Kariera

Zaskoczymy pasażerów innowacjami – zapowiada Aleksander Drzewiecki, prezes Kolei Śląskich

2019-12-04, Autor: Tomasz Raudner

Nowe połączenia, ceny biletów, płatności mobilne, problemy i wyzwania to niektóre z tematów, które poruszamy w rozmowie z Aleksandrem Drzewieckim, prezesem Kolei Śląskich.

Reklama

3 grudnia w Sali Sejmu Śląskiego odbyła się konferencja „Kolej w Województwie Śląskim”, której gospodarzem była spółka Koleje Śląskie. Była to okazja to poznania planów śląskiego przewoźnika, wyzwań, przed którym stoi i problemów, z jakim się zmaga.

Konferencja odbyła się tuż po historycznym przejeździe pociągu KŚ do Kluczborka w woj. opolskim w dniu 30 listopada. Regularne przejazdy rozpoczną się 15 grudnia wraz z wejściem w życie zimowego rozkładu jazdy. Uruchomienie połączeń do Opolskiego to tylko jeden z wątków rozmowy z prezesem Kolei Śląskich Aleksandrem Drzewieckim.

Proszę wymienić w punktach, jakie są największe bolączki Kolei Śląskich i wyzwania, przed którymi stoją?
Aleksander Drzewiecki, Koleje Śląskie: Największym wyzwaniem będzie przebudowa taryfy i wspólnie z Metropolią GZM jej prawdziwa integracja. Następna rzecz to konkurencja. Aktualnie jest tak, że środki transportu między sobą konkurują. Naszym celem nie jest konkurencja, a współpraca. Kolejnym wyzwaniem jest infrastruktura, na to za bardzo nie mamy wpływu, natomiast

kwestie infrastrukturalne są czymś, co nas ogranicza w rozwoju. Osiągając 20 milionów pasażerów rocznie mamy już problem, a przekraczając tę barierę problemy związane z infrastrukturą się zwiększą. To m.in. utrudnienia w ruchu, opóźnienia, rzecz, z których nasi pasażerowie na pewno nie są zadowoleni.

No i kwestia taboru – na pewno pod tym kątem musimy się bardzo mocno rozbudować, a na to są również potrzebne środki finansowe, których musimy poszukać, bo jak wiemy transport publiczny nie jest sam z siebie się sfinansować.

Czy zatem wzrosną ceny biletów?
Powiem tak, bo akurat jesteśmy na etapie analiz –

Koleje Śląskie mają najtańsze bilety w Polsce. Są mniej więcej o 30 proc. tańsze, niż w innych miejscach. Przykładowo trasa Katowice – Gliwice to 27 km, u nas bilet kosztuje 6 zł, w Kolejach Dolnośląskich, Mazowieckich czy Wielkopolskich bilet na ten sam dystans jest znacznie droższy. Nie chcemy podwyżek, ale analizujemy, bo przy wzroście cen energii, przy wzroście opłaty peronowej i dostępu do infrastruktury utrzymanie obecnych cen biletów może być trudne. Ale nie chcę jeszcze na ten moment przesądzać.

Podkreślał pan, że jednym z głównych problemów, z jakimi borykają się Koleje Śląskie, jest ograniczona przepustowość linii.
Tak. Podstawowy problem jest infrastrukturalny. W wielu miejscach mamy wykorzystaną przepustowość i – co jest niebezpieczne – coraz bardziej zbliżamy się do bariery 20 mln pasażerów. Możliwe, że w tym roku jej nie osiągniemy (szacunki wskazują na 19,5 mln pasażerów, w porównaniu do 17 mln w 2018 rku – przyp. red.), natomiast przy dalszym wzroście pracy eksploatacyjnej, gdzie już od przyszłego rozkładu jazdy również zwiększamy, i to aż o 10 proc., pracę, poprzez zagęszczenie linii, również nowe odcinki, obsługę nowych przystanków, stacji.

Jeśli porównujemy do innych polskich metropolii z 20 milionami obsługiwanych pasażerów, czyli warszawską i trójmiejską, to tam mamy separację ruchu kolejowego. To jest podstawowy problem w województwie śląskim. Tam, gdzie chcemy się rozwijać, to musi być separacja ruchu.

Jakie działania podejmą w najbliższym czasie Koleje Śląskie?
Jak wspomniałem, zwiększamy pracę eksploatacyjną, m.in. nastąpił historyczny moment – pierwszy raz wjechaliśmy na teren województwa opolskiego. Na przystankach witano nas uroczyście. My już jesteśmy przyzwyczajeni do tego standardu. Oczywiście możemy narzekać – i to bardzo dobrze, przekazujcie nam państwo wszystkie informacje, my jeszcze bardziej chcemy się otworzyć na pasażerów i przekazać im zwrotną informację, co nie zawsze dotąd działało. A teraz jest najlepszy moment na przekazywanie nam swoich uwag, propozycji, dlatego, że jesteśmy na etapie opracowywania strategii do 2025 roku, a również do 2050, bo pamiętajmy, że kolej nie jest na teraz, na za chwilę. Kolej planuje działania na co najmniej 30 lat. Dlatego jeśli to, co zaplanujemy, będzie dziś innowacyjne, to za 30 lat będzie nowoczesne. Musimy myśleć perspektywicznie i takie decyzje chcę również podejmować w imieniu spółki.

Innowacyjne? Co ma pan na myśli?
Innowacyjne rozwiązania - mamy ich w zapasie bardzo dużo. Na tym etapie nie chcę zdradzać tych rozwiązań, bo jesteśmy na etapie roboczym, ale

myślę, że w najbliższym czasie zaskoczymy naszych pasażerów zarówno pod względem taryfowym, jak i innowacyjnych rozwiązań, w tym aplikacji czy różnego rodzaju ofert i połączeń.

A czy będzie możliwość płacenia kartą czy mobilnie za bilet w pociągu? Dziś w sumie to już żadna innowacja, a nie wszędzie na stacjach można kupić bilety.
Tutaj też państwa zaskoczę, nie chce zdradzać szczegółów, ale to jest dla nas i mnie osobiście priorytet. Natomiast mamy bardzo dużo problemów technicznych z tym związanych. To nie są proste rozwiązania. Nie chcę tutaj mówić o problemach....

Dlaczego?
...bo uważam, że pewne rzeczy trzeba pozałatwiać wewnętrznie, natomiast na pewno dążymy do tego, by jak najszybciej wprowadzić tego typu płatności. Lub coś tożsamego i ewentualnie,

jak nie uda nam się w najbliższym czasie wprowadzić płatności kartą, mamy rozwiązanie B, które nie wiem, czy nawet nie bardziej spodoba się pasażerom, a będzie innowacyjne w skali kraju.

Czyli darmowe bilety...
(śmiech) Chce pan wydusić ze mnie tę informację, ale jesteśmy na etapie dogrywania szczegółów. Potrzebujemy jeszcze paru miesięcy. Chcę podjąć decyzje o wprowadzeniu rozwiązań w sposób odpowiedzialny, bo one potem skutkują przez długi czas.

Czyli można się spodziewać konkretnych propozycji w 2020 roku?
Zdecydowanie. Nie chcę podawać szczegółówych terminów, ale przewiduję, że stanie się to w pierwszej połowie roku. Taki jest plan.

Wracając do połączeń. Czy oprócz połączeń z woj. opolskim myśli pan o kolejnych nowych połączeniach?
Poza województwem takim priorytetem jest obsługa połączeń z Krakowem. I to dla mieszkańców województwa może być bardzo ciekawa oferta.

Na konferencji jako jedno z wyzwań podawał pan też wprowadzenie ruchu pociągu wg taktu, czyli kursów w stałych odstępach czasu, tak aby pasażerowie nie musieli patrzeć na rozkład wiedząc, że o stałej porze będzie pociąg. Jakie są szanse, że to się stanie?
Powtórzę, że największym problemem jest infrastruktura. Na konferencji podałem przykład odcinka Katowice – Katowice-Ligota, gdzie przepustowość w godzinach szczytu jest całkowicie wykorzystana i już żadnego pociągu nie jesteśmy w stanie wprowadzić, a problemem dla nas są luki. Jakikolwiek pociąg innego przewoźnika generuje dodatkowy odstęp między pociągami, czyli lukę w rozkładzie jazdy. Nie możemy puścić pociągu częściej, niż co 6 minut, a każdy pociąg Intercity dołożony do rozkładu powoduje, że ten czas musi być znacznie dłuższy.

Przedstawiciel PKP PLK wspominał na konferencji o rozbudowie szlaku do Ligoty.
To jest absolutny priorytet. Bez zbudowania dodatkowych dwóch torów nie możemy mówić o jeszcze większym rozwoju. Również ograniczeniem dla naszego rozwoju jest chociażby linia z Chorzowa przez Katowice na Będzin, tam też są problemy z przepustowością. A

od 15 grudnia, wraz z nowym rozkładem jazdy i zagęszczeniem siatki połączeń tych problemów będzie jeszcze więcej. Trzeba tu dodać, że z tych samych torów korzystają pociągi towarowe. Ewenementem na skalę Polski jest to, że przez dworzec główny w Katowicach przejeżdżają pociągi towarowe, które również blokują nam przepustowość w jakimś tam stopniu.

Czy te 20 milionów pasażerów, które prawdopodobnie możecie osiągnąć do końca 2019 roku to jest pułap maksymalny waszych możliwości na chwię obecną?
Staramy się rozwijać, natomiast po przekroczeniu tych 20 milionów zaczynają się już poważne problemy z przepustowością linii. Pamiętajmy również o tym, że mamy ograniczone zasoby, je też musimy zwiększyć. M.in. oczekujemy na realizację ostatniej części zamówienia z Pesy – dostarczenia dwóch pojazdów.

A jak z kadrą? Macie kłopoty kadrowe? Chcą ludzie pracować w Kolejach Śląskich?
Z pracownikami w każdej branży jest obecnie problem.

Czyli brakuje wam obsady pociągów?
Jest to również pewne wyzwanie, dlatego zachęcamy do aplikowania. Każda osoba jest mile widziana.

Oceń publikację: + 1 + 2 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Ile pieniędzy planujesz wydać na święta (wliczając prezenty)?






Oddanych głosów: 120