Kariera

Dzięki kopalniom, firmom kooperującym ludzie mają pieniądze – Janusz Olszowski, prezes izby górniczej

2021-03-03, Autor: Tomasz Raudner

Mamy szereg propozycji wsparcia dla firm sektora okołogórniczego, ale musi być wola polityczna. Pisma kierowane do premiera, ministrów pozostają bez odpowiedzi – mówi Janusz Olszowski, prezes Górniczej Izby Przemysłowo-Handlowej w rozmowie ze ŚląskimBiznesem.pl.

Reklama

Z prezesem Januszem Olszowskim mieliśmy okazję porozmawiać w Rudzie Śląskiej tuż po przekazaniu dziennikarzom informacji o chęci powołania okrągłego stołu dla przyszłości Śląska. To wspólna inicjatywa śląskich samorządów oraz GIPH.

Tomasz Raudner, ŚląskiBiznes.pl: O tym, że sektor okołogórniczy potrzebuje wsparcia systemowego Izba apeluje samodzielnie, w ramach zespołu trójstronnego, gdzie uczestnikami są też związki i rząd, a teraz z samorządami lokalnymi. Czy to znaczy, że chwytacie się każdego sposobu, żeby przebić się do świadomości z waszym problemem?

Janusz Olszowski: No tak, ponieważ pisma nasze kierowane do najwyższych decydentów w Polsce, do pana premiera, ministrów, pozostają bez odpowiedzi.

Więc wybraliśmy formę współpracy z organizacjami samorządu terytorialnego. My jesteśmy samorządem gospodarczym, nasze interesy są bardzo zbieżne i staramy się wspólnie przebić z poglądem, że jeżeli mamy likwidować szeroko rozumiany przemysł górniczy, to trzeba to robić w sposób rozważny, odpowiedzialny. Nie wolno tego robić szybko, a przede wszystkim powinno się zaprosić do dialogu wszystkie zainteresowane strony, a nie tylko związki zawodowe.

A dlaczego postulaty sektora okołogórniczego są równie ważne, jak samego wydobywczego?

Dlatego, że sektor okołogórniczy zatrudnia kilka razy więcej pracowników niż sektor górniczy. W sumie szacujemy, że w skali całej Polski to około pół miliona miejsc pracy i kilka milionów członków rodzin utrzymujących się tylko dlatego, że ten sektor funkcjonuje. Wydaje się mi więc, że interesy wszystkich firm kooperujących z górnictwem są równie ważne, jak samego górnictwa.

Izba górnicza reprezentuje również interesy spółek górniczych i kopalń, bo wszystkie do nas należą, ale my nie możemy mówić o transformacji mając na uwadze tylko spółki węglowe i kopalnie. Musimy patrzeć szerzej, bo to jest łańcuch naczyń połączonych.

Jeden z producentów maszyn i urządzeń posiada około 3 tys. podzleceniodawców, a to już jest kilkadziesiąt tys. miejsc pracy, a należy jeszcze mieć na uwadze całą sieć usług dla ludności, które też funkcjonują tylko dlatego, że są górnicy i przemysł okołogórniczy, że mają miejsca pracy, więc mogą chodzić do sklepów na zakupy, do restauracji, do kosmetyczki, fryzjera, itd.

Oglądałem regiony pogórnicze w Niemczech i we Francji po tzw. transformacji, która okazała się ordynarną likwidacją i widziałem biedę, opuszczone osiedla. Spotykałem się z przedsiębiorcami z miast, gdzie połowa ludności wyemigrowała. Jeżeli chodzi o Polskę, to widziałem w latach 90. w Wałbrzychu, jak wygląda sytuacja przy zbyt szybkiej, wg mnie, likwidacji górnictwa i bez zapewnienia osłon czy środków ochronnych.

Więc jeśli mamy to samo powtórzyć w skali całej Polski (w izbie mamy też członków z województw lubelskiego, mazowieckiego, podkarpackiego, łódzkiego, zachodniopomorskiego), to skutki rozleją się po całej Polsce. Myślę, że tak globalnie i kompleksowo należy do problemów podchodzić, a nie tylko spotykać się z jedną zainteresowaną stroną.

Firmy okołogórnicze są niejednokrotnie nowoczesnymi organizacjami, z wysokiej klasy specjalistami. Uważa pan, że one sobie nie poradzą bez systemowej pomocy?

Myślę, że na palcach jednej ręki mógłbym policzyć firmy, które sobie dadzą radę bez wsparcia, z tego względu, że potrafiły do dnia dzisiejszego zdywersyfikować swoją działalność, albo też mają bardzo rozwinięte rynki zbytu na całym świecie, czyli w krajach górniczych, gdzie wydobycie węgla wzrasta i zużycie węgla też, i gdzie przez wiele dziesiąt lat ten węgiel będzie eksploatowany. Unia jest tu wyjątkiem w skali globalnej. I te firmy sobie poradzą, aczkolwiek trzeba się liczyć z tym, że wyniki będą mieć dużo gorsze, przychody mniejsze, być może będą częściowo likwidować zakłady, jak na przykład jedna z firm katowickich to musiała zrobić (Famur – przyp. redakcji), natomiast są firmy takie, które mają produkcję całkowicie skierowaną do górnictwa i nie są w stanie samodzielnie przekwalifikować pracowników, stworzyć nowe miejsca pracy czy zdobyć rynki zbytu w krajach węglowych. Im trzeba pomóc, bo będzie lawina upadłości. A ta lawina upadłości pójdzie na zasadzie domina. Upadną więksi, pociągną za sobą średnich, małych, mikro i tym trzeba pomóc.

Panie prezesie, macie pomysły czy opracowania jak ta pomoc mogłaby wyglądać?

Mamy szereg propozycji. Izba górnicza zleciła wykonanie ekspertyzy na temat sytuacji firm górniczych. Teraz jest tworzona druga część ekspertyzy przez Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach. Tam są zawarte rekomendacje co trzeba zrobić, aby pomóc.

Ale my nie musimy wyważać otwartych drzwi. Wiemy, jakie były instrumenty zastosowane w górnictwach zachodnich i my nic innego nie wymyślimy. Musimy wdrożyć pewnego rodzaju pakiety socjalne, musimy wdrożyć system wsparcia dla inwestycji zmierzających do zmiany profilu produkcji, czy inwestycji związanych z działalnością proeksportową. Moglibyśmy się zastanowić nad jakimś systemem ulg podatkowych, moglibyśmy walczyć o to, żeby zawiesić na jakiś czas konieczność płacenia podatków wynikłych z emisji CO2. Jest bardzo wiele pomysłów, które można by wdrożyć, ale musi być wola polityczna, aby to było wdrożone.

Jak się przekazy rządowe, to woli jest aż nadmiar, i pieniędzy tak samo. Chwali się rząd miliardami z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, teraz jest w konsultacjach Krajowy Plan Odbudowy, więc kolejne miliardy, więc może niepotrzebne są państwa obawy?

Wie pan, jeżeli to, co powiedział wiceminister finansów, że mamy jakieś 800 mld na transformację jest prawdą, a nie jest tylko jakimś gestem politycznym, to ja bym się bardzo cieszył. Ale te 800 mld, jeżeli weźmiemy pod uwagę cały sektor paliwowo-energetyczny, czyli górnictwo wraz z energetyką, to nam starczy na kilka lat. Tak to przynajmniej kosztowało w innych krajach.

Oceń publikację: + 1 + 0 - 1 - 1

Obserwuj nasz serwis na:

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Czy chcesz kupić auto elektryczne?






Oddanych głosów: 40