Wiadomości

PGG: pierwsze rozmowy o podwyżkach bez porozumienia. Związki myślą, co robić dalej

2019-08-30, Autor: Tomasz Raudner

Nie przyniosła rozstrzygnięcia pierwsza runda rozmów związków zawodowych z zarządem Polskiej Grupy Górniczej na temat podwyżek. Dziś szefowie central związkowych mają się zastanowić, co dalej.

Wczorajsze rozmowy były efektem zaproszenia związkowców do stołu przez zarząd PGG.

Reklama

PGG: spodziewali się fiaska

Jeszcze przed rozpoczęciem rozmów Solidarność uprzedzała, że nie spodziewa się konkretów już przy pierwszym podejściu. Rzeczywistość to potwierdziła.

- Z jednej strony nie spodziewaliśmy się, że już na pierwszym spotkaniu zapadną jakieś wiążące rozstrzygnięcia, ale z drugiej strony wychodzi na to, że zarząd w kwestii wzrostu płac na razie ma niewiele do zaproponowania, tłumacząc się koniecznością przeprowadzenia szeregu analiz i projekcji skutków ekonomicznych naszych żądań płacowych. W piątek 30 sierpnia odbędzie się posiedzenie liderów central związkowych z PGG, na którym będziemy podejmować decyzje co do dalszych wspólnych działań

– mówi Artur Braszkiewicz, wiceprzewodniczący Solidarności z PGG.

- Było to spotkanie wewnętrzne i nie komentujemy jego przebiegu - mówi z kolei Tomasz Głogowski, rzecznik prasowy PGG.

Minister energii na ratunek

Prawdopodobnie jednym z pierwszych kroków, jakie podejmą reprezentanci związków, będzie wspólne wystąpienie do szefa resortu energii Krzysztofa Tchórzewskiego.

– Wydaje się, że bez zaangażowania ministra energii nie ma szans, aby negocjacje ruszyły do przodu

– dodaje Braszkiewicz.

Pół miliarda na podwyżki

Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że strony umowiły się na kolejne spotkanie za kilka tygodni, ale konkretna data nie padła. Wiemy też, że zarząd spółki przedstawił związkowcom wyliczenia. Wynikało z nich, że gdyby spełnić postulat podwyżki o 12 proc., to kosztowałoby to spółkę około 530 mln zł. To więcej, niż PGG zarobiła w 2018 roku. 

Cztery postulaty związkowców

Wczorajsze spotkanie było odpowiedzią na wystąpienie związków z 1 sierpnia, w którym przedstawiciele organizacji związkowych sformułowali cztery postulaty dotyczące kształtowania się płac w firmie w IV kwartale tego roku i w roku 2020. Domagają się podwyżek płac od 2020 roku o 12 proc., przedłużenia zapisów porozumienia z kwietnia 2018 roku w sprawie dopłat do dniówek w wysokości od 18 do 32 złotych, włączenia tego tzw. dodatku gwarantowanego z ubiegłorocznego porozumienia do sumy, na podstawie której naliczane będą nagroda barbórkowa i czternastka oraz wypłacenia pracownikom PGG rekompensaty za listopad i grudzień 2019 roku.

Przechodzą do konkurencji

Związkowcy argumentują swoje postulaty m.in. rosnącą presją płacową wśród załóg kopalń spółki, odchodzeniem fachowców do innych spółek węglowych i coraz mniejszą liczbą chętnych do nauki zawodu górnika i pracy w kopalniach PGG. Nie brakuje jednak opinii, że górnictwu grozi kolejny kryzys a podnoszenie pensji będzie jednym z powodów szybkiego upadania kopalń.

Jak sądzicie, czy związkowcy wywalczą podwyżki?

Czy górnikom należą się podwyżki?




Oddanych głosów: 2303

Oceń publikację: + 1 + 13 - 1 - 11

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (2):
  • ~sympatyk 2019-08-30 18:03:45

    W górnictwie działają 143 związki zawodowe. Rocznie ich utrzymanie kosztuje aż 26 mln zł! Każdy z nich ma swoje własne władze, których nie można zwolnić. Wielu związkowych bonzów nie pracuje już w zawodzie – biorą pieniądze za samo związkowanie. Dla nich ZAMYKANIE KOPALŃ LUB ICH SPRZEDAŻ TO KONIEC SYNEKUR.
    Związki zawodowe są w Polsce potrzebne jak nigdy dotąd – bo w całym kraju tysiące pracowników jest wyzyskiwanych, ludzie dostają głodowe pensje i nie mają pewności zatrudnienia ani godnej emerytury. Są też potrzebne w górnictwie, właśnie po to, by węgiel był nadal wydobywany w polskich kopalniach, a nie sprowadzany z zagranicy.
    Na emeryturę mógłby już pójść choćby Bogusław Konieczny (56 l.), przewodniczący związku zawodowego Kadra w Kopalni Węgla Kamiennego „Marcel” w Radlinie. Ale jemu się to najwyraźniej nie opłaca. Mimo że uprawnienia emerytalne nabył w 2001 roku, dalej udziela się w związku. I ROCZNIE ZARABIA AŻ 186 tys. zł. A na tym nie koniec zysków.
    Bo brać związkowa – choć pod ziemię zjeżdża najczęściej tylko na jakieś wizytacje lub na protest – podobnie jak ciężko pracujący górnicy może liczyć na różnego rodzaju przywileje i dodatkowe uposażenia. Działaczom należą się: barbórka i czternastka (ekstrapensje wypłacane w grudniu i na początku roku), deputat węglowy (8 ton surowca lub 4,8 tys. zł ekwiwalentu) dopłaty do biletów, jedzenia i podręczników dla dzieci.
    Dominik Kolorz, który zasłynął tym, że rzucił do delegatów Ewy Kopacz (59 l.), że „górnicy dalej w ciula robić się nie dadzą”, jako prawdziwy górnik PRACOWAŁ LEDWIE PRZEZ 6 lat. Od ćwierć wieku jest już tylko związkowcem. A takich jak on jest cała armia. Aż 805 osób. I oni mają o co bić się z rządem. Nie chcą, by ich pozycja osłabła.
    Bo, jaka jest ŚREDNIA PENSJA LIDERA ZWIĄZKOWEGO? – 5 tys. zł.

    30 1
  • ~sympatyk 2019-08-30 18:13:47

    Przepraszam, miało być:
    Bo, jaka jest ŚREDNIA PENSJA LIDERA ZWIĄZKOWEGO? – 15,5 tys. zł.

    24 1

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Przedsiębiorco, na kogo zagłosujesz?









Oddanych głosów: 295