Kariera

Płynność ponad aktywami - to złota myśl dla mikro i małych firmy na 2023 rok

2022-12-27, Autor: tora

Najważniejszą myślą na przyszły rok, którą wyciągnęliśmy z obserwacji biznesu, to wygrana płynności nad aktywami. W przyszłym roku przedsiębiorstwa, które będą w dobrej płynnościowej sytuacji, w miarę spokojnie poradzą sobie z kryzysem – mówi Wojciech Pleszyniak, dyrektor zarządzający w firmie Geltag. Przedsiębiorca działający w doradztwie finansowym przygotował kilka wskazówek zwłaszcza dla mikro i małych firm jakie kroki warto podjąć, by trwający i niestety, zapowiadany również na rok 2023 kryzys przetrwać.

Reklama

Prognoza na przyszły rok nie jest optymistyczna. Takie sygnały dochodzą z wielu gałęzi gospodarki. Nader widoczne jest to w branży nieruchomości oraz deweloperskiej, gdzie obserwuję drastyczny spadek w planowaniu nowych projektów.

- Powodów takiej sytuacji jest wiele – drastyczny spadek popytu, wysokie koszty finansowania, pracownicze, materiałów. Problemy w budowlance rzutują na wiele branż towarzyszących – wskazuje Wojciech Pleszyniak.

Kłopoty dopadły też transportowców. Firmy z branży podnoszą, że spadła liczba zleceń, a te, które otrzymują, są mniej rentowne. Tymczasem przed przewoźnikami kolejne problemy wynikające ze spodziewanego wzrostu cen paliw od 2023 roku w związku z zakończeniem obowiązywania obniżonego VAT.

Co prawda rząd wespół z PKN Orlen przekonują, że powrót VAT do poziomu 23 proc. nie będzie automatycznie wiązał się z analogiczną podwyżką cen, bo są inne możliwości kompensacji wzrostu podatku, tym niemniej na razie są to wyłącznie zapowiedzi. Tak czy inaczej przyszły rok odbije się na zdecydowanej większości firm.

Co więc mogą zrobić zwłaszcza mikro i mali przedsiębiorcy, by zminimalizować szkodliwy wpływ kryzysu, inflacji, wzrostu cen na ich działalność? By nie popadli w spiralę zadłużenia i uniknęli upadłości?

Wygrana płynności nad aktywami

- Złota myśl na nadchodzący 2023 rok to wygrana płynności nad aktywami. Przedsiębiorstwa dbające o wysoką płynnością finansową (ang. Cash Flow), budują pewnego rodzaju tarczę w obronie przed nadchodzącym kryzysem. Czym jest wspomniany Cash Flow? – to pieniądze na rachunkach, bardzo płynne środki, zapasy lub towary, których sprzedaż następuje w krótkim czasie – uważa Wojciech Pleszyniak, dyrektor zarządzający w Geltagu.

O wiele trudniejsze chwile mogą przeżywać firmy, w których aktywa przewyższają płynność. Co to oznacza? Przykładowo, ktoś bardzo dużo inwestował w aktywa, majątek, nieruchomości finansując je środkami własnymi lub mieszanymi – własnymi i kredytowymi. Powiększył więc swój majątek, na przykład zmienił siedzibę, rozbudował hale produkcyjne, kupił nowe samochody, ciągniki siodłowe, itd. obniżając przez to swoją płynność. Teraz, kiedy doszłoby do spadku liczby zleceń, więc i przychodów, bez odpowiedniej poduszki finansowej może być mu trudno prowadzić działalność. Może się okazać, że konieczne będzie wyprzedanie części aktywów, co jednak w sytuacji kryzysu obarczone jest ryzykiem nie uzyskania satysfakcjonującej wyceny. Choć nie jest to oczywiście wykluczone.

- Stąd złota zasada brzmi, by mieć jak najwięcej płynności, czyli przygotować się kapitałowo na mniej przychodowo – dochodowe miesiące, starać się ściągać należności od kontrahentów maksymalnie szybko, a pieniądze trzymać na podorędziu – radzi nasz rozmówca.

To nie jest pora na inwestycje

Wojciech Pleszyniak wskazuje, że widzimy u małych firm trend odwlekania inwestycji. Wielu przedsiębiorców zastanawia się, jaka będzie przyszłość. Nie wiedzą, czego się spodziewać, więc wolą nie wydawać pieniędzy.

- I tak moim zdaniem powinni postępować przedsiębiorcy. Inwestowanie dziś nie jest rekomendowane. Chyba, że jesteśmy pewni, że inwestycja przyczyni się do wzrostu naszych przychodów. Więc powtarzam – rok 2023 to płynność ponad aktywami – dodaje Wojciech Pleszyniak.

Sprawne ściąganie należności

Druga sprawa to sprawne ściąganie swoich należności, czyli dbanie, by kontrahenci płacili terminowo. A jeśli wiemy, że są dobrzy kontrahenci którzy przejściowo regulują zobowiązania nieterminowa, to może powinniśmy pomyśleć o wydłużeniu terminów płatności i zdecydować się na faktoring, ewentualnie uruchomić limit na rachunku. Oczywiście rozwiązania tego typu generują koszty (zlikwidowałem „ale” na początku zdania), więc pierwszą zasadą powinno być położenie nacisku na terminowość zapłaty zobowiązań.

- Powinniśmy przypominać kontrahentom, że terminowe regulowanie należności jest naturalną czynnością w życiu gospodarczym. Nieregulowanie należności powoduje ogólną degrengoladę i nakręcanie spirali zadłużenia: mnie nie zapłacono, więc nie zapłacę tobie, itd. To powoduje utratę zaufania do kontrahentów, skutkuje wymaganiem przedpłat, zapłatę gotówką, słowem niszczy wypracowane latami dobre standardy biznesowe - zauważa szef Geltagu.

Działalność zamiast etatu

Trzecia rzecz to unikanie kosztów stałych – jeśli jesteśmy w stanie na tyle się zrestrukturyzować, by zmniejszyć koszty stałe, to zastanówmy się nad wdrożeniem tych zmian. Bo jeśli koszty stałe pozostaną na tym samym poziomie, a wręcz wzrosną za sprawą chociażby podniesienia minimalnego wynagrodzenia, ZUS-u, kosztów energii, czynszu, itd., a przychody spadną, to znów narażamy się na szybką utratę płynności.

Na pewno jedną z metod zmniejszenia kosztów jest szukanie porozumienia z pracownikami, by przejść z umów o pracę na jednoosobową działalność. Należy się tu liczyć z pewnym oporem materii, ponieważ dla wielu pracowników etat jest rzeczą świętą.

- Z naszych doświadczeń wynika, że umowa o pracę nie daje żadnych przewag pracownikowi, chyba, że zamierza iść w konflikt prawny z pracodawcą, ale w przypadku, gdy przedsiębiorstwo jest bez pieniędzy, to konflikt i tak niczego nie rozwiąże – mówi Wojciech Pleszyniak.

- Za to z punktu widzenia przedsiębiorcy zmiana formy współpracy oznacza zejście z wszystkich zobowiązań pracowniczych jak ZUS-y, fundusz pracy, składki zdrowotne. Z byłym już pracownikiem umawiamy się na pracę kontraktową, gdzie najczęściej jest kwota podstawowa i system premiowy od sprzedaży firmy. Nasz były już pracownik wystawia rachunek czy fakturę. Faktura jest naszym kosztem, ale nie stałym, bo jej wysokość jest uzależniona od wykonanej dla nas pracy. Kolejną sprawą z punktu widzenia pracodawcy w przypadku umowy o pracę są zobowiązania wynikające z kodeksu pracy. Wiążą nas okresy wypowiedzenia, tymczasem w przypadku współpracy z osobami na działalnościach kontakty można bardzo szybko zakończyć, lub zawiesić w razie pogorszenia sytuacji firmy, mniejszej liczby zleceń, itd. - wylicza Pleszyniak.

Pracownik może powiedzieć, że co w takim razie zyskuje na działalności, skoro tyle traci? Przecież nie mając zleceń pozostaje z ZUS-em do zapłacenia, itd. Może się optymalizować. Dostępnych jest kilka form opodatkowania. Może poszukać też innych zleceń. Jednocześnie, jeśli jego macierzysta firma wyjdzie na prostą, znów będzie mógł dla niej pracować. Bo z drugiej strony jaka jest alternatywa - gdyby firma w złej sytuacji płynnościowej wciąż płaciła wynagrodzenia nie osiągając przychodów, w pewnym momencie po prostu straciła by płynność co w prostej drodze prowadzić może do upadłości.

- Osiągnięcie porozumienia z pracownikami może się udać, jeśli pracownik identyfikuje się z firmą i zależy mu na jej przyszłości, a nie nastawia się tylko na doraźny zarobek – uważa Wojciech Pleszyniak.

Pozostałe koszty stałe to np. czynsze związane z siedzibą firmy. Możemy te powierzchnie zoptymalizować - ograniczyć powierzchnie, negocjować z właścicielem nieruchomości, aczkolwiek musimy zdawać sobie sprawę, że on też ma swoje koszty, biznes, więc trzeba znaleźć złoty środek.

Kolejny element to długoterminowe koszty finansowe – czyli jeśli jesteśmy długoterminowo zakredytowani, możemy zwrócić się do banku o obniżenie marży, jeśli jest na to pole. Banki patrzą na to przychylnym okiem. Wolą podratować klienta płynnościowo, zarabiając na nim przez pewien okres mniej, niż przyczyniać się do pogorszenia płynności.

Elastyczny jak woda

Ponadto przedsiębiorca powinien wciąż myśleć o szukaniu dodatkowych źródeł przychodów i być w tym płynnymi, elastycznymi, otwartymi. Robią to najwięksi światowi gracze przykładowo Mercedes wprowadził płatności abonamentowe za określone osiągi samochodu. Klient bazowo kupuje samochód z określonymi włączonymi funkcjami, ale jeśli chce, żeby – dajmy na to – silnik miał więcej mocy, to wykupuje na to abonament. I tak długo, jak długo będzie wnosić opłatę, tak długo będzie korzystał z większej mocy.

Nawiasem mówiąc coraz więcej branż rozwija płatności abonamentowe, by zapewnić sobie stały dopływ gotówki, pozwalający np. pokryć koszty stałe. Dla klientów te płatności zwykle nie są duże, ale ich suma stanowi dla firmy poważny przychód.

Podsumowując, życie przedsiębiorcy to nieprzerwane dostosowywanie się do sytuacji rynkowej, a rok 2023 będzie swoistym testem na sprawnego przedsiębiorcę.

- Życzę więc wszystkim Czytelnikom aby w nadchodzącym roku byli jak woda - płynnie dostosowując się do każdego naczynia, w którym się znajdą- mówi Wojciech Pleszyniak.

Oceń publikację: + 1 + 2 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Blokada miliardów z UE. Kto ma rację?



Oddanych głosów: 464

Prezentacje firm