Wiadomości

Kolorz ostro o działaniach rządu. "Nikt nie panuje nad tym, co się dzieje w energetyce"

Polska Grupa Energetyczna poinformowała o rozstrzygnięciu przetargu na nowy blok gazowy w elektrowni w Rybniku. Blok o mocy niespełna 800 MW ma kosztować ponad 4,6 mld zł, czyli o 1,3 mld zł więcej, niż pierwotnie planowano. Jednak nie cena jest tutaj najbardziej szokująca - zauważa Dominik Kolorz, przewodniczący zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarności”, w ostrych słowach odnosząc się do tego i innych działań polskiego rządu w zakresie energetyki.

Reklama

Przypomnijmy, PGE Polska Grupa Energetyczna w lutym podpisze umowę z wykonawcą na budowę bloku gazowo-parowego na Śląsku - w Rybniku. Energia z tego bloku będzie w stanie zasilić 2 mln mieszkań. Będzie to największy blok parowo-gazowy w naszym kraju, o czym informowaliśmy 12 stycznia <<Największy blok parowo-gazowy w Polsce powstanie na Śląsku - w Rybniku>>

Do sytuacji odniósł się Dominik Kolorz, przewodniczący zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ „Solidarności”. Ściśle mówiąc - nie pozostawił na pomyśle suchej nitki.

Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę wielokrotnie z ust najwyższych przedstawicieli rządu słyszeliśmy, że nie będzie nowych inwestycji w energetykę gazową, bo to paliwo niepewne gospodarczo i politycznie oraz bardzo drogie - przypomina. - Analitycy są zgodni, że cena tego surowca nie spadnie i pozostanie wysoka jeszcze przez wiele lat. Przedstawiciele rządu zapewniali, że zrealizowane zostaną wyłącznie te inwestycje gazowe, które są już rozpoczęte. Nowych miało już nie być.

Kolorz: dokumenty podpisane przez rząd są warte tyle, co papier, na którym je wydrukowano

Jego zdaniem, rozstrzygnięcie przetargu w Rybniku dowodzi, że jest zupełnie inaczej.

Nie jest niczym nowym, że politycy w mediach składają deklaracje, z których potem nic nie wynika. Tak było, jest i niestety najpewniej będzie zawsze. Jednak w przypadku Rybnika przedstawiciele rządu złamali również słowo dane na piśmie w oficjalnym dokumencie - podnosi Dominik Kolorz. - We wrześniu 2020 roku rząd i reprezentanci związków zawodowych podpisali porozumienie kończące strajk w kopalniach Polskiej Grupy Górniczej. W tym porozumieniu był jednoznaczny zapis, że elektrownia w Rybniku będzie funkcjonować na blokach węglowych co najmniej do 2030 roku. Przetarg na nowy blok opalany gazem w tej elektrowni, stanowi rażące złamanie zapisów tego porozumienia.

Przewodniczący Śląsko-Dąbrowskiej "Solidarności" uważa zatem, że "dokumenty podpisane przez polski rząd są warte tyle, co papier, na którym je wydrukowano".

Związkowiec: Ekologia dla Rybnika to mydlenie oczu

Przedstawiciel związków zawodowych górników zaznacza, że nie wierzy w "bajki" o tym, że o wyborze gazu w Rybniku zdecydowała ekologia.

Przez lata mówiono, że nowy blok w Rybniku – w ówczesnej wersji miał to być jeszcze blok węglowy – zostanie zbudowany w kogeneracji. To znaczy, że poza energią elektryczną miał produkować ciepło dla mieszkańców miasta. Ciepło sieciowe to najlepsza metoda walki ze smogiem, a Rybnik to jedno z najgorszych miast w Polsce pod względem jakości powietrza - zauwaza. - Z planów nie zostało nic. Blok gazowy, który ma powstać w Rybniku nie będzie działał w kogeneracji. To by było na tyle, jeśli chodzi o ekologię.

Dominik Kolorz zauważa też inny problem: blok w Rybniku ma spalać 1 mld m3 gazu rocznie. Dla porównania w ubiegłym roku całkowite zużycie gazu w Polsce wyniosło 18 mld m3.

Skąd weźmiemy dodatkowe paliwo dla Rybnika i innych gazowych elektrowni i elektrociepłowni, które, wbrew zapowiedziom rządzących, mają być budowane w całym kraju? - pyta związkowiec. - Gazu z Baltic Pipe i Świnoujścia nie wystarczy. Z kolei nawet jeśli zbudujemy następne gazoporty za kolejne miliardy zł, to ten gaz będzie bardzo drogi. Rozwijanie energetyki gazowej nie ma ekonomicznego sensu. No chyba, że politycy i prezesi energetycznych spółek liczą, że wojna na Ukrainie szybko się skończy i będzie można wrócić do interesów z Gazpromem, lub kupować ruski gaz od Niemców, jak to przewidywał projekt Nord Stream 2.

Kolorz: rząd łamie umowę społeczną dotyczącą transformacji górnictwa!

Zdaniem Kolorza, rząd nie tylko złamał porozumienie postrajkowe z września 2020 roku, ale łamie też umowę społeczną dotyczącą transformacji górnictwa i województwa śląskiego.

Trzeba to otwarcie powiedzieć. Drugi rozdział tej umowy zawiera katalog nowoczesnych technologii węglowych, które pozwalają produkować tanią energię z węgla w sposób przyjazny dla środowiska. W tym katalogu zapisano konkretne inwestycje z konkretnymi terminami realizacji - tłumaczy. - Żaden z tych terminów nie został dotrzymany. W tej sprawie nie dzieje się kompletnie nic. Powodem na pewno nie jest brak pieniędzy, skoro nie ma najmniejszego problemu z budową nowych bloków gazowych i to pomimo faktu, że że będą one o prawie 1,5 mld zł droższe niż zakładano. Bloków, które będą produkować energię znacznie droższą, a do tego z surowca, którego w odróżnieniu od węgla nie mamy i będziemy musieli importować zza granicy.

Kolorz: Niemcy potrafią i opłacalnie, i ekologicznie. Polska nie

Podkreśla, że powodem na pewno nie są również same technologie zapisane w umowie. Jedną z nich jest np. CCS, czyli wychwytywanie, a następnie składowanie dwutlenku węgla powstającego przy produkcji energii.

Tuż przed Bożym Narodzeniem niemiecki minister gospodarki reprezentujący partię Zielonych zapowiedział, że przyjęcie ustawy o rozwoju CCS będzie priorytetem rządu w Berlinie w 2023 roku. Skoro Niemcy będą inwestować w tę technologię oznacza to, że się da, że to opłacalne i uzasadnione gospodarczo. Skoro twarzą CCS jest minister z Zielonych, raczej nikt nie powie, że to sprzeczne z ekologią. Co więc stoi na przeszkodzie, że CCS i inne czyste technologie węglowe rozwijać w Polsce? - pyta przewodniczący górniczej "S".

 "W Polsce nikt nie panuje nad energetyką"

Zdaniem Dominika Kolorza, to co się stało w Rybniku oraz to, co dzieje się z umową społeczną, świadczy, o tym, że w Polsce nikt nie panuje nad energetyką.

Nie ma żadnej spójnej strategii, której celem jest zapewnienie taniej energii dla obywateli i przemysłu oraz bezpieczeństwa energetycznego. Ministerstwo Aktywów Państwowych mówi jedno, resort klimatu drugie, a premier Morawiecki trzecie. Prezesi spółek energetycznych podejmują decyzje sprzeczne z tym, co mówi rząd - podsumowuje związkowiec.

I dodaje:

Jest rok wyborczy. Premier Mateusz Morawiecki potwierdził, że ponownie zamierza startować do Sejmu ze Śląska. Jeśli chce przekonać do siebie wyborców, to może to zrobić tylko poprzez czyny. Jeśli liczy, że po raz kolejny wystarczą obietnice i deklaracje, to może się boleśnie przeliczyć.

Oceń publikację: + 1 + 3 - 1 - 0

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Blokada miliardów z UE. Kto ma rację?



Oddanych głosów: 464

Prezentacje firm