Kariera

Wyobrażasz sobie świat bez własności prywatnej? To nasza przyszłość

2021-02-03, Autor: Maciej Wilk

Któregoś dnia obudzimy się w świecie, w którym nie będziemy już niczego posiadać i nie będzie nam to przeszkadzać, bo przecież nasze potrzeby będą zaspokojone. Będziemy nawet czuli się wolni. Ceną za to będzie całkowite podporządkowanie się systemowi, który będzie musiał kontrolować każdy aspekt naszego życia, by w zarodku tłamsić naturalny odruch człowieka do bycia czasem spontanicznym i nieprzewidywalnym – pisze w swoim felietonie Maciej Wilk, satyryk, grafik, kreśląc wizję świata, jaki może nastać w niedalekiej przyszłości.

Reklama

W czasie, kiedy lud pracujący polskich miast i wsi łączył się w bólu z biednymi kobietami, głowy najważniejszych państw świata spotkały się przed telewizorami i monitorami, by wspólnie rozmawiać o naszej świetlanej przyszłości.

Echa Forum Ekonomicznego

Zakończone właśnie Forum Ekonomiczne, dawniej organizowane w szwajcarskim Davos, w tym roku przeprowadzane online, pod złowieszczym hasłem "The Great Reset", to jedyne oficjalne wydarzenie, które w pigułce podaje nam, szaraczkom, wizję dobrodziejstw, jakie na przyszłość zgotowali światu architekci globalnego ładu.

Media nigdy przesadnie nie eksponowały tego wydarzenia - no chyba, że ówczesny prezydent Trump miał się zakopać helikopterem Air Force One w dwudziestometrowej zaspie. W tym roku próżno szukać w głównych mediach, także zagranicznych, bieżących relacji, czy choćby notatek z przebiegu spotkania. A prelegenci mówią wyraźnie - spotkanie to jest wyjątkowe, tak jak wyjątkowe są obecne czasy. No ale po co nagłaśniać coś, w czym zwykli ludzie nie biorą czynnie udziału i na co nie mają wpływu, a co zwłaszcza dziś, może być pożywką dla wszelkiej maści foliarzy, węszących spiski NWO.

Najciekawszym wystąpieniem, jakie wysłuchałem do tej pory, było przemówienie przywódcy Chińskiej Republiki Ludowej, Xi Jinpinga. I bynajmniej nie chodzi o to, że powiedział coś odkrywczego. Wręcz przeciwnie. Uważam, że teleprompter z tekstem tego przemówienia można by od biedy podstawić pod nos postępowego przywódcy dowolnego państwa zachodniego i nikt nie zorientowałby się, że coś tu nie gra. Łącznie z nim samym. Z ust chińskiej głowy państwa, poza oczywistymi przytykami w kierunku USA (np. porównanie agresywnej polityki zagranicznej do wrestlingu) pokazującymi, że Chiny USA się nie boją, padły wielokrotnie słowa wytrychy, kojarzone do tej pory z liberalnymi demokracjami zachodu - inkluzywność, różnorodność, multilateralizm, bezpieczeństwo, pokój, no i przede wszystkim święty graal współczesnych totalitarystów - tzw. zrównoważony rozwój.

Oczywiście, trzeba brać poprawkę na fakt, że przywódca kraju takiego jak Chiny może dla świętego spokoju pozwolić sobie na komfort mówienia, rzeczy, do których nie przywiązuje większej wagi albo, które wręcz istotnie mijają się z tym, co ma w głowie, ale jedno jest moim zdaniem pewne - coś się zmieniło w oficjalnym podejściu Chińczyków, a świat nigdy nie był tak skoordynowany w realnych działaniach, na rzecz jednej idei, jak to ma miejsce dzisiaj. Można by powiedzieć, że to zrozumiałe, bo łączy nas wszystkich wspólne zagrożenie - COVID19. Ale to byłaby odpowiedź naiwna. Koordynacja działań międzynarodowych odbywa się na poziomie daleko wykraczającym poza skutki pandemii wirusa i ma charakter ideologiczny w pełnym tego słowa znaczeniu.

Pod pretekstem wychodzenia z kryzysu wywołanego pandemią, na naszych oczach tworzy się nowy ład ekonomiczno-społeczny, który tzw. praworządnym obywatelom ma zapewnić bezpieczny i w pewnym sensie komfortowy byt, decydentom i osobom biorącym udział w podziale tortu, byt bezpieczny, komfortowy i dostatni, a osobom "nieprzystosowanym" piekło na ziemi.

Rodzi się nowy światowy porządek

Nowy porządek ma zaradzić kilku problemom - ale przede wszystkim jednemu - zmianom klimatycznym. Należy przyspieszyć działania prowadzące do zerowej emisji. Jak? Przywódcy mówią chórem - przez tzw. zrównoważony rozwój. Wszyscy znamy to pojęcie, ale chyba mało kto wie, co może oznaczać w praktyce w kolejnych latach. Wszak już nie wystarczy segregować śmieci i zmienić źródła energii na odnawialne. Trzeba będzie ograniczyć produkcję dóbr, przez rezygnację z posiadania na rzecz korzystania z usług.

Dlaczego produkować miliard samochodów, gdzie podczas ich produkcji, korzystania i utylizacji emitowane są gazy cieplarniane, a samochody te i tak przez większość czasu stoją w garażu, skoro świat spokojnie może zaspokoić się 10 milionami pojazdów, które będzie można wypożyczyć, dzięki czemu będą w ciągłym użytku? Za mało? Spokojnie, poza samochodami są przecież środki transportu zbiorowego, które poza większym wkładem w zrównoważony rozwój, mają tę przewagę, że zawożą ludzi tam gdzie trzeba, nie tam gdzie tego chcą. Wszak w przyszłości powstaną wielkie rezerwaty przyrody oraz strefy cudów natury, do których wstęp, z troski o środowisko będą miały wyłącznie uprawnione elity i ich rodziny.

Dlaczego wszyscy mają mieć w domu Thermomixa, którego używa się raz na kilka dni przez kilka minut, skoro wystarczy wypożyczalnia, która dronem dostarczy nam sprzęt, kiedy będziemy go potrzebować? Swoją drogą taki Thermomix też nie będzie szczególnie przydatny - przecież dron dostarczy nam dowolne, gotowe, zbilansowane danie, ze zrównoważonych upraw, w ilości dopasowanej do potrzeby konkretnego organizmu, tak aby marnować jak najmniej żywności.

Na pierwszy rzut oka wszystko to wygląda całkiem rozsądnie i nowocześnie, prawda? Ale zaraz... skoro utniemy produkcję, to przecież ograniczymy liczbę miejsc pracy, co doprowadzi do drastycznego wzrostu bezrobocia. Spokojnie, na to też znajdą się sposoby. Jak zauważyła prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, pani prof. Mączyńska, każdy z nas ma w ręku narzędzie potencjalnej, przyszłej pracy - smartfona. Już dzisiaj spędzamy mnóstwo czasu, przeglądając internet, napędzając tym samym biznes reklamowy, który przynosi firmom realny zysk, ale z którego my, internauci nic nie mamy. No tak, ale przecież żadna prywatna firma nie będzie nam płaciła za palcowanie smartfona, w końcu samo obejrzenie reklamy nie przynosi firmie zysku.

Niepotrzebna praca

Oj tam, oj tam. Każdemu według zasług. Skoro wykonujemy pracę, nieważne, że nieistotną z perspektywy rynku, to jednak należy nam się za to godziwa płaca. Jeżeli prywatne firmy nie chcą za to płacić, to zapłaci państwo, co w praktyce będzie tzw. dochodem podstawowym. W ten sposób uda się uniknąć demoralizującego obywateli przekonania, że w zautomatyzowanym świecie są niepotrzebni. Oczywiście, nie wszyscy będą mogli pozwolić sobie na słodkie dywagacje nad przydatnością ich nieróbstwa. Do czasu pełnej automatyzacji, część z nas dalej będzie musiała zapieprzać przy taśmie. Cały czas będzie także popyt na prace budowlane, porządkowe i naprawcze. Kto będzie te rzeczy wykonywał i czy dostanie za to większą miskę ryżu, niż wspomniany wcześniej operator smartfona? Tego nie wiadomo, bo nie zbadane są wyroki panów tego świata.

Koniec własności

Warto dodać, że istotną rolę w tworzeniu nowego ładu będą miały korporacje. To na nie, poza państwem, spadnie smutny obowiązek posiadania środków produkcji zasobów i kapitału. Dzięki wykupowi przez banki centralne (czyli suma summarum z pieniędzy obywateli) obligacji korporacyjnych, będą one miały w najbliższych latach zdolność i kapitał do przejmowania, bez przerywania snu, do spółki z państwem, upadających pod ciężarem kryzysu ekonomicznego i zwiększenia fiskalnego ucisku małych i średnich przedsiębiorstw prywatnych.

Takie działanie ograniczy istotnie wpływ klasy średniej na gospodarkę - znienawidzonej przez architektów nowego ładu grupę współczesnych kułaków, którzy kumulują środki produkcji i dobra w niezrównoważony sposób. Tak oto, któregoś dnia obudzimy się w świecie, w którym nie będziemy już niczego posiadać i nie będzie nam to przeszkadzać, bo przecież nasze potrzeby będą zaspokojone. Będziemy nawet czuli się wolni. Ceną za to będzie całkowite podporządkowanie się systemowi, który będzie musiał kontrolować każdy aspekt naszego życia, by w zarodku tłamsić naturalny odruch człowieka do bycia czasem spontanicznym i nieprzewidywalnym.

Buntownikom wystarczy wyłączyć telefon

Kiedy nasze zachowanie, czy nawet poglądy, będą odbiegać od normy, pod którą skrojony będzie system, wówczas karą może być wyłączenie elektronicznego portfela. Wystarczy, że taka osoba nagminnie będzie głosiła poglądy niezgodne z powszechnie przyjętymi, nie będzie wystarczająco spolegliwa wobec tych, którzy będą miały uprzywilejowany status społeczny, będzie z recydywą łamać przykazania ekoreligii albo złamie istotnie zasad bezpieczeństwa publicznego.

Jednostka, która wypadnie z obiegu, będzie niczym Neo, który obudził się z długiego, beztroskiego snu. Nie będzie mogła korzystać z powszechnych usług, nie będzie mogła kupować jedzenia. Będzie skazana na banicję i życie w enklawach, które będą przypominały osady z filmów postapokaliptycznych, gdzie powszechny będzie barter, a ludzie będą zajmować się głównie uprawą ziemi.

Te enklawy, choć wyjęte spod powszechnego prawa tyranii, nie znajdą się poza wszelką kontrolą. Kasty przywódców nie pozwolą, by strefy te wybiły się na dostatek zagrażający „legalnemu” światu. Sprowadzą się tam przestępcy - mordercy, złodzieje i oszuści, którzy będą dezintegrować społeczności poczciwych, „politycznych” wyrzutków. W takich swojego rodzaju gettach powszechne będą naloty uzbrojonych oddziałów porządkowych, które będą pilnowały by pariasi zbroili się w broń, a na pewno nie ci, którzy mogliby namieszać w nowym porządku świata. Mieszkańcom tych krain będzie towarzyszył nieustający lęk przed niepewnym jutrem. „Prawych” obywateli będzie karmić się lękiem przed podzieleniem losu odrzuconych. Internet, który w mainstreamie będzie przypominał dzisiejsze telewizje propagandowe, pełen będzie relacji ze stref zakazanych. Będzie się im zadawać pytanie - chcielibyście tak żyć?

A może nie będzie żadnych stref bezprawia? Może wystarczą obozy reedukacyjne, gdzie z pomocą technologii złamie się umysły wywrotowców?

Nie jestem deterministą w ujęciu indywidualnym, ale wierzę w nieuchronność procesu dziejowego, w którym konsekwentne, choć niekoniecznie skoordynowane działania skorumpowanych przez diabła elit, przy jednoczesnej biernej postawie reszty ludzkości, musi nieść ze sobą konieczny skutek.

Świat bez praw naturalnych czeka zagłada

Uważam, że technologia w świecie idei oderwanych od prawa naturalnego, czyli mi.in. od prawa własności, musi prowadzić do zamordyzmu, o jakim nie śniło się Orwellowi czy Huxleyowi. Pewnie wiele osób stwierdzi, że totalitaryzm opisany wyżej nie jest przecież taki straszny, znajdą się tacy, którym taka rzeczywistość będzie wręcz odpowiadała. I to właśnie będzie zwycięstwo ludzi, którzy ten los nam zgotowali, bo jedynymi sposobami na uniknięcie tej konieczności dziejowej byłby oddolny, solidarny bunt przeciwko obecnemu systemowi albo cud z Nieba.

Buntu nie będzie, bo zamiast kultu Boga, wyznajemy obecnie kult świętego spokoju - żeby było co jeść, pić, żeby Netflix rzucił michę z nowym serialem. A tych ludzi, którzy mają jeszcze ambicję zmieniać rzeczywistość albo zaszufladkowano jako foliarzy albo przewerbowano na pożytecznych ekocovidoidiotów, którzy wojują tym samym plastikowym... tfu, papierowym mieczem co ich ćwiercinteligenckie pseudoautorytety pokroju Grety Thunberg czy Szymona Hołowni, wystrugiwane z banana przez możnych tego świata.

A co najśmieszniejsze w tym wszystkim - nie będziemy nawet wiedzieli, że jesteśmy ofiarami. I tutaj znów analogia do Matrixa - będziemy bateryjkami, siedzącymi nieświadomie w swoich kapsułach, przeglądającymi posty o słodkich kotkach i artykuły o dzieciach Majdanów, uczących najmłodszych, jak segregować śmieci. To oczywiście żart. W takim świecie żadnych śmieci nie będzie.

Oceń publikację: + 1 + 320 - 1 - 27

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~Ewa Zagończyk 2021-03-18 19:13:35

    To już było

    0 0

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Czy popierasz wprowadzenie paszportu covidowego?






Oddanych głosów: 1308