Wiadomości

WysokieNapiecie.pl: Polski węgiel droższy od importowanego, zwały rosną, a górnictwu grozi kryzys

Zapasy węgla kamiennego przy kopalniach i w energetyce sięgają już niemal 13 mln ton, a pomimo tego polski surowiec wciąż jest dwa razy droższy od importowanego. Elektrownie produkują coraz mniej energii z węgla, coraz więcej prądu importujemy, a w dodatku zapotrzebowanie na energię elektryczną spada pierwszy raz od lat, m.in. ze względu na jej ceny- donosi portal wysokienapiecie.pl.

Według branżowego portalu o energetyce właśnie kończy się trwająca od trzech lat hossa na rynku węgla kamiennego.

Reklama

Ostry zjazd cen węgla w portach

„Wyraźne już sygnały globalnego spowolnienia gospodarczego, coraz lepiej widoczne także w Polsce, sprawiają, że ceny węgla ostro pikują.” czytamy.

Najlepszym dowodem na to jest cena węgla w portach Amsterdam-Rotterdam-Antwerpia, która jest wyjściowym poziomem na rynku węgla w Europie. Otóż w czerwcu za tonę węgla płacono tam 64 dol., a rok temu ponad 104 dol. Jeszcze taniej można kupić węgiel w portach bałtyckich. Tam dostępny jest głównie surowiec rosyjski. W czerwcu stawka wynosiła blisko 46 dolarów za tonę, a rok wcześniej 90 dolarów.

Polski węgiel kontrolowany przez państwo wciąż drogi

"Tymczasem za węgiel na polskim rynku, należącym niemal w całości do firm kontrolowanych przez Skarb Państwa, przy porównywalnych parametrach trzeba by zapłacić ponad 80 dol./t „na bramie” kopalni na Śląsku.”

informuje wysokienapiecie.pl.

Serwis przytacza zasady kontraktowania węgla dla energetyki ustalone przez Polską Grupę Górniczą. Spółka zmieniła warunki dwa lata temu. „W części kontraktów zmieniono formuły oparte o światowe ceny węgla, ceny prądu i inflację na umowy długoterminowe ze stałą ceną. Kopalnie nie zarabiają tak dużo gdy ceny węgla na światowych rynkach idą w górę, ale też nie sprzedają węgla tak tanio, jak światowa konkurencja w czasach dekoniunktury. To zmniejsza szoki cenowe na polskim rynku, ale ceny węgla dla spółek energetycznych zostały całkowicie oderwane od cen tego surowca na światowych rynkach. Trwające od miesięcy spadki cen na Zachodzie wcale nie muszą się więc przełożyć na polski rynek. W dodatku chociaż import węgla przez elektrownie jest wciąż obłożony politycznym interdyktem, to jeśli „nożyce” między ceną surowca z importu i krajowego będą się rozwierać, to elektrownie znajdą sposób, żeby obniżyć koszty i jednak trochę tańszego węgla z importu kupić.”

Właściciel PGG bez wpływu na spółkę

Jeśli przypomnimy sobie fakt, że to właśnie koncerny energetyczne są głównym właścicielem PGG, kupowanie przez nie węgla za granicą jest w istocie obniżaniem wartości tej spółki. Według serwisu niespecjalnie to jednak energetyków martwi, zwłaszcza, że i tak nie mają wpływu na to, co dzieje się w PGG.

„Daje niestety o sobie znać „grzech pierworodny” inwestycji kapitałowej PGE, Enei, Energi i PGNiG w Polską Grupę Górniczą. Spółki te włożyły 1,2 mld zł w akcje PGG, ale nie dostały żadnej kontroli właścicielskiej – wszystkie ważniejsze decyzje restrukturyzacyjne podejmowane są bezpośrednio przez rząd, w dodatku tak aby nie drażnić związków zawodowych. W biznesplanie PGG zapisano, że energetyka dostanie 16 proc. zwrotu z zainwestowanego kapitału. Bardzo przyzwoity wskaźnik, tyle, że trudno znaleźć energetyka, który w to wierzy…”

pisze wysokienapięcie.pl

Mniej prądu, więcej węgla na zwałach

Kolejnym problemem górnictwa poruszonym przez serwis jest spadek produkcji prądu z węgla. Porównajmy okres styczeń – sierpień 2018 i 2019 r. Prądu z węgla kamiennego wyszło mniej o 2 TWh czyli ponad 3 proc. Jeszcze bardziej spadła produkcja z węgla brunatnego – o ponad 4 TWh czyli 13 proc. Więcej prądu (o 1,7 TWh czyli 23 proc. ) dały za to wiatraki. Wzrósł też o ponad 2 TWh import energii, od początku roku przewaga importu nad eksportem sięga już 6 TWh.

„Ale co najciekawsze, spada również zapotrzebowanie na prąd. Od 2015 r. rosło ono stabilnie o 1- 2 proc. rocznie wraz z pędzącą gospodarką. Ponieważ ceny prądu spadały, firmy nie miały motywacji do inwestycji w efektywność energetyczną. W 2019 PKB nadal rośnie, ale gospodarka zużywa już 0,6 proc. mniej prądu. Prawdopodobnie głównym powodem jest właśnie wzrost cen. Podwyżki, które nadeszły od stycznia wymusiły wreszcie oszczędności energii w przedsiębiorstwach. Spadek popytu na prąd oznacza oczywiście, że mniej węgla potrzebne jest w elektrowniach. Wszystko to razem wzięte oznacza spory spadek popytu na węgiel. Spółki energetyczne, ratując sytuację, bo koszty węgla bezpośrednio przenoszą się przecież na ceny prądu dla odbiorców, obniżają odbiór węgla z polskich kopalń do minimów kontraktowych.” czytamy.

Efekt jest łatwy do przewidzenia – wydobycie węgla maleje, a zapasy na zwałach rosną. Na początku sierpnia przy kopalniach zalegało 4,5 mln ton węgla, a przy samych elektrowniach kolejnych 4,8 mln ton.

„Łącznie w energetyce i górnictwie leżało 12,9 mln ton, a do tego należałoby doliczyć zapasy przy ciepłowniach miejskich i przemysłowych oraz na placach firm handlujących tym surowcem. Wystarczyłoby aby pokryć blisko trzymiesięczne wydobycie w naszym kraju.

Wszystko wskazuje na to, że górnictwo czeka kolejna fala kryzysu, jaki zagląda mu w oczy cyklicznie od 30 lat. I wygląda na to, że kolejny rząd przespał okres prosperity.”

czytamy na portalu.

Czy elektrownie dobrze robią kupując tańszy węgiel z importu?

Oceń publikację: + 1 + 42 - 1 - 20

Obserwuj nasz serwis na:

Komentarze (1):
  • ~Jacek Kamiński 2019-10-02 16:33:26

    Wyciągnąć z tego można dwa wnioski;
    1. W przyszłym roku nastąpi zapaść w górnictwie i będziemy musieli siegnąć do kieszeni po substydia/dotacje/umorzenia podatków/dopłaty do ZUS jak je zwał.
    2. Oddala się groźba budowy KWK "Paruszowiec".

    5 1

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu slaskibiznes.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.

Otrzymuj najciekawsze newsy biznesowe ze Śląska!

Zapisz się do naszego newslettera!

Sonda

Jakich zmian gospodarczych najbardziej oczekujesz od władzy?







Oddanych głosów: 348