Wiadomości

Ropa najtańsza od maja, obniżek na stacjach nie widać

2021-08-23, Autor: tora

Spadek cen ropy i w efekcie spadki cen hurtowych dają szanse na obniżki cen na stacjach. O ile nie nastąpi gwałtowne odbicie cen ropy to pierwsze obniżki moglibyśmy zaobserwować na koniec wakacji – prognozują analitycy BM Reflex i e-petrol. Wskazują, że porównując skalę obniżek hurtowych cen benzyn i oleju napędowego widać większe prawdopodobieństwo spadku cen benzyn niż diesla. Możliwy jest także scenariusz, że dotychczasowy spadek w hurcie nie przełoży się na stacje, a jedynie wpłynie na poprawę marż detalicznych. Ważne będzie czy i jak długo utrzyma się niższy poziom cen w hurcie.

Reklama

Ostatnie tygodnie to nieustanne wzrosty cen paliw. W ub. tygodniu na stacjach średnio benzyna bezołowiowa 95 kosztowała 5,72 zł/l, bezołowiowa 98 – 5,95 zł/l, olej napędowy - 5,42 zł/l, z kolei autogaz - 2,72 zł/l. Dla porównania przed rokiem za litr benzyny 95 i 98 płaciliśmy odpowiednio 1,26 i 1,17 zł mniej, za litr oleju napędowego 1,03 zł, a autogazu 71 gr.

Urszula CieślakRafał Zywert z BM Reflex informują, że w skali tygodnia ropa naftowa potaniała o blisko 4 dolary za baryłkę. W piątek rano ceny październikowej serii kontraktów na ropę naftową Brent utrzymywały się na poziomie 66,75 dolarów za baryłkę, tym samym ropa naftowa jest najtańsza od końca maja. Postępujący spadek cen jest wynikiem obaw o popytową stronę rynku ropy naftowej.

- Za spadek cen ropy odpowiedzialne są nasilające się obawy dotyczące rozprzestrzeniającego się na świecie wariantu Delta koronawirusa oraz negatywnego wpływu kolejnej fali pandemii na popyt na paliwa. Utrzymujący się jeszcze niedawno niemal powszechny optymizm dotyczący tempa wzrostu zapotrzebowania na ropę w drugiej połowie roku szybko wyparował, a pierwsze niepokojące sygnały dotyczące konsumpcji paliw, jak lipcowy poziom przerobu ropy w chińskich rafineriach, najniższy od maja zeszłego roku, dały impuls do przeceny na rynku naftowym – mówią Gabriela Kozan i Grzegorz Maziak, analitycy e-petrol.pl.

Mimo tego spadku od początku roku surowiec zdrożał w obu przypadkach o około 30 proc. Paliwa do prywatnych środków transportu były w lipcu droższe o 30 proc. niż rok wcześniej i o 21,2 proc. w porównaniu do grudnia 2020 roku. Najmocniej w ujęciu rocznym podrożała benzyna (32 proc.), niewiele niższe tempo wzrostu cen odnotował diesel – 28,7 proc. Tylko gaz i pozostałe paliwa miały nieco niższą, ale też potężną dynamikę – 20,7 proc.

Wprawdzie ceny paliw u polskich producentów w ostatnich dniach spadają, ale w porównaniu z cennikami sprzed roku ceny benzyn są wyższe o ponad 900 zł, a olej napędowy w hurcie kosztuje ok. 860 zł więcej (za 1000 l). to nie przekłada się jednak na ceny detaliczne.

– W perspektywie końca wakacji nie spodziewamy się dużych zmian cen paliw, czy to na stacjach, czy w hurcie. Dobrą wiadomością dla kierowców może być to, że chyba już za nami okres największych podwyżek, więc w tym momencie jest perspektywa stabilizacji lub niewielkiej spadkowej korekty. Jednak poziomy poniżej 5 zł w perspektywie najbliższych miesięcy, być może nawet lat, jeżeli nie dojdzie do zatrzymania gospodarki na całym świecie, są mało prawdopodobne – tłumaczy Grzegorz Maziak.

Według analityków obniżki cen na stacjach powinniśmy zobaczyć pod koniec wakacji. Będą jednak tak niewielkie, rzędu 2-3 groszy na litrze, że praktycznie nie odczujemy ich w portfelach. Według analityków przecena może ograniczyć się jedynie do benzyny bezołowiowej. Olej napędowy najprawdopodobniej nie stanieje, a gaz raczej zdrożeje.

- Ostatni tydzień sierpnia powinien zaowocować korektą cen detalicznych. Zgodnie z wyliczeniami analityków e-petrol.pl najpopularniejszą benzynę bezołowiową średnio powinniśmy w najbliższych dniach tankować po 5,64-5,75 zł za litr – co oznacza, że kierowcy mogą spodziewać się 2-3 groszowej korekty ceny w dół. Olej napędowy właściciele samochodów z silnikiem wysokoprężnym wydadzą prawdopodobnie tyle co przed tygodniem – należy oczekiwać cen z przedziału 5,36-5,47 zł/l. Podwyżki dotyczyć będą natomiast po raz kolejny dotyczyć autogazu – średnio litr tego paliwa będzie można tankować w cenie 2,67-2,76 zł/l – informują analitycy e-petrol.

– Oczywiście z uwagą trzeba obserwować sytuację na rynku naftowym, bo ona potrafi być bardzo dynamiczna. Natomiast obserwujemy ostatnio taką próbę sił pomiędzy kupującymi i sprzedającymi związaną z czynnikami podażowymi i popytowymi – tłumaczy Grzegorz Maziak w rozmowie z newseria.pl. – Z jednej strony mamy rosnący popyt i ograniczenia w wydobyciu, z drugiej strony zagrożenie związane z nową falą koronawirusa.

Ekspert zaznacza, że być może impulsem do spadku cen byłoby zupełne zniesienie ograniczeń wydobycia ze strony OPEC+. Na przeszkodzie stoją jednak ostatnie spadki cen ropy, które uszczuplają zyski krajów dostarczających surowiec, zwiększenie podaży nie jest więc w ich interesie. Kartel zwiększył już dostawy od sierpnia o 400 baryłek dziennie. Przeszkodą w dalszym wzroście produkcji może być także brak mocy produkcyjnych: w ostatnich latach inwestycje w wydobycie były na bardzo niskim poziomie, co przy nagłym wzroście globalnego zapotrzebowania może się okazać niewystarczające.

– Jeżeli patrzymy na sytuację po stronie producentów paliw i operatorów rynku detalicznego, to zwłaszcza w przypadku tych ostatnich wysokie ceny to nie jest dobra wiadomość, bo marże właścicieli stacji wcale nie są wysokie, natomiast mamy do czynienia z wysokimi kosztami zakupu paliwa, ale też z dużym zaangażowaniem kapitału ze strony producentów paliw – wylicza analityk rynku paliw. – Cały czas mamy problem struktury produkcji i utrzymującym się na niskim poziomie zapotrzebowaniem na paliwo lotnicze. Rafinerie z pewnością dostosowały swoje procesy produkcyjne do tego zjawiska, natomiast na pewno dużym wyzwaniem jest dla nich polityka klimatyczna, ograniczanie wydobycia paliw kopalnych i zapotrzebowania na nie.

Mimo wysokich cen na stacjach ekspert nie przewiduje rychłego zniechęcenia kierowców do korzystania z własnych aut. Z raportu KPMG i PZPM wynika, że od stycznia do czerwca 2021 roku zarejestrowano w Polsce 242,1 tys. samochodów osobowych, co oznacza wzrost o 34,6 proc. w stosunku do analogicznego okresu 2020 roku. Dobry wynik był możliwy głównie dzięki popytowi wśród klientów instytucjonalnych, którzy zarejestrowali 179 tys. pojazdów (wzrost o 45 proc.), a którzy stanowią niemal 74 proc. rynku. Klienci indywidualni nabyli 63,2 tys. nowych samochodów, o 12 proc. więcej niż w I połowie 2020 roku.

– Dzisiaj ciężko powiedzieć, przy jakim poziomie cenowym zaczniemy rezygnować z samochodów, bo też widać wpływ pandemii na zachowania kierowców. Ruch indywidualny w formie dojazdów do pracy jest na wysokim poziomie, stąd mamy wysoki popyt na benzynę, i to jest zjawisko ogólnoświatowe. Więc raczej wysokie ceny nie będą nas zniechęcać do podróżowania we własnych samochodach – wyjaśnia Grzegorz Maziak.

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Ile lat ma Twoje auto?






Oddanych głosów: 572