Wiadomości

Wyborcza: nasze górnictwo kłamstwem stoi

Politycy okłamują Polaków, wciskając im, że bezpieczeństwo energetyczne to jest samowystarczalność energetyczna. A przecież np. importujemy ropę naftową, nie mamy własnych złóż. I co? Czy to oznacza, że nasze bezpieczeństwo nie jest zapewnione? Importujemy dwie trzecie gazu – mówi dr Michał Wilczyński, były główny geolog kraju, ekspert od polityki węglowej w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej”.

Ekspert mówi, że „zgodnie z definicją prawa energetycznego bezpieczeństwo energetyczne to jest stan gospodarki umożliwiający pokrycie bieżącego i perspektywicznego zapotrzebowania odbiorców na paliwa i energię w sposób technicznie i ekonomicznie uzasadniony przy zachowaniu wymagań ochrony środowiska. Nie ma tam mowy o tym, że musimy paliwa wydobywać w kraju.”

Reklama

Rosyjski węgiel lepszy

Rozmowa, która w całości dostępna jest pod tym linkiem, dotyczyła wielu aspektów górnictwa w Polsce, ale ogólnie sprowadzała się do stwierdzenia, że ta branża nie ma przyszłości, a jej utrzymywanie przy życiu ma wyłącznie aspekt polityczny. Nawet import węgla sięgający już 20 mln ton rocznie, z czego 13 mln z Rosji według rozmówcy „GW” podyktowane jest ratowaniem górnictwa.

...trzeba to jasno powiedzieć: rosyjski węgiel jest lepszy od naszego wbrew temu, co opowiadają politycy. Ma lepsze parametry, jest bardziej kaloryczny i tańszy. [...] dlaczego sprowadzamy węgiel z zagranicy, to właśnie dlatego. Na przykład w Australii jest on wydobywany metodą odkrywkową, co jest nieporównywalnie tańsze niż schodzenie ponad 1000 m w głąb ziemi. Poza tym węgiel musi mieć określone parametry. Jeśli ten rosyjski ma kaloryczność 25-28 GJ, a nasz niespełna 20 GJ, to dla elektrowni, która spala miliony ton, to jest ogromna różnica, bo zwyczajnie tego o lepszych parametrach zużyje mniej. A w odwrotną stronę działa to tak: […] dlaczego mamy najdroższą energię w Europie, to nie tylko dlatego, że rosną koszty uprawnień do emisji CO2, tylko dlatego, że jeśli mamy niższą sprawność energetyczną, to trzeba zużywać więcej paliwa i koszt rośnie. Koło się zamyka.

Były główny geolog uświadamia, że ludzie spalają rocznie około 10-12 mln ton węgla w domowych piecach. Jest to węgiel w większości rosyjski, ale pomieszany z krajowym, gorszej jakości.

„Sprowadzamy więc z Rosji lepszej jakości węgiel i mieszamy go z naszym, żeby się tego rodzimego pozbyć”

- mówi dr Michał Wilczyński.

Ekspert: prezydent nie rozumie, o czym mówi

Ekspert odniósł się do słów prezydenta RP wypowiedzianych jeszcze podczas ubiegłorocznego szczytu COP24, że Polska ma węgiel na 200 lat. Według dr. Wilczyńskiego prezydent nie rozumie, że czym innym jest zasób geologiczny, czyli surowiec, który gdzieś tam tkwi w głębinach, a czym innym są możliwości jego wydobycia i sens ekonomiczny, społeczny.

„Sytuacja, w której każe się ludziom schodzić na głębokość 1250 m pod ziemię – a taki jest poziom wydobywczy w Budryku, to jest horror. Dojście do miejsca wydobycia i powrót trwają kilka godzin. I nie idziemy alejką usłaną kwiatami. To są tunele, wąskie, niebezpieczne. Jaki tu jest sens ekonomiczny, jeśli w ciągu dnia pracy ponad połowę czasu zajmuje droga?”

170 mld zł dotacji dla górnictwa

Według specjalisty zasoby węgla w Polsce wystarczą na 40 lat, pomijając rachunek ekonomiczny. Już teraz podatnik dokłada do każdej tony około 50 zł. „Od lat 90. włożyliśmy w górnictwo prawie 170 mld dotacji. Od 2007 r. wydobycie węgla spada dramatycznie i ten trend się nie odwróci. Polska Grupa Górnicza ma 10 mld zł długu. W Bełchatowie do zamknięcia jest dziesięć przestarzałych bloków węglowych, czyli z 5 tys. megawatów mocy zrobi się 850. Jeśli wziąć pod uwagę ekonomię, węgla mamy do 2040 r.”

Podawane przez PGG 700 mln zł zysku za rok 2018 rozmówca proponuje rozpatrzeć w kontekście ilości blisko 30 mln ton wydobytego węgla. Daje to 25 zł zysku na tonie . Zysk ten wypracowały tylko 2-3 zakłady PGG, reszta jest deficytowa. zysk wypracowały 2-3 zakłady górnicze. Reszta przynosi straty.

PiS boi się związków zawodowych

Były główny geolog kraju twierdzi, że PiS mimo wszystko broni węgla, ponieważ boi się związków zawodowych. Argument o bezpieczeństwie energetycznym ekspert podważył już na początku tekstu.

Jego zdaniem kolejne przedsięwzięcia górnicze nie mają podłoża biznesowego. „Jakiś czas temu na komisji sejmowej Monika Morawiecka, która jest prezesem PGE Baltica, sama przyznała, że odkrywka w Złoczewie nie jest inwestycją biznesową. Ona oznacza ogromną degradację terenu, straty w rolnictwie, konieczność wysiedlania wsi i mieszkańców, braki wody w całym województwie. Nie wierzę w to, że ktokolwiek się odważy zrealizować tak absurdalną inwestycję z każdego punktu widzenia.”

Adam Gawęda, wiceminister energii odpowiedzialny za górnictwo mówił w rozmowie ze ŚląskimBiznesem.pl, że odkrywka w Złoczewie jest kluczowa dla przyszłości Elektrowni Bełchatów, która dostarcza 20 proc. krajowej energii.

Według rozmówcy „GW” przeniesienie upadającej kopalni Brzeszcze do Taurona spowodowało, że ten koncern sam balansuje obecnie na granicy bankructwa, ale zrobiono tak, bo był to teren wyborczy Beaty Szydło.

Specustawa górnicza to szkodliwa głupota

Były geolog odniósł się też do szykowanej specustawy górniczej. Jego zdaniem jest głupotą, która wyrządzi ogromne szkody. „Na szczęście przeciwko niej buntują się już nawet sami górnicy, bo widzą, że to zagraża ich domom, terenom”

Zdaniem dr Wilczyńskiego rząd powinien opracować plan odchodzenia od węgla i inwestować w OZE zwłaszcza, że koszty pozyskania tej energii regularnie spadają. Nie rozumie decyzji o zezłomowaniu wiatraków na lądzie, a kierowaniu się na morze, gdzie koszty budowy są drogie, a przesyłu energii ogromne. „Gdzie tu sens i logika? Politycy operują w świecie fantazji, w którym poszczególne elementy funkcjonują sobie oddzielnie, oderwane od siebie.”

Polacy sami odchodzą od węgla

Rozmówca zauważa przy tym, że Polacy sami podejmują decyzję o odchodzeniu od węgla inwestując w fotowoltaikę. W samym pierwszym półroczu 2019 roku przybyło 11 tys. instalacji fotowoltaicznych – dwa razy więcej niż przez cały 2018 r. Sam Tauron podłączył od stycznia do końca czerwca 2019 8,7 tys. instalacji fotowoltaicznych.

Oceń publikację: + 1 + 61 - 1 - 52

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (9):
  • ~adrianek 2019-10-04 14:54:46

    Czy ja wiem, czy można wierzyć w informacje GW? Wzięli gościa, który stracił posadkę i teraz krytykuje

    63 47
  • ~prezes 2019-10-04 14:58:47

    Dane pokazane przez byłego geologa bronią się same. Biznes do którego trzeba dokładać i który nie ma przyszłości, to nie biznes. To topienie pieniędzy i świadome ciągnięcie wszystkich zaangażowanych na dno.
    W Polsce przyszłosć ma JSW i węgiel koksujący i może kilka pojedynczych kopalń węgla energetycznego. Reszta, jak cieniuje, to po co utrzymymać na siłę. Po co?

    73 34
  • ~sympatyk 2019-10-06 09:58:29

    W tym artykule brakło mi odniesienia się do tego, że energia z węgla jest brudna oraz EFEKTYWNOŚCI ENERGETYCZNEJ i JAKOŚCI ŻYCIA.

    Jak wyprodukować tyle prądu, co obecnie zużywamy, a może jeszcze więcej?
    Kwestią kluczową jest RACJONALIZACJA USŁUG ENERGETYCZNYCH, aby mieć jak najwyższą jakość życia, jak najwyższą jakość usług energetycznych, zużywając jak najmniej zasobów.
    Czy są to rzeczy niesamowite?. Nie, można to zrobić.
    Gdzie nie spojrzymy,
    czy na budynki (jak można zmniejszyć ich zużycie energii?),
    czy na transport (jak można zmniejszyć jego zużycie energii?),
    czy na zużycie prądu przez różne urządzenia,
    widzimy pole do działania.
    Jak się okazuje możemy spokojnie mając 1/3 obecnej energii mieć lepszą jakość usług energetycznych.

    Weźmy na przykład budynki.
    Dzisiaj budynek w Polsce ma średnio 170 kWh/m2 rocznie na ogrzewanie, nowy budynek ma 100, dom pasywny jakeś 15. Dom pasywny to technologia z przed ćwierć wieku. Dzisiaj może być jeszcze lepiej 7, 8 kWh/m2 rocznie na ogrzewanie. Tak naprawdę, aby było ciekawiej, koszt domu lepszego niż pasywny wynosi tyle samo co budynek, który zużywa 100 kWh/m2. Np system grzewczy w domu konwencjonalnym musi mieć jakieś piece, rury, kolektory, itd. Za 30 tys. w domu pasywnym, albo lepszym masz powietrzną pompę ciepła z rekuperacją i to kosztuje jakieś 30 tys. Budowa domu na płycie fundamentowej, a nie na fundamentach, które są mostkiem termicznym kosztuje tyle samo. Zrobienie domu szczelnego wymaga tylko pomyślunku i kosztuje tyle samo, tylko izolacja trochę kosztuje, ale to są groszowe sprawy. Nawet gdyby ten dom miał kosztować kilka % drożej, to przecież kupujemy go kredyt i w związku z tym płacimy jakąś kwotę raty (x), do tego dochodzi jakaś kwota utrzymania domy (y). Płacimy w sumie jakieś (x+y) miesięcznie. Jak mamy zapłacić trochę więcej kwotę (x), a (y) będzie mikroskopijne, to w sumie (x+y) będzie niższe w domu zero energetycznym, niż w tym domu konwencjonalnym. W starych domach niezaizolowanych to nie jest tylko kwestia rachunków za ogrzewanie i ubóstwa energetycznego ale kwestia JAKOŚCI ŻYCIA. Nie jesteśmy w stanie dobrze dogrzać takiego domu źle zaizolowanego. Grzejemy najczęściej najtańszym paliwem w tym śmieciami, które zbiera się cały rok. Trujemy siebie i sąsiadów i tak mamy w domu nie 20 stopni, tylko kilkanaście, a po za tym marzniemy w zimie. Zimne ściany na których skrapla się wilgoć sprzyjająca grzybom niż ludziom w tym domu. Więc nie jest to kwestia NISKIEJ EMISJI, ale także JAKOŚCI ŻYCIA.

    Spójrzmy na transport.
    System, gdzie wszyscy jeżdżą własnymi samochodami jest dla miasta po prostu szkodliwy na wiele różnych sposobów. Co do transportu rowerowego, zbiorowego – daje to korzyści nie tylko oszczędności energii, czy ropy, ale jest funkcją życia w mieście. Np w Kopenhadze, gdzie większość (największa grupa) ludzi jeździ rowerami, kolejna transportem zbiorowym i pieszo, a najmniejsza własnymi samochodami. Takie miasto jest tańsze do utrzymania, czyli tańsze dla podatników, bo drogi, parkingi, kosztują. Ponadto jest smród, hałas, korki i to wszystko obniża jakość życia. Np w Moskwie, Warszawie, Krakowie centrum jest zablokowane z niższa jakością życia.

    Podsumowując wszystkie działania efektywnościowe, które można zrobić i zetnie się z cięcie zużycia energii do 1/3, to będziemy mieć wyższą jakość życia jak na początku z zużywaniem mniejszej ilości zasobów. Przy zracjonalizowanym zużyciu energii dużo łatwiej zaspokoimy wytworzenie jej za pomocą naszych własnych OZE. Dzisiaj próba dostarczenia tyle OZE ile obecnie energii wysysamy byłoby olbrzymim i kosztownym projektem, nie wiadomo czy się spinającym. Po racjonalizacji starczy nam zasobów OZE za rozsądne pieniądze.

    Dzisiaj dyskutujemy: czy wiatraki?, czy fotowoltaika?, czy biogaz?, czy geotermia?, czy coś tam?. Są to źle postawione pytanie. Generalnie żadna z tych dróg się nie spina, ale jak pomyśleć systemowo, że owszem mamy wiatr, mamy słońce, które są niestabilne, więc uzupełniamy je energią z biogazowni, którą można uruchomić wtedy kiedy nie masz wiatru, nie masz słońca wraz z inteligentnymi magazynami ciepła, które by mogły zbierać nadwyżki energii, zerować potrzeby grzewcze pobierane z sieci kiedy niema wiatru i słońca. Jak to wszystko opakujemy w spójny system, to to wszystko zadziała. Należy skończyć z licytowaniem się. Ludzie z fotowoltaiki twierdzą, że wiatr jest do „kitu”, bo coś tam hałasuje; ludzie z wiatru klną na biogaz, że śmierdzi; ludzie z biogazu wieszają psy na fotowoltaice, że niestabilna. Nawzajem się wszyscy boksują, zamiast się zebrać do kupy i stwierdzić współpracujemy. Chodzi o myślenie systemowe i integrację tych wszystkich źródeł i zarządzanie popytem na energię. Czyli klastry energetyczne, gdyż łatwiej to zrobić w skali lokalnej, niż w skali ogólnokrajowej. Klastry na poziomie gminnym, powiatowym, w których może być biogazownia, jeden czy dwa wiatraki, fotowoltaika i magazyny ciepła (na osiedlach sezonowe, a w domkach mniejsze tygodniowe, dwutygodniowe) i zelektryzowany transport. Wprowadzone muszą być dynamiczne taryfy prądu i tak energia z wiatru i słońca będzie tania (10 groszy za kWh), a z biogazowni droższa (100 groszy za kWh). W połączeniu tego z akumulatorem np. w samochodzie elektrycznym (85 kWh), będziemy go ładować energią za 10 gr i wykorzystywać gdy energia będzie po 100 gr. Mając w Polsce 4 miliony aut elektrycznych, to w ich akumulatorach zmieści się obecne całodniowe użycie prądu w Polsce. Jest to przykład jak elektryfikacja transportu może stabilizować cały system.

    Te zmiany są nieuniknione. Obecny system energetyczny powstał kilkadziesiąt lat temu, w innych uwarunkowaniach, przy innych dostępnych technologiach. W świecie nastąpiły znaczne zmiany po prostu trzeba je antycypować i bazować na tych technologiach, które są obecnie rozwijane. Obecny nasz system jest odporny na zmienność warunków. Ze słońca możemy mieć 75 GW, a z wiatru 48 GW, czyli tej energii jak będzie świecić i będzie wiało, jest dużo. Należy to połączyć z magazynami ciepła, ładowaniem samochodów elektrycznych, z elektrolizą wody w celu otrzymania wodoru, którym potraktujemy biogaz robiąc z niego biometan odpowiednik gazu ziemnego gromadzonego w naszych dużych magazynach gazu. Więc jak nie będzie świecić i wiać to my mamy energię w naszych magazynach ciepła, w naszych samochodach elektrycznych, w biometanie w magazynach gazu. Takie działania prowadzą do zamienienia energii z niestabilnych źródeł w stabilną energię zmagazynowaną w taki lub inny sposób.

    20 15
  • ~Dawid Dziwoki 2019-10-07 07:49:11

    Dlaczego w artykule nie ma opisanych kosztów jakie ponosi kopalnia wydobywająca węgiel w Polsce? Dlaczego nie ma w artykule opisanych liczbami przychodów do skarbu państwa z tytułu akcyz, kar, podatków którymi kopalnie są silnie obciążone?

    22 8
  • ~Dawid Dziwoki 2019-10-07 07:51:37

    Gdyby Platforma

    3 6
  • ~Dawid Dziwoki 2019-10-07 07:56:30

    Gdyby Platforma miała rządzić Arabią Saudyjską, to Gazeta Wyborcza po pierwszej kadencji napisałaby artykuł - "wydobycie ropy przestaje być opłacalne". Państwo teoretyczne i rozkład gospodarki na łopatki w tym PO i GW są specjalistami. Węgiel jest potrzebny do produkcji energii, ciepła i stali, a nie tylko do kopcenia w domach jednorodzinnych.

    18 23
  • ~Jacek Kamiński 2019-10-07 18:15:55

    Do Dawid Dziwoki
    "Państwo teoretyczne" - czyż nie jest nim takie, w którym 4 negatywne dla rządzących raporty NIK nie są publikowane, a szef skrytykowanej KAS zostaje prezesem NIK, niezgodnie z ustawą odwołuje 3 zastępców powołując tylko jednego, pozbawionego dostępu do tajemnicy państwowej. Równocześnie on sam prowadzi dziwne machinacje z kamienicą, która widnieje na krakowskiej czarnej liście utraconych przez gminę. Służby wydały mu certyfikat dostępu do tajemnicy, mimo jego zażyłych kontaktów z osobą ze świata przestępczego.
    Widzi Pan źdźbło w czyimś oku, a u swoich z lepszego sortu belki nie dostrzega.

    16 6
  • ~Dawid Dziwoki 2019-10-07 20:00:10

    Panie Jacku, nie jestem wyborcom PiSu. Wypowiadam się w temacie górnictwa, które jest ważną gałęzią gospodarki. Odniosłem się do rządów PO i przychylnej ówczesnym rządom GW, dlatego że zgodnie ze słowami Elżbiety Bieńkowskiej górnictwo było wyjątkowo zaniedbane - celowo! A metafora o Arabii Saudyjskiej jest w tym wypadku wyjątkowo trafna. O Aferach obecnego rządu i sprawach zamieciobych pod dywan przez obecną władze mozna napisać kilka doktoratów. Aktualnie również sprawy funkcjonowania górnictwa są zaniechane i należałoby do branży górniczej znaleźć "dobrego gospodarza".

    12 6
  • ~Jacek Kamiński 2019-10-11 08:12:10

    Do Dawid Dziwoki
    Ma Pan rację, iż górnictwo powinno znaleźć dobrego gospodarza. Oraz zmieniona winna zostać legislacja. Jeśli taki sam młotek z "certyfikatem dołowym" kosztuje kilkukrotnie więcej niż na powierzchni to jest chore. Tylko prywatyzacja zmniejszyłaby marnotrawstwo i złodziejstwo - to masowe drobne; pracownicze i gigantyczne odgórne. (Ewentualne) dotowanie stałoby się bardziej przejrzyste.

    6 1

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Jakich zmian gospodarczych najbardziej oczekujesz od władzy?







Oddanych głosów: 335