Śląski Biznes poleca

Prezes Krajowej Izby Biur Rachunkowych o Polskim Ładzie: wypłaty jeszcze wielu zdziwią

Author profile image 2022-01-18, Autor: Tomasz Raudner

Czy o Polskim Ładzie można powiedzieć coś dobrego? Czy rzeczywiście miliony Polaków na nim korzystają? Czy rosnące koszty sprawią, że firmy będą się zamykać? To jedne z szeregu pytań, na które odpowiada Beata Boruszkowska, prezesa zarządu Krajowej Izby Biur Rachunkowych w rozmowie z Tomaszem Raudnerem, redaktorem naczelnym Śląskiego Biznesu.

Reklama

Tomasz Raudner: Polski Ład to obok inflacji bez wątpienia drugi temat numer jeden w Polsce. Polski Ład zdążył się dorobić hasztagów jak #polskiwał #nowywał #polskichaos. Niestety, nie znajdujemy wśród nich określeń pozytywnych. Według narracji rządowej Polski Ład, czyli ogromna reforma podatkowa, miał zmienić Polskę w tygrysa gospodarczego, który zapewni dobrobyt milionom Polaków. I tym, którzy prowadzą firmy, i tym, którzy pracują w firmach czy innych zakładach pracy.

Tymczasem już od pierwszych chwil Polski Ład budzi kontrowersje. Kolejne grupy zawodowe informują, że zamiast zarabiać więcej, zarabiają mniej. Mnożą się wątpliwości, mnożą się kłopoty. Rząd zamiast spijać śmietankę, musi gasić pożary, niejednokrotnie wzniecając kolejne. O rozmowę na temat nowej rzeczywistości poprosiłem panią Beatę Boruszkowską, prezesa zarządu Krajowej Izby Biur Rachunkowych. Dzień dobry.

Beata Boruszkowska: Dzień dobry.

Widzę, że jest pani w dobrym humorze. Czyżby rozbawiły panią moje słowa o dobrobycie? Czy też cieszy się pani, że ma mnóstwo pracy związanej z Polskim Ładem?

Przychodzi taki moment, w którym pozostaje się tylko uśmiechnąć do tego, co się dzieje. Jest bardzo ciężko, dużo pracy. System nie jest do końca przygotowany, nie znamy wszystkich wyjaśnień przepisów. Co innego mówi się w mediach, co innego dzieje się w biznesie, i – że tak powiem – u nas na dole. W zasadzie po ciężkiej pracy w grudniu, kiedy przechodziliśmy różne szkolenia, przygotowywaliśmy się do 1 stycznia 2022 roku myśleliśmy, że już jesteśmy na prostej. Tymczasem trwają już nowelizacje, korekty, nowe rozporządzenia. Zmiana popędza kolejną zmianę, a w tej zmianie robi się korekty.

Pani Beato, czy jako księgowa, właścicielka biura rachunkowego, może pani powiedzieć o Polskim Ładzie coś dobrego?

Jeśli chodzi o przepisy prawne, musimy je poznać. Od 1 stycznia musieliśmy być przygotowani, więc wiem, jak one wyglądają. Wiem, jaki mają rozmiar. Wiem również, że nie jesteśmy w stanie zapanować nad chaosem, który się pojawił. Natomiast rozporządzenie, które pojawiło się w piątek 7 stycznia wieczorem, a obowiązuje od poniedziałku 10 stycznia, i które wprowadziło nam wymóg tworzenia dwóch list płac, sprawiło, że znów jesteśmy na początku i zaczynamy od nowa analizę.

To jakiś absurd, żeby tworzyć zdublowane listy płac. Czemu to ma służyć?

Zamysł jest taki, aby pracownicy dostali w tej chwili większą wypłatę. Czyli robiąc analizę schematu wprowadzonego rozporządzeniem, mamy zrobić listę płac wg przepisów obowiązujących na podstawie przepisów obowiązujących do końca 2021 roku, a drugą listę na podstawie przepisów obowiązujących od 1 stycznia 2022 roku. Mamy ustalić różnice jeśli chodzi o wypłatę wynagrodzenia dla pracownika i zaliczkę. Jeśli jest ona dla pracownika niekorzystna, to tę różnicę mamy niezwłocznie wypłacić pracownikowi.

Zamysł jest więc taki, aby pokazać w tej chwili, że pracownik ma wyższe wynagrodzenie. Natomiast analizując system już pod kątem rozliczenia rocznego widzimy, że te zaliczki na podatek są tak naprawdę przesuwane w czasie. Czyli to, że teraz pracownik dostaje 100 zł więcej miesięcznie do wypłaty wcale nie znaczy, że te 100 zł jest tak naprawdę jego. Te 100 zł będzie musiał najprawdopodobniej oddać w rozliczeniu rocznym.

Tutaj chciałabym zaznaczyć, że nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy to każdy będzie musiał zwrócić te 100 zł, bo system jest tak skonstruowany, tyle jest oświadczeń, ulg i możliwości złożenia wniosków, że u każdego pracownika ta sytuacja może zupełnie inaczej wyglądać. Nie chciałabym więc generalizować. Musimy natomiast wiedzieć, że to rozporządzenie nie powoduje, że mamy więcej pieniędzy.

Rozumiem, że te 100 zł to wartość przykładowa. Równie dobrze może to być 500 zł. Czyli może się okazać, że w rozliczeniu rocznym będziemy musieli oddać fiskusowi 6 tys. zł (12 x 500 zł)?

Tak, dokładnie. Robiłam sobie wczoraj analizę pracownika pracującego w dwóch zakładach pracy, bo tu jeszcze bardziej komplikuje się sytuacja. W jednym zakładzie pracownik zarabiał 4 tys. zł brutto, a w drugim sobie dorabiał 2 tys. zł brutto. Z tej analizy wyszło mi, że po roku w rozliczeniu rocznym będzie musiał oddać 1960 zł.

Zatem nauczyciele, policjanci i przedstawiciele innych grup zawodowych, którzy dostali pierwsze wypłaty obniżone o 200, 300 czy więcej zł, a teraz dostaną wyrównanie, może się okazać, że będą musieli to oddać w rozliczeniu rocznym?

Zdecydowanie. To wszystko zależy od tego, co było powodem tego, że wynagrodzenie było niższe.

Jak wspomniałam, mamy różne ulgi. Podniosła się ranga PIT 2 w związku ze wzrostem kwoty wolnej do poziomu 30 tys. zł. PIT-y 2 złożone nie tam, gdzie się powinno złożyć, lub złożone w dwóch zakładach pracy (a nie ma takiej możliwości, bo PIT 2 można złożyć w jednym zakładzie), albo wycofanie PIT 2 stamtąd, gdzie powinien być złożony spowoduje, że mogą być rozbieżności w wynagrodzeniach u poszczególnych pracowników.

Tak, tylko kiedy nauczyciele pokazali swoje paski w 2022 roku, to pierwsze komentarze rządu były takie, że to księgowi pomylili się z wyliczeniem pensji.

Tak jest najłatwiej. Jakoś lubimy szukać winnych tego, co się stało. Natomiast nakłada się też dużą odpowiedzialność na kadrową czy księgową, ponieważ jeżeli pracownik składa oświadczenie, to kadrowy czy księgowy ma obowiązek przyjąć takie oświadczenie. Więc jeżeli pracownik popełnił błąd, to też księgowa nie może brać za to odpowiedzialności. Tym samym dużym uproszczeniem było mówienie, że to księgowi popełnili błąd. Znaleziono winnego, więc cały Polski Ład został oczyszczony. Nie do końca tak jest.

Analizowanie pensji dziś jest bardzo indywidualne, więc nie sposób powiedzieć, z jakich branż pracownicy dostaną mniejsze wypłaty. Natomiast firmy prywatne wypłacą pensje na koniec miesiąca, lub na początek lutego i jestem pewna, że nie jeden pracownik jeszcze się zdziwi.

Pewnym remedium na nie stracenie na Polskim Ładzie jest słynna ulga dla klasy średniej wprowadzona dla rekompensaty za podniesienie składki zdrowotnej do 9 proc. Niestety obowiązują ścisłe widełki w wysokości miesięcznej pensji, uprawniające do skorzystania z ulgi (5701 zł brutto do 11 141 zł brutto) i przekroczenie pensji nawet o złotówkę, bądź zejście poniżej dolnego progu, powoduje utratę prawa do ulgi. I konieczność oddania tego, co się zyskało. Moim zdaniem szkoda, że nie obowiązuje tu zasada jak w kosiniakowym, gdzie przekroczenie progu o kilka zł powoduje zmniejszenie świadczenia o tę samą sumę. To co pani zdaniem mają zrobić osoby zarabiające trochę więcej? Czy pani zdaniem warto korzystać z ulgi dla klasy średniej?

Początkowo uważałam, że nie warto korzystać z tej ulgi, bo jest objęta wysokim ryzykiem. Po tygodniu funkcjonowania systemu jak zrobiłam sobie analizy, to osoby z danego przedziału w różnym stopniu korzystają z tej ulgi. Jeśli mam wynagrodzenie w granicach 6 tys. zł, to z ulgi może uszczknę 10 – 20 zł miesięcznie. Zarabiając około 8400 zł brutto, skorzystamy z ulgi w pełnym zakresie, czyli w portfelu zostanie mi 190 zł więcej miesięcznie.

I teraz, jeśli ktoś miałby stracić z wynagrodzenia 10 – 20 zł, to będzie mu mniej szkoda, niż, jakby miał stracić 190 zł co miesiąc.

Zaznaczam, że nie stracimy prawa do ulgi, jeśli nie skorzystamy z niej w ciągu roku. Możemy z niej zrezygnować, wówczas odzyskamy ją w rozliczeniu rocznym, o ile nie przekroczymy 133 tys. zł rocznych przychodów. Natomiast, jeśli ktoś jest niepewny, jak będzie wyglądała jego sytuacja zarobkowa w 2022 roku, to lepiej będzie zrezygnować z pobierania ulgi i odzyskać ją w rozliczeniu rocznym.

No tak, może się wydarzyć, że dostanę dużą premię i już przekroczę dopuszczalny próg przychodu w miesiącu, który sprawi, że stracę prawo do ulgi.

Premia to jeszcze byłby świetnie. Ulga jest tak obwarowana, że może zachorować, być niedyspozycyjna, skorzystać z zasiłku chorobowego i spadnę poniżej progu 5701 zł brutto uprawniającego do ulgi.

Ponadto niejasności związane z ulgą dotyczą wspólnego rozliczania się małżonków. To wciąż nie jest wystarczająco wyjaśnione. Są dwie interpretacje i nie wiemy, która jest właściwa.

Faktycznie, do rozliczenia się z fiskusem z dochodów w 2022 roku jest jeszcze dużo czasu i może się okazać, że po drodze pojawi się jeszcze pięć interpretacji. Ale niech pani zwróci uwagę – rozmawiamy o Polskim Ładzie, który miał być w zamyśle rządu pozytywnym kopem dla ludzi, a tak naprawdę rozmowa dotyczy tego, co zrobić, by nie stracić. Podnoszono dwa hasła: kwota wolna od podatku 30 tys. zł, podniesienie progów podatkowych. To kto tak naprawdę na nich skorzysta?

Na pewno znajdą się osoby, które skorzystają. Są to osoby, których zarobki zbliżone są do kwoty minimalnej. One odczują parę zł więcej na wypłacie. Natomiast skala zmian powoduje taki chaos i dezinformację, że nie odczuwamy korzyści. Do tego dochodzi inflacja, która, mam wrażenie, dopiero nabiera rozpędu. Więc nawet te osoby, które najbardziej mają skorzystać z Polskiego Ładu nie zauważą różnicy, ponieważ więcej wydają na zakupy. Kumulacja zdarzeń powoduje, że nie cieszymy się z dodatkowych 50 zł w portfelu, bo za chwilę to wydamy na droższy prąd, czy inne rzeczy.

Natomiast obserwuję, że jest nas więcej w klasie średniej, że zarabiamy jednak więcej, niż nam się wydawało i wpadamy w wyższe widełki, w których składka zdrowotna jest inaczej rozliczana.

Właśnie, a propos składki zdrowotnej, porozmawiajmy o firmach. Z jednej strony składka rośnie do 9 proc., ale z drugiej nie można jej już odliczać od podatku. Więc składka niejako pochłania kwotę wolną od podatku i tak naprawdę nie widzimy różnicy w dochodach.

Dokładnie tak jest. Robiłam różne kalkulacje i ewidentnie było to widać. Zastanawiałam się, co się dzieje, że następuje taka sytuacja i następuje wzrost zobowiązań finansowych. Nawet jak ktoś przykładowo zyska podatkowo 1400 zł, to składka w wysokości 1500 zł zjada mu ten zysk z kwoty wolnej, a jeszcze musi dopłacić 100 zł. Tylko, że nie nazywa się to teraz podatkiem, a składką zdrowotną.

Tak, i dzięki temu wszyscy będziemy się czuli lepiej zaopiekowani przez służbę zdrowia.

O, właśnie chyba w tym kierunku miało to pójść. Oczywiście, gros moich klientów sceptycznie do tego podchodzi nie wierząc, że poprawi się jakość służby zdrowia. Podatkowo faktycznie pewne grupy odczują kwotę wolną, natomiast jeśli weźmiemy pod uwagę ogólne obciążenia, to składka zdrowotna będzie bolesna.

Czy pani zdaniem może to powodować zamykanie się firm? Zmianę formy prowadzenia działalności?

Różnie to wygląda w zależności od rozmiaru firmy.

Już mam informacje od kilku mikroprzedsiębiorców, że będą zamykali działalność. Zamierzają przejść na etaty. Przeliczyli, że wzrosty składki, usługi rachunkowej czy innych kosztów są tak duże, że dalsze prowadzenie firmy nie ma sensu. Uznali, że wolą się zatrudnić u kogoś.

Jeśli chodzi o większe firmy, to już nie jest tak łatwo powiedzieć z dnia na dzień, że się zamyka działalność. To są pracownicy, podpisane zobowiązania. Były prowadzone analizy z doradcami, co można zrobić. Natomiast Polski Ład zmienia 26 ustaw, wprowadza zupełnie nowe rozwiązania, jak CIT estoński, więc bardzo trudno teraz podejmować decyzje, zwłaszcza, że wciąż dochodzą zmiany. Obserwuję, że niektórzy wstrzymują się z decyzjami na przykład co do estońskiego CIT-u.

Jeśli chodzi o średnich przedsiębiorców, to pojawiają się pomysły, by zmienić formę opodatkowania z zasad ogólnych na ryczałt. Przedsiębiorcy mają na to czas do 20 lutego. Sytuacja jest analizowana.

Jak sobie wyobraża pani najbliższe dni? Za chwilę przyjdą podatki do zapłaty, przedsiębiorcy przyjdą do pani czy innych biur po porady. Z pisma, które państwo wysłali do rządu wynika, że nie chcecie brać odpowiedzialności za chaos, który panuje.

Będzie bardzo trudno, bo dużo przedsiębiorców nie zdaje sobie sprawy, jak składka zdrowotna odbije się na ich działalności. To, że robiliśmy kalkulacje na podstawie 2021 roku nie oznacza, że się to powtórzy w roku 2022. Jest jedna wielka niewiadoma. Nie wiemy, jakie będziemy osiągali przychody, do tego dochodzi inflacja. Czy nasi podwykonawcy będą wykonywali działalność i czy w związku z tym my też będziemy mogli świadczyć usługi. Tych tematów jest tak dużo, że podejrzewam, iż nawet do 30 kwietnia będziemy się zastanawiali, czy podjęliśmy dobrą decyzję co do formy opodatkowania.

Załóżmy, że mamy sytuację, w której ktoś się panią pyta: co zrobić dalej z Polskim Ładem. Co pani by powiedziała?

Wydaje się, że najrozsądniejszą decyzją byłoby wstrzymanie Polskiego Ładu i napisanie go od nowa, z wejściem w życie w 2023 roku. To zaczyna nam się nawarstwiać i kumulować. Mam wrażenie, że za chwilę w ogóle nie będziemy wiedzieli, gdzie jesteśmy. Strach i obawa w odniesieniu do tego, co dzieje się w gospodarce powoduje, że powinniśmy powiedzieć „Stop!”, i zacząć od początku, po kolei. Może nie od razu zmieniać 26 ustaw, bo już nie wiemy, co w której się zmieniło.

Przykładowo, od listopada informowaliśmy przedsiębiorców, że będą zmiany limitów płatności gotówkowych, że nie będzie to 15 tysięcy, a 8 tysięcy. A nagle pod koniec roku weszła aktualizacja, że będzie to odroczone o rok. Sama nieraz się zastanawiam się, czy czytałam o czymś w projekcie, w ustawie, czy coś się w międzyczasie zmieniło i dalej obowiązuje. Mamy poczucie chaosu. Dlatego warto byłoby przystopować ze zmianami.

I na przykład skupić się na studzeniu inflacji, unormowaniu rynku paliw i energii, bo ostatnie podwyżki mogą położyć każdy biznes, a Polski Ład odłożyć.

Dokładnie. Zwracałam właśnie uwagę, że próbujemy przeforsować rozporządzenie, które da pracownikom parę złotych więcej, a za chwilę redukujemy VAT do zera, więc znów wprowadzamy zmianę. Wprowadzamy kolejną tarczę, więc nowe przepisy, które muszą współgrać z innymi. Więc może warto byłoby dać te pieniądze, a nie obniżać potem podatków, bo wpędzamy się w jeszcze głębszy chaos i bałagan.

Dziękuję za rozmowę.

Oceń publikację: + 1 + 1 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Czy poradzimy sobie bez gazu z Rosji?






Oddanych głosów: 415