w całym woj. śląskim zamieszkała spora część Ukraińców uciekających przed trwającą wojną i – jak podaje Wojewoda Śląski – do końca marca, w tym regionie, przyznano 60 tysięcy numerów PESEL (ok. 10 proc. wszystkich przyznanych PESELI w całym kraju), a rejestracja wciąż trwa - zaznacza Magda Dąbrowska.

Część grupy posiadająca już PESEL to osoby w wieku produkcyjnym, które mogą legalnie pracować w Polsce. Według MRiPS nasi wschodni sąsiedzi podejmują zatrudnienie głównie w dużych miastach – w Warszawie, w Poznaniu, w Łodzi i we Wrocławiu. Kierują się również np. do Katowic, w których mogą liczyć na udogodnienia oraz wsparcie organizacji i instytucji, a taką pomoc oferuje całe woj. śląskie.

Mieszkania dla Ukraińców na Śląsku

Popularnością cieszą się też mieszkania na wynajem. Po dwóch tygodniach wojny na Ukrainie liczba odsłon ofert z mieszkaniami na wynajem na portalu Otodom.pl zwiększyła się w przypadku Sosnowca o 37,5 proc., Katowic o 20,2 proc., a Gliwic o 4,1 proc. W serwisie OLX odnotowane wzrosty liczby wyświetleń wyniosły – 42,1 proc. w Sosnowcu, 34,2 proc. w Gliwicach i 18,9 proc. w Katowicach. Gwałtownie wzrosła też liczba osób wyświetlających oferty z mieszkaniami do wynajęcia.

Analitycy portalu Otodom w Gliwicach odnotowali wzrost o 288,7 proc., w Sosnowcu o 269,7 proc., a w Katowicach o 189 proc. Z kolei portal OLX największy wzrost zaobserwował w Sosnowcu - 162 proc. wzrostu. W Katowicach wyniósł on 157,2 proc., a w Gliwicach - 147 proc - podaje ekspertka.

Najmłodsi uchodźcy w szkołach i przedszkolach na Śląsku

Do przedszkoli i szkół w woj. śląskim po wybuchu wojny na Ukrainie przyjęto już blisko 17,5 tys. dzieci, najwięcej do szkół podstawowych – 12 401, do przedszkoli - 3 541, zaś do szkół ponadpodstawowych - 1462. Po 24 lutego dzieci z Ukrainy pojawiły się już w 939 przedszkolach, 1111 szkołach podstawowych i 265 ponadpodstawowych w regionie.

Powyższe dane mogą wskazywać, że nasi wschodni sąsiedzi powoli układają sobie życie w Polsce, również w woj. śląskim. Jednak, mimo planów ich szybkiej aktywizacji zawodowej, do tej pory pracę w całym kraju – w tym na Śląsku – podjęło tylko ok. 1,2 proc. Ukraińców. Pozostałe ok. 99 proc. (z ponad 2,4 mln) tworzą osoby, które dopiero będą szukać zatrudnienia.

Część nie zrobi tego, bo nie planuje wiązać się z Polską na dłużej albo jest w wieku przed czy poprodukcyjnym – mają mniej niż 18 lat lub ponad 60 lat (kobiety) i więcej niż 65 lat (mężczyźni). Na krajowym i regionalnym rynku pracy już widać niedostosowanie strukturalne, jego skala zwiększa się z dnia na dzień - mówi specjalistka z grupy Progres.

Zdaniem ekspertów, przedsiębiorcy, którzy ochoczo planowali szybkie zatrudnienie Ukraińców, muszą zweryfikować swoje założenia kadrowe, bo proces aktywizacji zawodowej Ukraińców okazuje się w praktyce bardzo skomplikowany.

Wielu pracodawców z woj. śląskiego nie jest na niego gotowych, ponieważ branża, w której funkcjonują, zatrudnia głównie mężczyzn. Co więcej, na rynku poszukiwani są najczęściej panowie, a braki kadrowe w regionie dotyczą w większości stanowisk, których na co dzień nie oferuje się kobietom - zaznaczają.

Potwierdzają to prognozy Barometru Zawodów, który wykazuje, że w 2022 r. w woj. śląskim deficyty kadrowe dotkną pracodawców poszukujących betoniarzy i zbrojarzy, brukarzy, cieśli, stolarzy i blacharzy budowlanych, dekarzy, elektryków, elektromechaników, elektromonterów, kierowców autobusów czy samochodów ciężarowych, magazynierów, mechaników, monterów instalacji budowlanych, murarzy, tynkarzy, robotników budowlanych, stolarzy, spawaczy czy ślusarzy.

Czy Ukrainki znajdą miejsce na polskim rynku pracy?

Zdaniem Magdy Dąbrowskiej, wielu pracodawców deklarujących chęć zatrudniania kobiet, które z powodu wojny przyjechały do Polski, nie bierze pod uwagę trudności pojawiających się w procesie aktywizacji zawodowej obcokrajowców.

Należy do nich nie tylko czasochłonność tego działania i koszty, które trzeba ponieść, ale też komplikacje wynikające z braku znajomości tej grupy – jej potrzeb, planów czy mechanizmów, które dotyczą imigrantów. Dane potwierdzają, że w całej Europie, również w Polsce, kobieta imigrująca do innego kraju ma o kilkanaście proc. niższą szansę na zatrudnienie od migrującego mężczyzny czy osób miejscowych - mówi.

Zobacz też: Ukrainki - rośnie nowa siła śląskiej gospodarki. Mnożą się oferty pracy dla uchodźców

Co więcej, dla pracodawców z woj. śląskiego zatrudnianie przede wszystkim kobiet z Ukrainy – które stanowią większość potencjalnych kandydatów do pracy przyjeżdżających do Polski po 24 lutego – jest sporym wyzwaniem.

Mimo że Śląsk jest jednym z najsilniejszych gospodarczo regionów w kraju, to struktura rynku pracy w woj. śląskim oparta jest o firmy oferujące, w wielu przypadkach, „męskie” stanowiska, które ciężko będzie szybko dostosować do kobiet. Trudną sytuację kobiet na śląskim rynku pracy potwierdzają też dane GUS – stopa bezrobocia rejestrowanego w województwie śląskim wynosi ponad 4 proc. W populacji bezrobotnych przeważają̨ panie. Pod koniec lutego br. było ich niemal 42,5 tys. (54,2 proc. ogółu zarejestrowanych) - przyznaje ekspertka.

Część pracodawców z regionu dostosowuje wakaty do możliwości kobiet lub planuje to zrobić, jednak entuzjazm wśród przełożonych – widoczny na początku wojny w Ukrainie i dotyczący zmian w organizacji pracy oraz rekrutacji jednie kobiet – obecnie jest zdecydowanie mniejszy.

Wiele firm zrozumiało, że jest to proces czasochłonny, często bardzo kosztowny i nie stać ich na jego szybkie przeprowadzenie. Ukrainki mogą liczyć na zarobek w sektorze HoReCa, handlu, przemyśle spożywczym, usługach, rolnictwie czy logistyce, gdzie część z nich pracę dostanie praktycznie od ręki - wylicza Magda Dąbrowska.

Jednak biorąc pod uwagę liczbę kandydatek i dostępne dla nich stanowiska pracy, to wiele z nich może nie otrzymać etatu na Śląsku.

Problemy znane od lat

O problemach w kwalifikacji zawodowej cudzoziemców spoza UE w 2021 r. informował m.in. NIK. Izba od stycznia 2017 r. do połowy 2020 r. prowadziła kontrolę zarówno organów na szczeblu krajowym, jak i wojewódzkim. Według NIK, mimo podejmowanych działań, nadal nie ma spójnego systemu uznawania kwalifikacji cudzoziemców wykształconych poza Unią Europejską.

Pełne monitorowanie i analizowanie zjawiska migracji, uniemożliwiał z kolei brak funkcjonalnej bazy danych. Informacje były gromadzone w wielu niezintegrowanych rejestrach publicznych o ograniczonej użyteczności, które nie obejmowały wszystkich obcokrajowców pracujących w Polsce. W jednych ewidencjonowano na przykład wydawane pozwolenia na pracę, w innych zbierano dane o zatrudnieniu. Co więcej, żaden z tych systemów nie zawierał kluczowych, z punktu widzenia potrzeb gospodarki, informacji o kwalifikacjach imigrantów – ich wykształceniu, wyuczonym zawodzie i dotychczasowym doświadczeniu zawodowym. Zdaniem kontrolowanych instytucji nie pozwalały na to przepisy o ochronie danych osobowych.

Przyjechali i ruszą dalej?

Do 4 kwietnia br. numer PESEL otrzymało ponad 625 tys. Ukraińców, czyli mniej niż połowa osób z ponad 2,4–mln grupy, która do Polski przyjechała po 24 lutego 2022 r. (dane Kancelarii Premiera). Stworzone przepisy miały usprawnić proces legalizacji pobytu i zatrudniania. Jednak ich wdrożenie nie przełożyło się jeszcze w znaczącym stopniu na rynek pracy.

Co więcej, zakładana fala pracowników z Ukrainy wywołana wojną z dnia na dzień maleje, a procent aktywizacji zawodowej uchodźców może jeszcze się zmniejszyć. Wpływ na to, będzie miało kilka czynników np. dyrektywa Komisji Europejskiej umożliwiająca uchodźcom z Ukrainy swobodny wybór kraju UE, w którym się osiedlą. Większość z nich znajduje się obecnie w państwach sąsiednich – Polsce, Rumunii, Republice Mołdawii. Prawdopodobne jest jednak, że w ciągu najbliższych tygodni nastąpią znaczące ruchy wtórne – Ukraińcy wrócą do ojczyny (do miejsc, w których będzie bezpiecznie) lub pojadą do innych krajów oddalonych od granic Ukrainy np. do Niemiec czy Włoch, które przed wojną były popularnymi kierunkami migracji wśród Ukraińców.

Mają PESEL, ale będzie drożej

W projektowanym obecnie rozporządzeniu, zakładane jest podwyższenie wysokości wpłaty wymaganej w związku z wpisem oświadczenia o powierzeniu wykonywania pracy cudzoziemcowi. Podyktowane jest to koniecznością zrekompensowania ubytku dochodów sektora finansów publicznych z tytułu wpłat wnoszonych w związku z wnioskami o udzielenie zezwolenia na pracę i oświadczeniami o powierzeniu wykonywania pracy cudzoziemcowi.

Dochody te spadną wskutek zapisów przewidzianych w ustawie z dnia 17 grudnia 2021 r. o zmianie ustawy o cudzoziemcach oraz niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2022 r. poz. 91) dot. oświadczeń o powierzeniu wykonywania pracy cudzoziemcowi. Wspomniany spadek dochodów wynika m.in. z wydłużenia okresu pracy, którego może dotyczyć płatne oświadczenie o powierzeniu pracy, z 6 do 24 miesięcy. Ponadto w wielu przypadkach pracodawcy będą składać oświadczenia na okres znacznie dłuższy niż do tej pory (1 oświadczenie w okresie 2 lat, dotyczące pracy w całym tym okresie, zamiast co najmniej kilku dotychczas niezbędnych do zatrudnienia).

Przedsiębiorcy, którzy chcą legalnie zatrudniać Ukraińców i innych obcokrajowców muszą być czujni i przygotowani na nagłą zmianę przepisów. Uważam, że nasz kraj ma jeszcze wiele do zrobienia w kwestii dostosowania rynku pracy do dynamicznej sytuacji oraz otwarcia na powszechne zatrudnianie obcokrajowców. Obecnie są tworzone fundamenty takiego systemu, ale wiele jego elementów należy usprawnić np. w trakcie procesu przyznawania numeru PESEL zbierać podstawowe informacje o Ukraińcach, które pozwolą poznać ich potencjał kadrowy. Co więcej, warto też wprowadzić nowe funkcje w profilu zaufanym, który ostatnio założyło pond 100 tys. Ukraińców. Rząd, poprzez zmianę ustawy o cudzoziemcach, powinien umożliwić im np. podpisywanie umów cywilnoprawnych czy załatwianie wszelkich spraw służbowych właśnie przez ten profil, choćby przy pomocy podpisu elektronicznego. Obecnie nie ma takiej możliwości i moim zdaniem potencjał tego narzędzia nie jest jeszcze wykorzystywany w wystarczającym stopniu – podsumowuje wiceprezes Grupy Progres.

Uchodźcy z Ukrainy na polskim rynku pracy

  • Tylko ok. 1,2 proc. Ukraińców, którzy przyjechali do Polski po 24 lutego, rozpoczęło pracę,
  • proces aktywizacji zawodowej Ukraińców wydłużył się z kilku dni do kilku tygodni,
  • w ubiegłym roku NIK informował o problemach dot. zatrudniania cudzoziemców,
  • Ukraińcy masowo nie rozpoczną pracy w Polsce, część pojedzie dalej np. do Niemiec lub Włoch,
  • statystyki potwierdzają, że w całej Europie, również w Polsce, kobieta imigrująca do innego kraju ma o kilkanaście proc. niższą szansę na zatrudnienie od migrującego mężczyzny czy osób miejscowych,
  • aktywizacji zawodowej nie pomoże – planowane przez rząd – zwiększenie opłat za oświadczenia o powierzeniu wykonywania pracy cudzoziemcowi.
Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Czy czujesz się szczęśliwy mieszkając w woj. śląskim?






Oddanych głosów: 580

Prezentacje firm