Wiadomości

PGG chce zrobić ze mnie wariata – dotarliśmy do górnika, który protestował na dole Kopalni Jankowice

2020-02-12, Autor: Bartłomiej Furmanowicz

Udało nam się dotrzeć do górnika, który wczoraj w dramatyczny sposób zaprotestował przeciwko Polskiej Grupie Górniczej, uważając, że spółka go oszukuje. Firma wysłała go na spotkanie z psychologiem. Górnik uważa, że pracodawca chce z niego zrobić „wariata”!

Reklama

Rzadko kiedy dochodzi do podobnych sytuacji, a jak już, to mało kto o tym wie. Wczoraj było inaczej. Przypomnijmy, górnik kopalni Jankowice zamieścił w internecie dramatyczny wpis. Oznajmił, że nie wyjedzie na powierzchnię dopóki ktoś nie zajmie się problemem wypłat. Ostatecznie mężczyzna na powierzchnię wyjechał, a sprawę komentowała spółka.

PGG: górnik zdecydował się mówić

Udało nam się porozmawiać z Tomaszem Kaźmierskim z Rybnika – górnikiem-ślusarzem w sekcji hydraulicznej. To właśnie on postanowił podjąć ten drastyczny krok. Dlaczego? Przywołuje swój wczorajszy wpis.

- Mam przepracowany cały styczeń z 50 nadgodzinami, 4 sobotami i dwiema niedzielami. Każdego dnia przybierałem 40 minut. Przymuszali nad do pracy w dużym cieple, co jest niezgodne z prawem. Każdego dnia jak przychodziłem z pracy to padałem na łóżko. Nie byłem w stanie funckjonować. Na nic nie miałem sił. Postanowiłem coś z tym zrobić – wyjaśnia Tomasz Kaźmierski.

Dodajmy, że nasz rozmówca jest człowiekiem aktywnym fizycznie. Startuje m.in. w morderczych runmageddonach. - Dlatego proszę sobie to wyobrazić, że mając kondycję fizyczną po pracy od razu kładłem się spać – zauważa nasz rozmówca.

Tropikalne upały na dole

Pan Tomasz zwraca przede wszystkim uwagę na temperaturę, w której musiał przebywać na dole.

- Dopuszczalna norma na dole to 33-34 stopnie Celsjusza. W swojej sekcji miałem 38 stopni! My wykręcamy tam ubrania z potu, nogi w gumiokach pływają. W takiej temeraturze nie powinni tam znajdować się górnicy, a sekcje ratownicze z maskami tlenowymi. Ostatnio na przykład musiałem chłopaka wynosić, bo mdlał mi w sekcji, w której pracuję. Czegoś takiego nie może być – mówi Tomasz Kaźmierski.

Jak dodaje, decyzja o proteście spowodowana była impulsem.

- W poniedziałek zobaczyłem wynagrodzenie. Byłem nerwowy, nie spałem całą noc. Zamieściłem wpis, postanowiłem zostać na dole – słyszymy.

„Tutaj jest Czarnobyl”

Nasz rozmówca otrzymał bowiem „na rękę” 4,3 tys. złotych. To było dla niego jak uderzenie w twarz. Jak mówi, gdy przybył w 2014 roku do kopalni Jankowice to zarabiał na czysto 3,9 tys. zł.

- Wtedy nie było dodatku „32 złote”. Nie miałem papierów na hydraulika. Miałem ponadto mały staż pracy, ale i tak fajnie zarabiałem. Teraz dostałem 4,3 tys., gdzie mój staż jest o wiele większy i mam o wiele lepsze doświadczenie. Wg moich wyliczeń powinienem zarabiać o około 1000 złotych więcej – wyjaśnia.

Dla zobrazowania zamieszczamy zdjęcie informacji o wynagrodzeniu za styczeń 2020 i dla porównania za wybrane miesiące w latach 2016 oraz 2015:

Skąd te wyliczenia? Nasz rozmówca przepracowując rok temu miesiąc z dwoma sobotami zarabiał 4,1 – 4,2 tys. złotych. Teraz pracował przez sześć soboto-niedziel w ciężkich warunkach.

- Kolega, który miał przepracowane dwie soboty miał taką samą wypłatę, co ja. Wygląda na to, że pracuję za darmo. Z kolei mój szwagier jest od trzech lat na emeryturze górniczej, pracował jako wiertacz w Chwałowicach. Wtedy zarobki były na poziomie ponad 5 tys. netto. Dostaje emeryturę w wysokości 4,7 tys. zł. A ja pracując cały miesiąc ze wszystkimi weekendami i mam 4,3 tys. To jest absurd! - wymienia Tomasz Kaźmierski.

Inni górnicy zdenerwowani zarobkami

Dowiadujemy się od niego, że zdenerowowani swoimi zarobkami są jego koledzy. - Nie dołączyli do mnie na dole, bo wiadomo – każdy ma jakiś tam kredyt, rodzinę i dzieci na utrzymaniu. Ja mam wiele lat przepracowanych za granicą. Pracowałem w Anglii, Holandii, Irlandii. Znam życie i wiem, jak powinno wyglądać ono w sposób godny. W tym kraju jest „Czarnobyl”. Nie godzę się z tym – wyjaśnił.

Co działo się na dole?

Jak wczorajsze zdarzenie w kopalni widział nasz rozmóca? W momencie, gdy postanowił zostać na dole, powiadomił o tym fakcie zastępcę dyrektora pracy.

- Chciałem, by dał znać BHP, że odmawiam pracy do momentu wyjaśnienia, gdzie pojawiło się moje wynagrodzenie za ciężką pracę. Dowiedziałem się, że tego dnia ma przyjść urząd górniczy, by odebrać trasę. Postanowiłem wyjechać i nie robić ludziom problemów. Miałem umowę z dyrektorem, że dogadamy się. Po wyjeździe wszystko się zmieniło. Pojawił się psycholog, byłem bombardowany pytaniami od BHP. Powiedziałem, co mi nie pasuje. Wysłano pismo do PIP-u z prośbą o zbadanie moich zarobków przez ostatnie trzy lata – relacjonuje mężczyzna.

Górnik na „cenzurowanym”

Od tamtej pory pan Tomasz jest w PGG na „cenzurowanym”. Dzisiaj rano chciał zjechać do pracy. Nie udało mu się to.

- Pojechałem do zakładu pracy. Byłem na cechowni, czekałem na decyzję dyrekcji. Otrzymałem od dyrektora telefon, że mam iść do domu. Moja dyskietka została zablokowana. Nawet nie mogłem przez to wyjść z kopalni. Nie wiem, co się ze mną stanie. Siedzę w domu, mam do wykorzystania ponad 20 dni urlopu – mówi nasz rozmówca.

Podczas dzisiejszej wizyty na terenie kopalni Jankowice był poklepywany przez kolegów, gratulowali mu stanowczości.

- Dużo ludzi mnie klepało i mówiło: „fajnie Tomek”. A ja odpowiedziałem: „Co z tego chłopaki? Gdzie wy byliście?” Jestem teraz sam z tym wszystkim. Mam to szczęście, że mogę wykonać telefon i mam inną pracę za granicą, za fajne pieniądze – dodaje.

Co powstrzymuje więc górnika przed zmianą pracy? Jak nam tłumaczy, zdecydował się na powrót do Polski z tęsknoty za rodziną. Poza tym jego teściowa choruje na stwardnienie rozsiane i wraz z żoną chcą zbudować dom, gdzie rodzice mogliby się wprowadzić.

- Dlatego wybrałem tę pracę. Chcę być blisko rodziny i pomagać. Jak się siedzi za granicą, to pojawia się tęsknota za krajem. Tymczasem tyramy tu jak niewolnicy za grosze. Z całym szacunkiem, ale ludzie w Lidlu czy Bideronce zarabiają po 4 tys. złotych, a my pracujemy w ciężkich warunkach – zauważa Tomasz Kaźmierski.

„Nie jestem świrem”

W momencie, gdy piszemy ten artykuł dowiedzieliśmy się, że górnik został wezwany „na dywanik”. Jutro ma rozmawiać z dyrekcją. Został też poinformowany o tym, by znów udać się do psychologa.

- Nie jestem jakimś świrem. Czułem się bezsilny, a moja decyzja była spowodowana impulsem. Zresztą niedawno już przechodziłem badania lekarskie, bo starałem się uzyskać funkcję ratownika. Fakt jest taki, że odkąd istnieje PGG, to cały czas się coś dzieje. Ciągle ludziom nie pasuje coś w wynagrodzeniach. Mówią, że zarabiamy więcej, a cały czas mamy mniej. Czuję się oszukany i nie wiem, co dalej mam robić – wyjaśnia.

Na koniec ciekawostka. Jak mówi nam Tomasz Kaźmierski, pod jego pamiętnym wpisem pojawił się komentarz pracownika kopalni Jankowice. Stwierdził, że nasz rozmówca kłamie pisząc o pokładzie Z2b poz.700.

- Oznajmił, że w kopalni nie ma takiego pokładu. Pytanie teraz, czy ten pracownik nie miał o tym wiedzy, czy też ma rację i ściana jest nielegalna? To chyba był nadsztygar, prawdopodobnie wie, co mówi – zauważa nasz rozmówca.

Co na to PGG?

O komentarz do tematu, w tym o odpowiedzi dotyczące wysokości wypłaty, powodów wysłania górnika na ponowne badanie psychologiczne, warunki pracy, zwróciliśmy się do Polskiej Grupy Górniczej. Jak dotąd nie dostaliśmy odpowiedzi. Prosiliśmy o odpowiedzi do godz. 14.00. Tomasz Głogowski, rzecznik PGG informuje, że wątków jest sporo i gromadzenie informacji trwa. Jak tylko je otrzymamy - uzupełnimy materiał.

Oceń publikację: + 1 + 391 - 1 - 16

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (7):
  • ~Jerzy Malczyk 2020-02-12 15:28:45

    Protestował pod Ziemią o swoje i nie tylko z myślą o kolegach z pracy którzy powinni zarabiać coraz więcej, a zarabiają co miesiąc coraz mniej . Musi być jakaś przyczyna. Bo to niema pierwszy przypadek że Górnicy PGG mówią to głośno ze zarabiają coraz mniej . Z Panem Tomaszem teraz powinni się Wszyscy Solidaryzować . Szczęść Boże.

  • ~Zbigniew Martyniak 2020-02-12 15:31:40

    A gdzie są Związki Zawodowe!!!

  • ~Karol Klęczek 2020-02-12 16:15:55

    Fajnie Ci premie uwalili przy dniowkach roboczych i świątecznych za weekend powinieneś mieć co najmniej 50% zamiast 20-30% a w tyg co najmniej 60% i tu jest ten tysiąc którego brakuje

  • ~Marek Stodolski 2020-02-12 17:34:33

    Czemu nikt nie widzi że 4 dni świąteczne byly wybrane jako urlop w tygodniu ? No i składka pkzp 244 zł która jest nieobowiązkowa więc trzeba ja doliczyć do ROR , tak samo jak składka nieobowiązkowa dla związku, no i pyk wszystko jasne !

  • ~Marian Szarf 2020-02-13 05:53:08

    Albo go dymają na kasie, albo to prowokacja.

    48 2
  • ~Jan Zieliński 2020-02-13 09:42:17

    Jest mi przykro ale z tego kolegi zrobia psychicznie chorego i na tym sie skonczy .

    74 1
  • ~szpryca 2020-02-13 09:48:09

    Jak gościa wyrzucą z pracy, nie wahałbym się na jego miejscu tylko zgłosił sprawę do prokuratury i urzędu górniczego. Kawa na ławę, wszystko

    212 5

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Na kogo zagłosujesz w II turze wyborów prezydenckich?





Oddanych głosów: 296