Kariera

Odejście od węgla uzależni nas od gazu z Rosji - wiceminister MAP

2021-02-03, Autor: tora

Wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski ocenia, że uruchomienie pierwszego bloku jądrowego w 2033 roku to termin nierealny, a bez tej podstawy rezygnacja z węgla zwiększy ryzyko, że Polska uzależni się od dostaw gazu ziemnego, głównie z Rosji.

Reklama

2 lutego Rada Ministrów przyjęła uchwałę w sprawie „Polityki energetycznej Polski do 2040 roku”. Dokument, którego autorem jest resort klimatu i środowiska, ma być kompasem dla firm, samorządów i obywateli w zakresie transformacji polskiej gospodarki w kierunku niskoemisyjnym. Wyznaczy też ramy wszelkich działań – m.in. legislacyjnych i inwestycyjnych – w sektorze energetycznym w perspektywie nadchodzących dwóch dekad.

Kowalski: dostrzegamy ogromne zagrożenie polityki Zielonego Ładu

Dokument zakłada odchodzenie od węgla w produkcji energii, zastąpienie go OZE oraz atomem, a paliwem przejściowym ma być gaz. Według wiceministra MAP uzależni Polskę od gazu ziemnego, głównie z Rosji.

– Polska polityka energetyczna w istocie powinna być racjonalną i sprawiedliwą mapą drogową przeprowadzenia w Polsce transformacji energetycznej rozumianej jako proces, który spowoduje, że ceny energii elektrycznej i ciepła będą w Polsce akceptowane i że będziemy mogli zapewnić bezpieczeństwo energetyczne Polski. Niestety w tej sprawie mamy odmienne zdanie od naszych przyjaciół z Prawa i Sprawiedliwości i Porozumienia Jarosława Gowina, bo Solidarna Polska dostrzega ogromne niebezpieczeństwa przyjętej na szczeblu całej Unii Europejskiej, a więc również zaakceptowanej przez Polskę, tzw. unijnej polityki Zielonego Ładu – mówi agencji Newseria Biznes Janusz Kowalski, wiceminister aktywów państwowych.

Nowa polityka energetyczna została przyjęta po 12 latach od uchwalenia poprzedniej. Zakłada ona m.in. optymalne, możliwie długie wykorzystanie własnych, krajowych surowców energetycznych oraz dywersyfikację dostaw i rozbudowę infrastruktury sieciowej gazu ziemnego, ropy naftowej i paliw ciekłych. Udział węgla w miksie energetycznym ma jednak sukcesywnie spadać, osiągając nie więcej niż 56 proc. w 2030 roku, a przy podwyższonych cenach uprawnień do emisji CO2 może spaść nawet do poziomu 37,5 proc. Z kolei w 2040 roku ten udział ma już wynosić 28 proc. (albo 11 proc. w scenariuszu wysokich cen uprawnień do emisji CO2).

Wiceminister MAP: budowa elektrowni atomowej do 2033 roku jest nierealna

Rząd zakłada, że stopniowe odchodzenie od węgla będzie równoważone m.in. istotnym wzrostem mocy zainstalowanych w OZE oraz energią płynącą z farm wiatrowych na Bałtyku. Moc zainstalowana w offshore ma osiągnąć ok. 5,9 GW w 2030 roku i do ok. 11 GW 10 lat później. Rządowe plany potwierdzają też, że w 2033 roku ma zostać uruchomiony pierwszy blok elektrowni jądrowej o mocy ok. 1–1,6 GW. Zdaniem wiceministra aktywów państwowych taki scenariusz jest jednak mało realny.

– Przez 10 lat budowaliśmy gazoport. Nawet przy pełnej determinacji państwa będzie to najwcześniej w latach 2038–2040 – podkreśla Janusz Kowalski. – Przez te 20 lat unijne regulacje systemu handlu emisjami ETS spowodują, że uzależnimy się od gazu, którego w Polsce nie mamy.

Janusz Kowalski: Polska będzie zmuszona kupować rosyjski gaz

Jak podkreśla, polskie wydobycie gazu ziemnego to ok. 4 mld m. sześc., tymczasem już dzisiaj krajowe zapotrzebowanie jest pięciokrotnie większe. Dlatego przestawienie gospodarki na gaz – w oczekiwaniu na uruchomienie innych stałych źródeł – spowoduje, że Polska będzie musiała importować coraz więcej tego surowca, a to z kolei zagrozi krajowemu bezpieczeństwu energetycznemu.

– Nie mamy żadnej wątpliwości, że jedyną odpowiedzią na zwiększenie zapotrzebowania Polski na błękitny surowiec, jakim jest gaz ziemny, będzie konieczność kupienia go z Nord Stream 1 i Nord Stream 2, czemu się absolutnie sprzeciwiamy. Nie po to dzisiaj prowadzimy dywersyfikację dostaw gazu ziemnego, żebyśmy za dwa – trzy lata musieli go kupować z kierunku zachodniego czy południowego, przez Czechy czy Słowację. To jest realne niebezpieczeństwo, które jest konsekwencją wyboru zamiany węgla na gaz ziemny, którego w Polsce po prostu nie ma – mówi wiceminister aktywów państwowych.

Podkreśla, że odnawialne źródła energii mogą być jedynie uzupełnieniem miksu energetycznego opartego na stałych źródłach.

– Tymi źródłami są źródła węglowe, gazowe albo atomowe. Skoro atom może być wprowadzony najwcześniej za kilkanaście lat, to nagła, bardzo szokowa transformacja energetyczna i wyłączanie polskiego górnictwa, polskiej elektroenergetyki węglowej pewnikiem spowoduje skokowe uzależnienie się od rosyjskiego gazu. To jest sprzeczne z zasadami prowadzenia polityki dobrej dla bezpieczeństwa energetycznego Polski – ocenia przedstawiciel Solidarnej Polski.

Ekspert OZE: jedyne paliwo, które zapewni Polsce niezaleźność energetyczną to węgiel

Głos polityka Solidarnej Polski jest wyraźnie odrębny od oficjalnej linii rządu. Co ciekawe, w podobnym tonie do wiceministra MAP wypowiedział się Wojciech Zieleźny, prezes Słońce+, ekspert branży energetyki odnawialnej w rozmowie ze ŚląskimBiznesem.pl. Na pytanie Tomasza Raudnera „Polska jest właśnie w historycznym momencie. Odchodzimy od węgla, chcemy, żeby OZE miało jak największy udział w miksie energetycznym. Jaki wg pana jest najlepszy miks energetyczny dla Polski, biorąc również koszty inwestycji, utrzymania, samej energii?” odparł:

- Z mojego punktu widzenia dosyć istotnym elementem jest niezależność energetyczna. Z tegoż tytułu ja byłbym zwolennikiem atomu, a nie gazu. Gazu u siebie nie mamy, musimy go sprowadzić.

Rozmowy, że węgiel jest tani, gaz jest droższy – ceny energii będą rosły tak czy inaczej. Dla nas ważne jest z jakiego rodzaju paliwa będziemy korzystali i jak nowoczesne będziemy mieli bloki energetyczne. Nie wyobrażam sobie, że ktoś sobie wybuduje u nas w ciągu 5 lat elektrownię jądrową, bo byłoby to trudne. My jeszcze przez jakiś czas będziemy się opierać na węglu. Oczywiście są bloki gazowe i patrząc po ruchach operatorów energetycznych widać, że tych bloków będzie przybywać, ale przez to uzależniamy się bardziej od zewnętrznych dostawców gazu. Mamy więc mniejszy wpływ na cenę energii. W zależności od tego, jaką cenę ktoś nam podyktuje, tyle będziemy płacić za gaz, a to się bezpośrednio przełoży na ceny energii elektrycznej - mówi Wojciech Zieleźny.

Dopytywany, że przecież paliwa jądrowego też nie mamy i też będziemy uzależnieni od jego dostaw odparł:

- Na pewno tak, ale – to moja subiektywna ocena – będziemy mniej uzależnieni, niż od cen gazu. Wiadomo, że trzeba się dywersyfikować. Nie jesteśmy Rosją czy Stanami Zjednoczonymi, które dysponują wszystkimi podstawowymi typami paliw, więc mogą się czuć bezpiecznie. My jedyne, co mamy na takim poziomie, by zapewnić nam bezpieczeństwo energetyczne, to węgiel. Więc tak czy siak będziemy uzależnieni od tego, kto nam dostarczy gaz czy paliwo jądrowe - komentuje ekspert OZE.

Czy Janusz Kowalski ma rację mówiąc, że odejście od węgla uzależni Polskę od gazu z Rosji?

Oceń publikację: + 1 + 4 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Czy firmy zaplecza górniczego powinny dostać podobną pomoc jak samo górnictwo?






Oddanych głosów: 277