Kariera

Żużel to biznes wysokiego ryzyka. Wywiad

2019-04-03, Autor: Tomasz Raudner

Ruszyła już machina promocyjna tegorocznego finału Indywidualnych Mistrzostw Europy na Żużlu, które odbędą się na Stadionie Śląskim. Wydarzenie ponownie zorganizuje firma One Sport. Z wiceprezesem firmy Janem Konikiewiczem rozmawiamy o biznesowym potencjale żużla, ryzykach, obserwacjach i planach na przyszłość.

W ubiegłym roku Stadion Śląski ponownie po wielu latach przerwy gościł imprezy żużlowe. Była to finałowa runda cyklu SEC – Indywidualnych Mistrzostw Europy na Żużlu, która przyciągnęła do Kotła Czarownic 30 tys. widzów, a także mecz towarzyski Polska – Reszta Świata.

Reklama

Organizacji obu imprez podjęła się polska firma One Sport, która przełamała monopol brytyjskiej firmy BSI na organizację międzynarodowych imprez rangi mistrzowskiej. O doświadczeniach wyniesionych z Kotła Czarownic w 2018 roku, także żużlowym biznesie rozmawiamy z Janem Konikiewiczem, wiceprezesem toruńskiej firmy One Sport.

Tomasz Raudner, ŚląskiBiznes.pl: Z jakich powodów One Sport zdecydował się organizować żużel na Stadionie Śląskim w 2018 roku? Czy był to dla firmy ryzykowny projekt pod kątem biznesowym?
Jan Konikiewicz: Każdy event sportowy niesie ze sobą duże ryzyko, a żużel z definicji jest sportem „wysokiego ryzyka” ze względu na możliwe problemy wynikające z prawdopodobieństwa opadów deszczu, które w najlepszym wypadku- obniżają frekwencję, komfort przeprowadzenia zawodów, a także ich widowiskowość; a w najgorszym- nawet może to doprowadzić do odwołania imprezy.

Stadion Śląski ma wspaniałą, niepodrabialną historię i organizacja zawodów żużlowych na tym obiekcie po wieloletniej przerwie, stwarzała bardzo duże możliwości nam jako promotorom, a zawodnikom, mediom, sponsorom dawała olbrzymie pole do popisu.

Jakie założenia przyjęła firma co do liczby sprzedanych biletów (czy innych wpływów, np. sponsorskich), by organizacja żużla była opłacalna?
Zakładaliśmy, że sprzedaż biletów na SEC na poziomie ok. 15.000-18.000 ustawi nas w pozycji break even. Mnogość zależności, dodatkowe niespodziewane koszty - mimo dość ostrożnych kalkulacji i założeń, sprawiły, że były to dość optymistyczne założenia. Obydwie imprezy na Stadionie Śląskim- zarówno mecz Żużlowej Reprezentacji Polski, jak i SEC, zawierały w swoich budżetach setki pozycji, które mocno różniły się w finalnym rozrachunku od początkowych założeń. Niektóre zaskoczenia były pozytywne, ale jak to w biznesie bywa, głównie były to zaskoczenia in minus.

Jakie działania podjęła firma, aby zachęcić jak największą liczbę mieszkańców do zobaczenia? (np. polityka biletowa, dobór zawodników, promocja, itd.)
Przede wszystkim chcieliśmy, aby świadkami powrotu żużla na Stadion Śląski, mógł być każdy kibic tego sportu w Polsce, a także każdy - nazwijmy to - „kibic stadionu”, stąd też decyzja o rozsądnej polityce cenowej biletów, które można było nabyć już za 19 PLN. Promocja podzielona była na działania lokalne, i ogólnopolskie, a nawet- ogólnoeuropejskie. Działaliśmy zarówno outdoorowo, jak i w digitalu; zarówno w sposób standardowy, jak i ten bardziej „specjalny”. Zakres działań był bardzo szeroki, nie wszystkie rozwiązania były w 100 proc. trafione, a niektórych nie doceniliśmy, ale organizując imprezę na tak dużą skalę po raz pierwszy, trudno nie popełnić błędów.

Jak podsumowałby pan imprezy żużlowe w 2018? Jakie wnioski nasunęły się do wdrożenia przy okazji organizacji SEC 2019?
Sezon 2018 był na pewno dużo lepszy od poprzedniego w naszym wykonaniu, jednocześnie dynamika środowiska, w którym się obracamy, jest bardzo duża. Nie zawsze pewne założenia i plany przedsięwzięte w danym roku, po 12-15 miesiącach, okazują się trafione. W przypadku Stadionu Śląskiego, na pewno zrealizowaliśmy gigantyczny plan, który rodził się od podstaw i wiele osób, które po drodze spotkaliśmy, nie za bardzo wierzyły, że może on zakończyć się sukcesem. Dla nas to była wielka lekcja: współpracy w grupie, szybkiej reakcji na zmieniające się okoliczności. Po zawodach, niemal każdy kto pracował przy tym projekcie, potrzebował sporo czasu by dojść do siebie- zarówno fizycznie, jak i mentalnie. Po pewnym czasie udało się dokonać odpowiednich podsumowań, wyciągnąć wnioski, zaplanować przyszłość- i jesteśmy przekonani, że SEC 2019 będzie jeszcze lepszy. Zmieniliśmy wiele elementów, nie potrzebujemy z kilkoma rzeczami eksperymentować, a przede wszystkim- organizujemy jedną, a nie dwie imprezy w „Kotle Czarownic”. To pozwoli nam na ujednolicenie działań marketingowych, a co za tym idzie, wierzymy, że uda nam się zapełnić ten stadion do ostatniego miejsca. To jest nasz cel, nasze marzenie i mamy nadzieję, że 29. września obudzimy się rano z pełną satysfakcją, będąc pewni tego, że ten rok przepracowaliśmy i wykorzystaliśmy w odpowiedni sposób. 

Czy pana zdaniem SEC wyczerpuje potencjał żużlowy Kotła Czarownic? Może macie państwo inne plany, pomysły?
Na pewno Stadion Śląski byłby wspaniałą areną nie tylko dla SEC, ale także dla Indywidualnych Mistrzostw Świata- czyli cyklu Grand Prix, jednak w najbliższym czasie jest to niewykonalne, ze względu na obowiązujące w naszym kraju umowy zawarte pomiędzy obecnym promotorem GP (brytyjskie BSI), a lokalnymi organizatorami. Być może w kolejnych latach sytuacja na „żużlowej mapie świata” ulegnie nieco modyfikacji. Z naszej strony, zrobimy wszystko co się da, by SEC 2019 dostarczył wszystkim mieszkańcom regionu emocji i wrażeń na najwyższym światowym poziomie.

Oceń publikację: + 1 + 5 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.